Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W naszej wędrówce po większych i mniejszych miejscowościach powiatu strzelińskiego trafiliśmy do Bartoszowej. Ta niewielka wioska leży w północnej części gminy Borów, po sąsiedzku z Borowem, Brzezicą, Rochowicami i Piotrkowem Borowskim. Naszym przewodnikiem był sołtys Jacek Frydlewicz.

Żeby dostać się do Bartoszowej, jadąc od strony Strzelina trzeba tuż przed Borowem skręcić w lewo. Po przejechaniu niespełna 2 km znajdziemy się na miejscu. - Bartoszowa jest niewielką miejscowością liczącą 29 numerów i 141 mieszkańców – powiedział sołtys Jacek Frydlewicz. - Co do liczby mieszkańców na stałe przebywających w Bartoszowej, to jest ich ok. 100. Reszta wyjechała do pracy we Wrocławiu lub za granicę i tam mieszkają, choć formalnie są zameldowani u nas. Od zawsze Bartoszowa była wsią rolniczą. Wcześniej praktycznie wszyscy utrzymywali się z pracy na roli, a obecnie mamy 13 gospodarstw rolnych. Gdyby polityka państwa bardziej sprzyjała rolnictwu, to zapewne mielibyśmy więcej rolników we wsi. Chodzi mi o sprzedaż ziemi po dawnym PGR rolnikom z odległych miejscowości. Najstarszymi mieszkańcami naszej miejscowości są pani Rozalia, pani Maria i pan Franciszek. Każde z nich przeżyło już grubo ponad 80 lat, a pani Rozalia nawet 90 lat. Świadczy to, moim zdaniem, że w Bartoszowej jest czyste powietrze, że u nas żyje się spokojnie, zdrowo i długo – z uśmiechem dodał sołtys.

Przechadzając się po wsi z łatwością można odróżnić zabudowę przedwojenną od tej powojennej, z pierwszych pięćdziesięciu lat po wojnie, stawianą z myślą o pracownikach PGR. - Kilku mieszkańców naszej wsi wybudowało się, ale ze względu na brak planu przestrzennego zagospodarowania jest to jedynie tzw. zabudowa zagrodowa, na własnej ziemi, na działce liczącej 30 arów. Kilka mieszkań wykupiły osoby z sąsiednich miejscowości tak, że zdecydowana większość bartoszowian, mieszka tutaj od kilku pokoleń. Pionierzy, którzy trafili do Bartoszowej przyjechali z okolic Buczacza, Stanisławowa i z Wołynia, na kresach II RP, a także mieszkańcy przedwojennej centralnej Polski, czyli kieleczczyzny i lubelszczyzny – poinformował nas pan Jacek.

Jedyny zakład przemysłowy w wiosce produkuje... paszę dla koni wyścigowych. Przedsiębiorstwo funkcjonuje w zabudowaniach starego PGR. Kilka osób pracujących przy tej produkcji albo mieszka w Baroszowej, albo dojeżdża z pobliskiego Borowa.

Największą bolączką mieszkańców jest, jak nietrudno się domyślić, powiatowa droga biegnąca przez wieś. - Dziura na dziurze. Po deszczu spod kół przejeżdżających samochodów tryskają fontanny wody. Nie mamy chodnika, tak więc piesi muszą chodzić jezdnią, a to jest niebezpieczne, zwłaszcza dla dzieci. Przez naszą miejscowość biegnie trasa biegu niepodległości organizowanego w naszej gminie i biegacze muszą zmagać się nie tylko z dystansem, ale także uważać, żeby nie zrobić sobie krzywdy, wpadając w dziurę – zauważył sołtys.

Droga, a właściwie jej stan, to niewątpliwie ciemna strona bycia bartoszowianinem. Jasna to jest bez wątpienia świetlica wiejska i organizowane tam imprezy. - Nasza wieś jest mała, ale dobrze znają ją mieszkańcy okolicznych miejscowości. Mamy przestronną, dobrze wyposażoną świetlicę, z której korzystają również mieszkańcy innych miejscowości. Wypożyczamy świetlicę na przyjęcia urodzinowe, stypy, wesela i przyjęcia komunijne. Zdarza się, że zainteresowani rezerwują termin z rocznym wyprzedzeniem. Jako sołtys i rada sołecka organizujemy zabawy i różnego rodzaju coroczne i okolicznościowe spotkania dla naszych mieszkańców. Mamy do dyspozycji...
Wiecej w wydaniu papierowym.

Dodaj komentarz