Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Utrata bliskiej osoby zawsze jest trudna dla wszystkich najbliższych. Po śmierci ojca Ryszard Sinicki rozpoczął organizację pogrzebu. Niespodziewanie trudności spotkały go w kościele pw. Św. Jana Nepomucena w Zielenicach. Cała ceremonia nie wyglądała tak, jak oczekiwał nasz rozmówca. Co oburzyło rodzinę zmarłego, która ma teraz ogromny żal do proboszcza?

W Wielką Sobotę zmarł 81-letni ojciec mieszkańca Zielenic Ryszarda Sinickiego. Ze względu na oktawę Wielkiej Nocy, pogrzeb w rzymskokatolickiej parafii pw. Św. Jana Nepomucena mógł odbyć się dopiero w czwartek. Był to niezwykle przykry czas dla całej rodziny. Poza wieloma sprawami organizacyjnymi ceremonii, nasz rozmówca musiał też poszukać organisty, gdyż lokalny organista był wtedy niedostępny.

- Każdy mieszkaniec składał się na organy parafialne. Organista zaczął robić próbę, a ksiądz proboszcz Tomasz Zembela zabronił mu na nich grać. Nie dopuścił innego organisty do organów, jakby były jego. Musiał użyć własnych organów, ale był sytuacją bardzo zdziwiony. Gra od wielu lat w innych parafiach i nigdy nie zdarzyło się, żeby ksiądz nie udostępnił organów – mówił zbulwersowany Ryszard Sinicki.

 

Co przeszkadzało?

To jednak nie wszystko. Nieprzyjemna sytuacja miała też miejsce w czasie samej ceremonii pogrzebowej. - Trumna została ustawiona blisko ołtarza. W domu było nas dziesięcioro, dlatego siostra zaproponowała, aby ustawić krzesła najbliższych wokół trumny. To też przeszkadzało księdzu. Nie był przygotowany do Mszy św. Nie wspomniał nawet o moim Zmarłym Ojcu, że przeżył rzeź na Wołyniu, przeżył wojnę i miał 35 wnuków i prawnuków. Wychował dziesięcioro dzieci. Zawsze przyjmował księdza i chodził na Msze św.– powiedział zawiedziony Sinicki.

Jak dodał, w takiej sytuacji ksiądz powinien uszanować wolę rodziny zmarłego. O wszystkim został wcześniej poinformowany. Jednak podczas Komunii Świętej padły z jego strony słowa niezadowolenia z powodu ustawienia krzeseł. To oburzyło naszego rozmówcę i wszystkich zgromadzonych na pogrzebie.

Podkreślił również, że na cmentarzu ksiądz nie podszedł do najbliższej rodziny, aby złożyć kondolencje. Według naszego rozmówcy, powodem takiego zachowania mogą być przede wszystkim pieniądze. Zaznaczył, że podobne sytuacje w Zielenicach już się zdarzały. - To nie jest prywatny folwark, a dobro całej parafii. Niech proboszcz weźmie to do serca, a parafianie ocenią to sami – zakończył Ryszard Sinicki.

Aby poznać powody całego zajścia, zwróciliśmy się do księdza proboszcza Tomasza Zembeli. W ten sposób próbowaliśmy potwierdzić czy opisane sytuacje miały miejsce. Jak stwierdził proboszcz, nie obchodzi go to, co napiszemy i nie ma potrzeby wypowiadania się na ten temat.

To przykre zajście, towarzyszące rodzinie zmarłego w...
Wiecej w wydaniu papierowym.