Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Rodzina Roliratów mieszka w Borowie zaledwie kilka lat, a już zaskarbiła sobie sympatię mieszkańców gminy. Wyprowadzili się z Wrocławia ze względu na chorobę dzieci. Sąsiedzi postanowili im pomóc.
Bliźniaki Grześ i Wojtuś wymagają całodobowej opieki, kosztownych zabiegów rehabilitacyjnych i indywidualnych zajęć edukacyjnych. Dzieci nie chodzą, odżywiają się pozaustrojowo i przyjmują codziennie sporą porcję leków. Początkowo chłopcami zajmowała się mam, pani Katarzyna, a pan Sebastian pomagał żonie po pracy. Dzieci jednak rosną i wymagają opieki obojga rodziców, czego nie można było połączyć z pracą zawodową. Rodzina jest pod opieką borowskiego GOPS a od pewnego czasu do akcji pomocy chorym dzieciom dołączyli sąsiedzi, mieszkańcy gminy i Borowa. Informowaliśmy na naszych łamach o kweście prowadzonej przed kościołami, o hojności darczyńców i wdzięczności rodziców chłopców za okazane serce. Domowe wypieki rozeszły się jak... ciepłe bułeczki. Foto: organizatorzy
W ostatnią niedzielę w Borowie odbył się charytatywny festyn, którego beneficjentami byli Wojtuś i Grześ. - O zorganizowaniu festynu myśleliśmy już wcześniej – powiedziała Mirosława Łatka, współorganizatorka. - Latem odbyła się zbiórka pieniędzy przed kościołami parafii naszej gminy. Nie chcieliśmy, żeby festyn odbył się zaraz po kweście, dlatego przełożyliśmy imprezę na koniec września – wyjaśniła nasza rozmówczyni.
Atrakcji na festynie było wiele. Dla dzieci były dmuchane zamki i mecz piłki nożnej, a dla wszystkich kiermasz domowych wypieków, loteria fantowa i koło fortuny. Największą atrakcją był prawdziwy rajdowy samochód, którym przyjechali na festyn Jarosław Niedźwiecki i Mirosław Jakubowski, rajdowcy ze Strzelina. Amatorzy mocnych wrażeń mogli podziwiać, jak prowadzi się samochód rajdowy. Częścią pokazu było „palenie gum”, co Grześ i Wojtuś na borowskim festynie.  Foto: organizatorzyskończyło się zużyciem 6 opon. Na festyn przyjechali również motocykliści. - Wszyscy byli pod wrażeniem umiejętności sportowego prowadzenia samochodu, jaką zaprezentowali panowie. Nie mniejsze wrażenie zrobiła na nas hojność obu panów. Do puszki trafiła naprawdę spora kwota, za co serdecznie dziękujemy – z uśmiechem dodała pani Mirosława. Inną atrakcją było koło fortuny. Jeden z uczestników kręcił kołem kilkanaście razy i za każdym razem wrzucał coś do puszki. Chodziło o wygranie talonu do warsztatu samochodowego w Laskowicach Jelczu. W końcu udało się, ale do puszki trafiło też sporo pieniędzy. Nagrodami w loterii fantowej były reklamówki wypełnione frykasami.
- Aż boję się dziękować darczyńcom i dobrodziejom naszego festynu. Było ich tak wielu i tak chętnie odpowiadali na nasz apel, że boję się, iż kogoś mogłabym pominąć. Dziękujemy paniom, które upiekły ciasta, które później trafiły do ofiarodawców. Dziękujemy miejscowym przedsiębiorcom za hojność. Dziękujemy właścicielom sklepów w Strzelinie, którzy również pomogli Wojtusiowi i Grzesiowi. Dziękujemy sklepowi Solgros we Wrocławiu, strażakom za pomoc w organizacji festynu, władzom gminy za bezpłatne użyczenie stadionu i pomoc w zorganizowaniu imprezy. Nie mniejsze słowa podziękowania kierujemy do księży proboszczów z Borowa, Borka Strzelińskiego i Ludowa Śląskiego. Bez ich wsparcia frekwencja na festynie byłaby zapewne dużo mniejsza. Dziękujemy! Dziękujemy! Mówię to w imieniu wszystkich organizatorów festynu – powiedziała nasza rozmówczyni.
Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że pomysłodawcami festynu byli: Barbara Chrzan, Mirosława Łatka, Agnieszka Górniak, Ewa Cesarz i Marian Pogoda, których dzielnie wspierali współmałżonkowie i woluntariusze. Imprezę prowadził Julian Kowalczyk. Na festynie do puszek trafiło ponad 12 tys. zł.
Dodaj komentarz