Jak stwierdził starosta Marek Warcholińśki, zdecydowane wątpliwości budzi wątek dotyczący Związków Zawodowych, w tym ochrony, jakiej udzieliły one Renacie Dobuckiej

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Niedawno informowaliśmy o prawomocnym wyroku dotyczącym sprawy zwolnienia z pracy sekretarz Starostwa Powiatowego w Strzelinie, zgodnie z którym Renata Dobucka ma wrócić na stanowisko. Apelacja starosty Marka Warcholińskiego została w całości oddalona. Jak skomentował sprawę i dlaczego wydźwięk wyroku jest nie do zaakceptowania? Co, jego zdaniem, zbagatelizował sąd? Czy w starostwie jest teraz dwóch sekretarzy? Do sprawy odnieśli się też byli starostowie powiatu strzelińskiego.
W październiku br. zapadł wyrok przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu i apelacja wniesiona przez Starostwo Powiatowe w Strzelinie została w całości oddalona. Wyrok jest prawomocny i podtrzymuje w pełnym zakresie wyrok Sądu Pracy I instancji, który przywraca Renatę Dobucką do pracy na stanowisku sekretarza powiatu strzelińskiego oraz zasądza wypłatę wynagrodzenia za czas pozbawienia pracy w Starostwie. Więcej na ten temat pisaliśmy dwa tygodnie temu.

Budzi wątpliwości...
Sprawę skomentował starosta Marek Warcholiński, który podtrzymuje swoje stanowisko i nie zgadza się z wyrokiem. Jak stwierdził, na obecnym etapie ciężko szerzej odnieść się do wyroku, gdyż oczekuje na pisemne uzasadnienie Sądu Okręgowego. - Szczególnie, że jego jednostronny, ogłoszony na rozprawie ogólny wydźwięk jest nie do zaakceptowania przynajmniej w kilku obszarach. Nawet jeśli potwierdza on ukształtowany pogląd, iż sądy pracy są sądami pracowników, a nie pracodawców – powiedział.
Jak dodał, przede wszystkim zdecydowane wątpliwości budzi wątek dotyczący Związków Zawodowych, w tym ochrony, jakiej udzieliły one Dobuckiej. - Związki powstały kilka dni przed objęciem przeze mnie stanowiska starosty w grudniu 2014r. Jednym z założycieli była pani Dobucka, a członkowie to głównie osoby podległe jej służbowo. Związek przez cały 2015r. nie wystąpił z żadnym wnioskiem czy propozycją dotyczącą pracowników i ich praw. Istotne jest, iż przez 12 miesięcy żaden z członków związku nie uiścił ani jednej składki. Statut NSSZ „Solidarność” stanowi, że jest to obowiązek każdego członka, a brak jego realizacji przez 3 miesiące jest podstawą do wykluczenia ze struktur. Ponadto przewodniczący związku nie składał w określonych ustawą terminach stosownych informacji na temat ilości członków. To wszystko nie przeszkodziło Komisji Zakładowej podjąć uchwałę o ochronie pani Dobuckiej i pana Polanina – mówił Warcholiński.
Jego zdaniem informacja o jej podjęciu datowana jest na 24 października 2017r., gdy wszyscy przedstawiciele władzy wykonawczej związku przebywali na długotrwałym zwolnieniu lekarskim. Starosta dodał, że gdy podejmował decyzję o zwolnieniu Dobuckiej, nie miał informacji o jej ochronie związkowej.
- W kwietniu 2016r. związki powiadomiły oficjalnie o zaprzestaniu działalności! A więc jedyną czynnością jaką wykonały podczas swojego trwania było udzielenie ochrony pani Dobuckiej.
Kwestie te Sąd Pracy zbagatelizował, a są one kluczowe dla wyroku. Zasądzona gratyfikacja finansowa standardowo dotyczyłaby pensji za 1 miesiąc. W przypadku chronionego działacza związkowego obejmuje cały okres pozostawania bez pracy – kontynuował starosta.
- Uważam, że w tej sprawie już dość ze strony władz powiatu arogancji i ignorancji - uznał były starosta Aleksander Bek
„Kolejne fakty wzmocniły moje przekonanie”
Jak dodał, sytuacja jest mocno wątpliwa prawnie i on pozostawia naszym Czytelnikom ocenę zasad etycznych takiego postępowania. - Ujmując to kolokwialnie, pani Dobucka wzięła od związków zawodowych „Solidarność” tylko uprawnienia nie wykonując żadnych obowiązków. Pomijam fakt, w jakiej sytuacji postawiła pracowników, których do udziału w związku namówiła i, w mojej ocenie, wykorzystała dla osiągnięcia własnych korzyści. Dodam, iż nie jest możliwe, aby pani Dobucka nie znała zapisów statutu „NSZZ Solidarność”, którego struktury na poziomie starostwa tworzyła. Zupełnie zaś wykluczone jest, aby nie wiedziała, że przez rok nie płaci składek członkowskich. Sprawa ochrony związkowej i działalności związków zawodowych będzie na pewno dalej wyjaśniana – powiedział Warcholiński.
Ponadto starosta nie zgadza się z orzeczeniem sądu w sprawie innych odrzuconych argumentów. Mając na względzie, że nie było to zwolnienie dyscyplinarne, nadal uważa, że Dobucka nie realizowała poprawnie wielu zadań przypisanych do jej stanowiska zarówno w regulaminie starostwa, jak i w indywidualnym zakresie obowiązków.
- Na koniec pozostają takie elementy jak zaufanie oraz rzetelność pracownika względem pracodawcy. Doświadczenia z procesu oraz ujawnione kolejne fakty tylko wzmocniły moje przekonanie, że tych elementów w postawie pani Dobuckiej brakuje – dodał.
- To nie jest wola starosty, radnych czy zarządu. Sąd nakazuje przywrócić panią sekretarz na stanowisko pracy i powinno się to dokonać - mówił były starosta Norbert Raba
„Pianę trzeba wypić”
Po zwolnieniu Dobuckiej stanowisko sekretarza powiatu strzelińskiego zajmuje Mariusz Kunysz. W związku z przywróceniem jej do pracy zapytaliśmy byłych starostów, jak należałoby rozwiązać tę kwestię. Jak stwierdził burmistrz Miasta i Gminy Wiązów Jerzy Krochmalny, nie jest to jego jednostka i musiałby poznać szereg okoliczności determinujących starostę do podjęcia takich decyzji. Dodał, że nie jest to też jego problem.
Były starosta Zbigniew Woroniecki stwierdził, że nie chciałby wypowiadać się w tej sprawie, gdyż wycofał się z lokalnej polityki i pierwszy raz słyszy o zwolnieniu Renaty Dobuckiej. - Nie wiem, gdzie jest racja. Mamy teraz dwóch sekretarzy? Jeżeli wyrok sądu jest prawomocny, to starosta nie ma innego wyjścia jak tylko zatrudnić panią Dobucką. W statucie jest wyraźnie napisane, że jest jeden sekretarz. Jak pan starosta sobie zrobił taką pianę to musi ją teraz sam wypić – powiedział.
Według radnego powiatu strzelińskiego i również byłego starosty Norberta Raby, w naszym kraju, póki co, należy wykonywać prawomocne wyroki sądu i jest to obowiązek. - To nie jest wola starosty, radnych czy zarządu. Sąd nakazuje przywrócić panią sekretarz na stanowisko pracy i powinno się tego dokonać. Nie wiem czy pan starosta to zrobił, czy nie. Nie znam warunków i formy zatrudnienia pana Mariusza Kunysza. Nie wiem czy został powołany na to stanowisko, zatrudniony, powierzono mu obowiązki, jest zatrudniony na zastępstwo czy na czas określony. Trudno się do tego odnieść – mówił.
Radny powiatu strzelińskiego Aleksander Bek, który też pełnił funkcję starosty stwierdził, że wyroku sądu nie można kwestionować, ponieważ stoi na straży praw pracowniczych. - Sytuacja jest niecodzienna, gdyż w powiecie strzelińskim mamy dwóch sekretarzy. Z całą sympatią do sprawującego funkcję sekretarza pana Mariusza Kunysza stwierdzić należy, że pani Renata Dobucka została przez sąd przywrócona do pracy. Zatrudniona była na stanowisku sekretarza i na to stanowisko została przywrócona. Uważam, że w tej sprawie już dość ze strony władz powiatu arogancji i ignorancji. Jak by nie patrzeć, ucierpiało na swoim wizerunku dwoje pracowników, a powiat poniósł niczym nie uzasadnione koszty przekraczające 100 000 zł. Kto je pokryje? - pytał radny.
Jak poinformował starosta Warcholińśki, Renata Dobucka została już przywrócona do pracy. Sekretarzem powiatu strzelińskiego jest Mariusz Kunysz, natomiast Renacie Dobuckiej powierzono na czas określony, w trybie art. 42 ust. 4 Kodeksu pracy, inne obowiązki wynikające z aktualnych potrzeb pracodawcy.