Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nieuczciwe praktyki, jakie stosują niektórzy pośrednicy skupujący bydło, budzą poważne obawy wśród rolników. Zdalnie sterowanymi pilotami, o czym pisaliśmy w ostatnim wydaniu, znacznie obniżają wagę zwierząt hodowlanych. Jak ustrzec się przed takim procederem i nie paść ofiarą oszustów? Dobrym rozwiązaniem jest sprzedaż żywca według bezpiecznej metody. Dlaczego obecnie chów zwierząt jest dużo mniejszy niż kiedyś i o czym powinien pamiętać każdy rolnik?

W poprzednim wydaniu pisaliśmy o nieuczciwych praktykach stosowanych przez pewnego skupującego bydło. Rolnicy obawiają się, że mogą paść ofiarą oszustów używających elektronicznych wag inwentarzowych. Przy pomocy pilotów zdalnego sterowania zaniżają oni wagę nawet o kilkadziesiąt kg na sztuce. Za taki czyn grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności, a sprawą zajmuje się już strzelińska policja.

Skupem i sprzedażą żywca zajmuje się również kierownik transportu Dawid Opoń z firmy I.M.D. Opoń w Wąwolnicy. Zapytaliśmy go, co mogą zrobić rolnicy, aby ustrzec się przed potencjalnymi oszustami. Jak podkreślił, najprostszym rozwiązaniem jest sprzedaż żywca według wagi tak zwanej bitej ciepłej. Bydło rozlicza się wtedy za masę tuszy, którą uzyskuje się po uboju, a więc nie ma ewentualnych sporów między dostawcą i odbiorcą. Niestety, takie rozwiązanie nie należy do popularnych na Dolnym Śląsku.

 

Bezpieczne dla sprzedającego

- Dzięki temu, rolnicy dostają wydruk po uboju od razu z rzeźni. Jest to najbardziej bezpieczne dla sprzedającego. Kupujący transportuje, potrąca kwotę od sztuki i wszystko, co wyszło po uboju, jest dla rolnika. Można to zrobić również na Dolnym Śląsku, ale przez krótkowzroczność, rolnicy myślą, że też zostaną oszukani. Wszyscy pośrednicy sprzedają na „bitą ciepłą”. Jest to metoda uczciwa, bo w dużej ubojni są kontrole, kamery, rzeczoznawcy i tam nie ma przekrętów – tłumaczył kierownik.

Przy okazji rozmowy z Dawidem Oponiem słyszymy, że chów bydła jest dużo mniejszy niż jeszcze kilkanaście lat temu. Zdaniem naszego rozmówcy, może to wynikać przede wszystkim z braku rozwoju gospodarstw właśnie w tym kierunku. Jeżeli rolnik trzyma małą ilość zwierząt, będzie to dla niego nieopłacalne.

- Niestety, duże hodowle nie są to rozwinięte na Dolnym Śląsku. Ale praktycznie w pozostałych regionach całej Polski są bardzo duże hodowle bydła czy trzody chlewnej, które się rozwijają. Jadąc przez wsie, można zobaczyć nowe chlewnie i widać, że jakieś pieniądze rolnicy z tego mają. Na Dolnym Śląsku większość rolników poszła bardziej w uprawę niż w hodowlę – powiedział Dawid Opoń.

 

Nie zdają sobie sprawy

Co trzeba zrobić, aby zająć się hodowlą? Okazuje się, że konieczne jest spełnienie szeregu wymagań weterynaryjnych, a decyzja powinna być dobrze przemyślana. Dobrostan zwierząt jest obecnie bardzo ważny, stąd nacisk na bioasekurację. Rolnik powinien też dobrze znać obowiązujące przepisy.

- W Polsce, niestety, rozprzestrzenia się afrykański pomór świń, a przez to inne kraje nie chcą z nami handlować. Dawniej możliwa była sprzedaż zwierząt do innych krajów, ale w tym momencie jest to zablokowane. Wszyscy boją się rozprzestrzeniania choroby. Rolnicy nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że...
Więcej w wydaniu papierowym.