Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Sterylizacja to jeden z najczęściej wykonywanych zabiegów weterynaryjnych. W prawidłowych warunkach stanowi minimalne ryzyko dla zdrowia zwierzęcia. Ale w tym przypadku było inaczej. Jego następstwa przyniosły poważne komplikacje i dużo cierpienia. Potrzebna była natychmiastowa pomoc.
Kilka miesięcy temu córka Marii Kalafarskiej-Sawickiej, piętnastoletnia Julia, przygarnęła psa. Okazało się, że jest to suczka, a w związku z tym podjęto decyzję o sterylizacji. Zabieg, na zlecenie gminy Przeworno, przeprowadzono w gabinecie weterynaryjnym przy ul. Brzegowej w Strzelinie. Nasza rozmówczyni przyznała, że nie wiedziała, jak odbywa się taki zabieg.  Nie była jednak zadowolona z przebiegu przeprowadzonej sterylizacji.
- Byłam w szoku, że weterynarz dał suczce tylko zastrzyk usypiający i kazał wyjść z nią na zewnątrz. Po pięciu krokach suczka po prostu padła. Po godzinie kazano mi ją odebrać. Spała prawie dwa dni i nie miała siły, żeby wyjść na zewnątrz. Dawka była na pewno za duża. Po dwóch dniach piesek zaczął intensywnie krwawić. Wystraszyłam się i skontaktowałam się ze znajomym weterynarzem w Grodkowie, który polecił, aby opatrzyć pieska i z nim przyjechać – powiedziała Maria Kalafarska-Sawicka.

Doprowadziło do pęknięcia rany
Wątpliwości u naszej rozmówczyni wzbudził fakt, że po zabiegu weterynarz po prostu oddał psa i kazał przyjechać za tydzień na wizytę kontrolną. - Suczka do tego czasu by się wykrwawiła. Na drugi dzień zadzwoniłam do gabinetu, żeby dowiedzieć się, co było jej podawane. Z niechęcią podano mi nazwy dwóch leków. Później stwierdziłam, że nie ma sensu się z nimi kontaktować – dodała kobieta.
W przychodni weterynaryjnej w Grodkowie lekarz Marcin Matuszewski był w szoku, że suczka nie ma kołnierza, ubranka pozabiegowego ani leków przeciwbólowych. Stwierdził, że zabieg trzeba przeprowadzić ponownie.
Drugi zabieg potwierdził obawy dotyczące źle zszytej rany, powłok brzusznych zszytych jedną warstwą szwów na okrętkę i źle dobranym materiale szwowym. To doprowadziło do pęknięcia rany, rozejścia się powłok brzusznych i przepukliny pooperacyjnej. Ze względu na popękane i poszarpane brzegi rany, silny stan zapalny i początki infekcji ranę operacyjną zszyto ponownie. U psa zastosowano antybiotykoterapię i leki zwalczające anemię. Ponad miesiąc po zabiegu rana wygoiła się prawidłowo, a suczka wróciła do pełni sił.
- Przykre jest tylko postępowanie lekarza operującego psa. Bo to, że zabieg robiony jest na koszt gminy, to nie znaczy, że trzeba zrobić zabieg źle, tanio, szybko. Najtańszymi nitkami, bez zabezpieczenia psa w antybiotyki i leki przeciwbólowe, bez zaopatrzenia psa w kołnierz lub ubranko pooperacyjne. A jeszcze bardziej przykre jest, że to nie pierwszy przypadek, kiedy leczymy powikłania po operacji robionej na koszt gminy z tej i innych placówek weterynaryjnych – powiedział weterynarz Marcin Matuszewski.

Mogą wystąpić komplikacje
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z gabinetem weterynaryjnym przy ul. Brzegowej. Lekarz weterynarii Kazimierz Kiesz potwierdził, że zabieg miał miejsce, ale nie stwierdzono wtedy żadnych nieprawidłowości. - Najciekawsze jest, że właścicielka suczki nie informowała nas o komplikacjach. Każdy zabieg niesie za sobą pewne ryzyko. Może się udać lepiej lub gorzej. Ale jeżeli się uda gorzej, to normalne jest, że trzeba się zwrócić do lekarza wykonującego zabieg. Mogą też wystąpić różne komplikacje. Jeżeli coś było nie tak, naszym obowiązkiem byłoby to poprawić, a nawet powtórzyć zabieg - wyjaśnił weterynarz.
Zapewnił, że gabinet zajmuje się podobnymi zabiegami już od wielu lat. Wszelkie zastrzeżenia powinny być zgłaszane bezpośrednio do weterynarzy lub gminy zlecającej zabiegi. Według weterynarza, sterylizacja była przeprowadzona bez zastrzeżeń.

Komentarze   

Permalink7 -1 KAAA
RE: Dlaczego musiała cierpieć?
Cytuję KASIA:
Zgadzam się na ul. Floriana są wysokie ceny i w dodatku każdy liczy inaczej za te same wizyty doliczając za rózne rzeczy bez uzgodnienia -bez zapytania czy ktoś wyraża na to zgodę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

patrzysz tylko na kase a nie na zdrowie przyjaciela. no coz
2018-09-08 16:35 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink6 +1 KASIA
UL.FLORIANA
Zgadzam się na ul. Floriana są wysokie ceny i w dodatku każdy liczy inaczej za te same wizyty doliczając za rózne rzeczy bez uzgodnienia -bez zapytania czy ktoś wyraża na to zgodę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2018-09-08 11:38 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink5 -1 spajker
RE: Dlaczego musiała cierpieć?
Cytuję KATARZ:
Oddałam tam do sterylizacji dwie kotki. Pomyślałam, że przecież każdy weterynarz wykonuje tak samo ten zabieg, więc to gdzie je oddam jest bez różnicy. Kotki zostały wysterylizowane. Po dwóch tygodniach obie zniknęły. Zabieg musiał zostać źle zrobiony, ponieważ moje kotki zawsze przychodziły do domu na zawołanie. Niestety do tej pory nie wróciły. Minął już rok. Dodam, że kotki były z dwóch różnych domów.

jak ktoś odda ciebie do sterylizacji to zostaniesz u niego czy go zostawisz?
dałaś zwierzaki do rzeźnika i zwierzaki to wiedzą.
2018-09-07 10:16 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink4 0 KATARZ
Sterylizacja kotek
Oddałam tam do sterylizacji dwie kotki. Pomyślałam, że przecież każdy weterynarz wykonuje tak samo ten zabieg, więc to gdzie je oddam jest bez różnicy. Kotki zostały wysterylizowane. Po dwóch tygodniach obie zniknęły. Zabieg musiał zostać źle zrobiony, ponieważ moje kotki zawsze przychodziły do domu na zawołanie. Niestety do tej pory nie wróciły. Minął już rok. Dodam, że kotki były z dwóch różnych domów.
2018-09-06 19:02 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink3 +1 spajker
RE: Dlaczego musiała cierpieć?
zauważam że krzywdę psu wyrządzili przede wszystkim jego właściciele dla własnej wygody.
weterynarz to osoba, która powinna czuć empatię do zwierząt a nie do pieniędzy. w każdym zawodzie są mitrzowie i rzemieślnicy. pies wysterylizowany będzie teraz tyć.
we wrocławiu znany jest japoński weterynarz, który wkłada ręce do ciepłej wody zanim weźmie do rąk szczeniaka, są we wrocławiu weterynarze pomagający czasami bez zapłąty.
2018-09-06 15:58 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink2 +2 Matt
...
Ceny na Floriana są rzeczywiście bardzo wysokie. Każdy weterynarz kasuje inaczej. Zdarzyło mi się, że rozmowa w czasie wizyty ( i tak płatnej ) została doliczona do rachunku jako porada bez uprzedzenia mnie.
2018-09-06 13:07 Cytować Zgłoś administratorowi
Permalink1 +5 JoNna
Brzegowa to dno!
Taki sam los spotkał suczkę mojego wujka! Identyczna partaczka! Okropna przychodnia bólu i śmierci. Za to na Floriana P. Wiktor najlepszy! P. Miranda za to kasuje więcej za te same zastrzyki i opatrunki, które dzień predzej zakładał inny lekarz. To przykre. Powiem zainteresowany tyle, że W Ziębicach jest dobry weterynarz i uwaga z rozsądnym cennikiem. Jeździmy od pół roku tam.
2018-09-06 12:59 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodaj komentarz