Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Nowatorskie rozwiązania i indywidualne podejście do każdego zamówienia. Niby materiał i technologia znane, ale tylko w naszym mieście powstają niepowtarzalne drewniane wanny i umywalki.

Pisaliśmy na naszych łamach o ludziach pracujących w strzelińskich fabrykach, większych i mniejszych zakładach produkcyjnych. Niestety, większość z nich dziś już nie istnieje. Mleczarnia, fabryka mebli czy cegielnia to już historia. Życie jednak nie znosi pustki i w miejsce jednych powstają nowe zakłady pracy. Dziś opowiemy o pomyśle na biznes, jaki powstał w głowie Lecha Kostyszaka. - Kilkanaście lat temu przeprowadziliśmy się z rodzicami do Gęsińca. Porzuciliśmy Wrocław i zamieszkaliśmy pod Strzelinem. Założyliśmy rodzinną firmę – powiedział nasz rozmówca. W warsztacie powstają łódki, kajaki i jachty, a szkutnicy zyskali uznanie wśród żeglarskiej i kajakarskiej braci. Doświadczenie w pracy z drewnem, w połączeniu z wodą, nasunęło pomysł stworzenia zupełnie innego produktu. - Niemal od zarania dziejów ludzie robili z drewna balie, beczki, wiadra i inne przedmioty, które miały bezpośredni kontakt z wodą. Dlaczego by nie zastosować nowoczesnych technologii szkutniczych do produkcji współczesnych wersji kąpielowych balii sprzed wieków? Metodą prób i błędów dochodziliśmy do technologii, którą z powodzeniem stosujemy, i która zyskuje sobie uznanie nie tylko w Polsce, ale także w świecie – wyjaśnił pan Lech. Nie wchodząc w techniczne szczegóły, wanny i umywalki powstają z sześciu podstawowych gatunków drewna. Na życzenie klienta paletę drewna można poszerzyć. Zanim jednak będzie można wykąpać się lub umyć ręce, drewno trzeba zaimpregnować od dwunastu do osiemnastu warstw pokrycia. - Zaletą naszych wanien jest to, że nie wymagają one jakiś szczególnych zabiegów konserwacyjnych. Myje się je tak, jak popularne, produkowane na masową skalę wanny czy umywalki akrylowe. Kolejnym atutem naszych produktów jest wzornictwo. Współpracujemy z architektami, projektantami, którzy oferują nasze produkty swoim klientom. Każda wanna, każda umywalka jest jedyna w swoim rodzaju i idealnie wkomponowana we wnętrze, w którym stoi – mówił.

Nie trudno się domyślić, że tak ekskluzywny wyrób nie jest tani. - Ceny wanien to rząd kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ceny umywalek zaczynają się od kilku tysięcy zł. Co do górnej granicy, to trudno mi powiedzieć. Wycenialiśmy np. wannę o średnicy 3 m z hydromasażem i innymi udogodnieniami dla kapiących się. Podobny wyrób o większej średnicy będzie jeszcze droższy – przyznał nasz rozmówca.

Mimo niezaprzeczalnych atutów drewnianych wanien znalezienie odbiorcy produktów firmy Unique Wood Design (UWD) nie jest proste. - Początkowo nie mieliśmy ani dobrych zdjęć, ani katalogu. Jednak nasze wanny były na tyle ciekawą propozycją, że specjalistyczne periodyki chętnie i bezpłatnie (!), pisały o UWD. Dzięki wsparciu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, bierzemy udział w poważnych imprezach handlowych. Wystawialiśmy się już dwukrotnie w Nowym Jorku, byliśmy również w Sztokholmie i Kolonii. Przed nami jeszcze...
Wiecej w wydaniu papierowym.

Komentarze   

Permalink1 +3 spajker
RE: Produkują w Strzelinie, a sprzedają na całym świecie
ci ludzie robią za papierek lakmusowy perwersu. są tacy ludzie, dla których woda pitna jest luksusem i tacy ludzie, dla których wanna za 50 000 jest plastrem na ich zawirowana psychikę. znam człowieka, który w opolskim wydobywa marmur. jakiś bogoc z berlina zamówił u niego wannę z marmuru. trzeba było wydobyć kawał skały w jednym kawałku aby obrobić go na wannę. niestety podczas podnoszenia ten kawał kamienia pękł. ten kamieniarz mało nie dostał ataku serca bo terminy gonią a każdy dzień opoźnienia to kara 10 000 euro za dzień. bogoc z berlina kazał tam ekipom budowlanym wykuć kawał ściany zewnętrznej budynku bo tylko tak dźwigiem można włożyć kilkutonową marmurową wannę do budynku. ściana w berlinie rozkuta, dźwigi stoją bezczynnie, terminy lecą a tu kamień pękł tak jak serce kamieniarza.
niech tym ludziom z gęsińca idzie jak najlepiej, niech te balie sprzedają i za 500 000 sztuka. za jakiś czas będą zarabiać na książce opisującej anomalie polegające na tym, że telefon komórkowy z 2015 roku o mocy obliczeniowej większej niż całe NASA z 1985 roku kosztuje 5 złotych a drewniana balia kosztuje 500 000 złotych. niech napiszą że profesor czegoś tam prosił u nich o trociny na opał a jakiś dupek poprosił o 3 wanny dla swoich qrew o specjalności noszenia stringów.
2018-07-03 11:28 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodaj komentarz