Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Są miejsca, które jednoczą i mają szczególną moc oddziaływania. Tutaj historia ostatnich Kresowiaków splata się ze współczesnością, a łączącym ich spoiwem jest modlitwa.
Po II wojnie światowej mieszkańców okolic polskiego Komarna na Kresach Wschodnich II RP przesiedlono do powiatu strzelińskiego. Zmuszeni do opuszczenia rodzinnej ziemi zabrali ze sobą to, co stanowiło dla nich wartość. Największym skarbem, który przywieźli był Łaskami Słynący Obraz Matki Bożej Różańcowej. Kościołem parafialnym przesiedleńców została świątynia w Nowolesiu. Tam też trafił obraz. Uroczysta intronizacja odrestaurowanego obrazu miała miejsce 8 grudnia 1957r. Nowoleska Matka Boska otoczona został czcią, a wierni doznawali licznych łask, czego zewnętrznym wyrazem są ofiarowane Maryi wota. W 1997r. Kardynał Henryk Gulbinowicz, Arcybiskup Metropolita Wrocławski, poświęcił Obraz Matki Bożej i ustanowił kościół w Nowolesiu Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. Ks. Stanisław, z prawej, opowiedział naszemu dziennikarzowi historie nowoleskich kapliczek
- Nasze sanktuarium ustanowiono zaledwie 22 lata temu – powiedział ks. Stanisław Włodarski. - To nie tak dawno, ale świątynię odwiedzają liczne pielgrzymki i pojedynczy pielgrzymi. Przybywają do sanktuarium pieszo, samochodami, a także rowerami. Staramy się, żeby zawsze mogli pomodlić się do Matki Boskiej Różańcowej i odpocząć po trudach pielgrzymowania. Stąd zrodził się pomysł, żeby postawić kapliczki różańcowe – wyjaśnił kapłan. Kapliczki stoją przy kościele i na leżącej opodal polanie, zagospodarowanej z myślą o pielgrzymach. - Pierwszych osiem kapliczek ufundował Klaus Peter Grunt z Niemiec. Ustawiliśmy je przy kościele. Lubię fotografować i jeżdżąc po Polsce fotografowałem przydrożne kapliczki. Po obejrzeniu bardzo różnych kapliczek uznałem, że nowoleskie kapliczki różańcowe będą miały trzpień, na którym postawimy obraz przedstawiający jedną tajemnicę różańcową, a na dole będzie skalniak. Kapliczki wykonał pan Ryszard Zając z Podgaja. Zrobił to chętnie, ale „głowę trochę mu suszyłem” - z uśmiechem dodał ks. Stanisław.
Cały artykuł dostępny jest tutaj



Dodaj komentarz