Mieszkańcy czekają na remont świetlicy
Z konsekwencjami pandemii będziemy borykać się jeszcze długo. Okazuje się, że nawet niewielkie zadanie zapisane w budżecie na 2020 r. musi poczekać do wiosny.
Przyglądając się procedurze uchwalania budżetów w gminach naszego powiatu, można było odnieść wrażenie, że wszystko odbyło się jak zwykle. Niestety, prace nad konstruowaniem budżetów nie przebiegały jednak rutynowo z prostego powodu. Nie można było przewidzieć, jakie kwoty wpłyną do budżetu z tytułu podatków. - Na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku stanęliśmy przed sporym dylematem: jak planować wydatki gminy, kiedy tak naprawdę wiemy, ile pieniędzy wpłynie np. z podatku PIT – powiedział wójt Waldemar Grochowski. - W kwietniu 2020 r. wpływy z tego tytułu były ok. 170 tys. zł niższe, od tych zapisanych w budżecie. Nikt wtedy nie wiedział, czy w kolejnych miesiącach spadek będzie jeszcze większy a może powoli będziemy wracać do „normalności”. Przymiarki do budżetu trzeba było jednak robić i mimo wszystko planować wydatki.
Tekst ukazał się w nr 6 (1045) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz na portalu egazety.pl, eprasa.pl, a także nexto.pl i e-kiosk.pl