Wycinka w Łojowicach

Ekipa strażaków z OSP z pilarzem i sołtysem Łojowic Janem Kardasem (z lewej)Ostatnie wichury dobitnie pokonały, jak niebezpieczne mogą być suche drzewa, jak kruche są wtedy gałęzie i do jakich nieszczęść mogą doprowadzić. Włodarz Łojowic nie czeka na wypadek. Działa. Sołtys Łojowic, Jan Kardas, już od listopada 2014 rozpoczął starania o wycinkę trzech topoli w okolicy wiejskiego boiska.

- To pierwsze drzewo było całkowicie wyschnięte – mówił podczas bacznej obserwacji wycinki. - Kolejne dwa też są już w nienajlepszej kondycji. Gałęzie z nich leciały. Stanowiły realne zagrożenie, niebezpieczeństwo po prostu. Zbliża się dzień dziecka, który chcemy tutaj, na boisku, zorganizować i, nie daj Boże, jakieś nieszczęście mogłoby się stać. Gałąź spadająca na głowę..., nie mogliśmy do tego dopuścić.
Sołtys zgłosił to do gminy, ale pojawił się problem z wyznaczeniem wykonawcy ścięcia tych drzew. Gdy komisja ze starostwa przyjrzała się topolom, zbadała czy nie gniazdują w nich ptaki, nie zasiedliły ich mrówki lub inne owady, wydała pozytywną opinię do ich wycięcia. Po jej otrzymaniu, Jan Kardas długo się nie zastanawiał. - Wspólnie z naczelnikiem OSP zadecydowaliśmy, ładna pogoda, tniemy – relacjonował sołtys przy wtórze pracujących pił.
- Dogadaliśmy się z pilarzem, który wykonuje wycinki w lesie. Mieszka w naszej wiosce. To on spuszcza topole, a strażacy (w ramach ćwiczeń) potną je na tzw. metry. Drewno porozdajemy, zagospodarujemy, np. przeznaczymy do palenia w kominku w świetlicy wiejskiej. Dziś ostro wieje, więc asekurujemy drzewa dodatkowo liną zaczepioną do strażackiego wozu, wyznaczamy kierunek pochylenia się, by nie przewróciły się na drogę.
Wycinka w Łojowicach odbyła się w środę, 15 kwietnia. Jest dowodem na to, że przy odrobinie chęci, dobrej woli i gotowości do współpracy można wiele zdziałać.