Rozbijają rywali na starcie

Wiktor Socki zdobył dwie bramki dla Karszowa w meczu z Pogonią KowalówPo zimowym śnie budzi się do życia wrocławska Klasa B gr.VI. Jednak nie wszyscy zdążyli się zmobilizować i co niektórzy mieli problem z dotarciem na mecz. Przez taki zbieg okolicznoœci nie odbyło się spotkanie w Kondratowicach, a Kwarcyt i Ludów zafundowali po siedem goli rywalom. Do najciekawszej konfrontacji doszło w starciu Korony Pęcz ze Starterem Gęsiniec.

Feniks Pławna - Ślęza Księginice Wielkie 1:4 (1:2)
Bramki: Mateusz Paśko (Feniks)/Adrian Pałyga, Rafał Sikora, Tomasz Urbaś, Jarosław Zalewski (Ślęza)

Po niezbyt udanej rundzie jesiennej dla obu zespołów, przyszedł czas na rewanże. Tym razem w znacznie mocniejszym składzie personalnym do zawodów przystąpiła ekipa z Księginic Wielkich. Podopieczni Andrzeja Leśniaka przyjechali do Pławnej jak po swoje, co było widoczne już w pierwszych minutach spotkania. Nie minęło jeszcze 10 minut, a klub z gminy Kondratowice prowadził już 2:0 na trudnym terenie w Pławnej. Do tego czasu Feniks nawet nie zagroził bramce przyjezdnych. Później gra się nieco wyrównała i gospodarze również notowali wypady w kierunku bramki Ślęzy. Wreszcie w 35 minucie na listę strzelców wpisał się młody Mateusz Paśko i taki wynik utrzymywał się do przerwy. Feniks mógł wierzyć, że przy poprawie gry w drugiej części meczu, będą w stanie odrobić jednobramkową stratę. Tego dnia zadanie nie było takie proste, ponieważ gospodarze grali w mocno okrojonym składzie, a do tego nadal zawieszeni są Mariusz Szmidt i Marek Piskorz. Szczególnie widoczny jest brak tego pierwszego, który zawsze w trudnych momentach potrafił zdobywać gole dla Feniksa. Druga część meczu znów przebiegała pod dyktando przyjezdnych, choć gospodarze również mieli swoje szanse na zdobycie gola. Najdogodniejszą zmarnowali, gdy jeden z zawodników Pławnej przestrzelił niemal z linii bramkowej. Ślęza odpowiedziała dwoma kolejnymi golami i ostatecznie wywiozła trzy punkty z Pławnej. Zwycięstwo gościom zapewnili Adrian Pałyga, Rafał Sikora, Tomasz Urbaś i Jarosław Zalewski.

Korona Pęcz Szczawin - Starter Gęsiniec 3:2
Bramki: Łukasz Chałubek, Łukasz Kendzierski, Piotr Chmura (Korona) / Bartłomiej Olenkiewicz, Marcin Bandura (Starter)

Starter zapomniał już o inauguracji poprzedniej rundy, kiedy przegrał z Koroną aż 2:9. Tym razem podopieczni Piotra Hałasa, zagrali jak równy z równy z wyżej notowanym rywalem. Przez pierwsze 10 minut mecz był prowadzony głównie w środku pola. Dużo walki i sporo niedokładności z obu stron mogło wskazywać, że to dopiero początek rundy. Uśpioną czujność defensorów Korony już w 12 minucie wykorzystał Jerzy Jaworski, który popisał się dobrym rajdem na prawej flance. Następnie dograł piłkę Olenkiewiczowi i doświadczony napastnik Startera nie miał problemów, aby skierować futbolówkę do siatki. Starter niespodziewanie objął prowadzenie. Chwilę później znów miał szansę Olenkiewicz, ale tym razem uderzył za słabo. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Kuriaty, a chwilę później doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Ostrym wślizgiem Olenkiewicza potraktował Maćkała, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Sytuacja była trudna do oceny, bo w przypadku odgwizdania faulu musiałby wyrzucić obrońcę Korony z boiska. W 34 minucie gospodarze marnują kolejną okazję. Tym razem nie trafił Dubaniowski. Dwie minuty później trybuny szaleją. Dobra centra Tomasika na lewą nogę Chałubka, a ten mierzonym strzałem pokonuje Bandurę i mamy remis. Taki wynik utrzymał się do przerwy. Drugie 45 minut znów dobrze rozpoczyna Starter, choć i tym razem nie zabrakło kontrowersji. Kolejna kontra gości i faul obrońcy Korony na pograniczu pola karnego. Przewinienie bezdyskusyjne i tutaj brawa dla arbitra, ale wielkie zamieszanie wywołało wskazanie na wapno. Większość obserwatorów była zdania, że gościom należał się rzut wolny, bo do przewinienia doszło przed obrębem pola karnego. Sędzia był jednak niewzruszony protestami i podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się bramkarz Startera Marcin Bandura i mamy 1:2. Korona rzuciła się do odrabiania strat. Najbliżej tego był Piotr Boguś, który potężnym uderzeniem z rzutu wolnego wstrząsnął poprzeczką bramki Bandury. Starter może mówić o szczęściu. Za to w 67 minucie szczęścia już nie mieli. Przepiękny strzał lewą nogą Łukasza Kendzierskiego wylądował w okienku bramki Startera i mamy wyrównanie. Na 10 minut przed końcem znów radość w obozie Korony. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Piotr Chmura, piłka po drodze odbiła się od Chruszcza i wpadła do bramki Startera. Ta akcja okazała się ostatnią bramkową w tym meczu i goście, pomimo wielu prób, nie byli w stanie odmienić losów tej rywalizacji. Po bardzo ciekawym spotkaniu Korona Pęcz Szczawin ostatecznie pokonała Starter Gęsiniec 3:2.

Kwarcyt Jegłowa - Orzeł Biały Kościół 7:0
Bramki: Bartosz Tomaś x3, Artur Toporowski, Grzegorz Iwanowicz, Krystian Nowak, Artur Smalec (Kwarcyt)

Bez najmniejszych problemów piłkarze Kwarcytu Jegłowa poradzili sobie ze zdziesiątkowaną ekipą z Białego Kościoła. Rafał Mącki musiał sobie radzić m.in. bez Piotra Chytrego, Marcina Pająka, Dominika Szulca i Mirosława Celmera. Do Jegłowej piłkarze Orła przyjechali gołą jedenastką. Kwarcyt, który miał do dyspozycji więcej graczy, atut swojego boiska i kibiców po swojej stronie, wykorzystał wszystkie sprzyjające warunki do gry w piłkę. Gospodarze stosunkowo szybko objęli prowadzenie i kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Kiedy było 1:0 dla Jegłowej mogło dojść do przełomu w meczu. Goście z Białego Kościoła mieli rzut karny. Egzekutorem był Marcin Fuczyński, ale jego strzał dobrze wybronił golkiper z Jegłowej. Wszystko co złe przychodziło dla przyjezdnych z kolejnymi minutami, kiedy Kwarcyt nieustannie atakował na bramkę Orła. Kolejne gole były tylko kwestią czasu i formalnością. Można śmiało stwierdzić, że Kwarcyt zorganizował sobie trening strzelecki, a przyjezdni byli tego dnia bezsilni. Ze względu na braki kadrowe mieli ograniczony wachlarz możliwości rozgrywania akcji ofensywnych. W defensywie również nie wyglądało to kolorowo. Ostatecznie gospodarze zafundowali Orłowi aż siedem goli. Trzy z nich były dziełem dobrze dysponowanego Bartosza Tomasia, a po jednym trafieniu dołożyli Artur Toporowski, Grzegorz Iwanowicz, Krystian Nowak oraz Artur Smalec. Po tym zwycięstwie Kwarcyt nadal zajmuje trzecią pozycję w tabeli, ale wyraźnie poprawłi swój dorobek bramkowy.

KS Karszów - Pogoń Kowalów 3:1
Bramki: Wiktor Socki x2, Jacek Juszczak (Karszów) / Adam Kościelak (Pogoń)

Na brak skuteczności po pierwszym swoim meczu w rundzie wiosennej mogą narzekać piłkarze KS Karszów. Faworyzowana ekipa gospodarzy wygrała z ostatnią w tabeli ekipą z Kowalowa tylko dwoma bramkami, choć był to najmniejszy z możliwych wymiar kary. W pierwszej połowie meczu kibice w Karszowie oglądali tylko dwie bramki i, co ciekawe, zdobyły je obie drużyny. Najpierw Wiktor Socki pewnie wykorzystał rzut karny, a później przepięknym uderzeniem z dystansu popisał się Adam Kościelak, który zanotował strzał życia. Po pierwszych 45 minutach pachniało niespodzianką, gdyż do takich zaliczany byłby remis Kowalowa w Karszowie. Druga połowa to znacznie lepsza gra karszowian, którzy raz po raz atakowali na bramkę rywala. Pogoń ograniczała się do pojedynczych wypadów w kierunku bramki gospodarzy, które zazwyczaj kończyły się stratą piłki na wysokości połowy boiska, ewentualnie na 30 metrze od bramki. Gospodarze stwarzali wiele sytuacji, ale tylko dwie z nich w drugiej części meczu zdołali zamienić na bramki. Drugim trafieniem tego dnia popisał się Socki, a swoją bramkę dołozył również Jacek Juszczak. Ostatecznie KS pokonał Pogoń 3:1 i odskoczył w tabeli od Startera Gęsiniec na osiem punktów. Pogoń w dalszym ciągu zamyka ligową stawkę, a mecz w Karszowie był 13 z rzędu, w którym klub z Kowalowa nie potrafił wygrać.

KP Ludów Śląski - Victoria Sarby 7:1

Po przeciętnej rundzie jesiennej od mocnego uderzenia gospodarze zaczęli rundę rewanżową. Podopieczni Bartłomieja Paduchowskiego podejmowali na własnym terenie zespoł Victorii Sarby, który miał w tym spotkaniu drobne problemy kadrowe. W ekipie z Sarb kilku kluczowych zawodników nabawiło się kontuzji podczas okresu przygotowawczego i ze względu na urazy nie mogli wystąpić w meczu inauguracyjnym rundę wiosenną. Ludów po raz pierwszy od dłuższego czasu bez swojego etatowego snajpera Mariusza Denesa, który w czasie okienka transferowego zmienił barwy i przeniósł się do Podgaja. Jak się okazało, w tym meczu brak Denesa nie był wcale widoczny. Gospodarze grali mądrze, przeważali, stwarzali kolejne sytuacje bramkowe i, co najważniejsze nie szwankowała skuteczność. Po trzy gole dla Ludowa zdobyli Maciej Żygadło i Marcin Chorążewski. Jedno trafienie dołożył Krzysztof Marusiewicz. Bezradna Victoria odpowiedziała tylko trafieniem Adriana Jarząba, który zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego. Zrobił to jednak dopiero wtedy, kiedy gospodarze mieli już cztery gole na swoim koncie. KP bez większych problemów ograł rywali z Sarb i dzięki tej wygranej ma już 19 punktów na swoim koncie i pewnym krokiem wszedł w rundę wiosenną. Teraz przed nimi znacznie trudniejszy terminarz, ale jeśli utrzymają formę z tego spotkania, nie należy skazywać ich na porażkę.

Czarni II Kondratowice - FC Pęcz - mecz nie odbył sięMarcin Fuczyński (z prawej) nie wykorzystał rzutu karnego w meczu przeciwko Kwarcytowi Jegłowa
Spotkanie pomiędzy rezerwami Czarnych a liderem z Pęcza nie odbyło się w wyznaczonym terminie ze względu na brak zawodników w drużynie gospodarzy. Na mecz dojechało tylko sześciu piłkarzy Czarnych, wobec tego nie mogli przystąpić do pojedynku. W zamian za mecz ligowy rozegrano wewnętrzny sparing. Zawodnicy podzielili się na dwie drużyny i odbyli trening w postaci gierki. Konsekwencje dla gospodarzy będą surowe. Najprawdopodobniej czeka ich walkower oraz kara finansowa. Podobna sytuacja miała już miejsce w ich przypadku w rundzie jesiennej. Wówczas grali ze Starterem i przyjechali na mecz gołą jedenastką. W przerwie pobili się między sobą, dwóch otrzymało czerwone kartki, a w drugiej części meczu kolejni zawodnicy opuszczali plac gry ze względu na urazy. Kiedy zostało ich sześciu, sędzia przerwał zawody.