Krótka piłka z Radkiem Grzywniakiem

Marek Tabor i Radek Grzywniak w derbowym pojedynkuRadosław Grzywniak jest liderem Olimpii Podgaj. To właśnie on był jednym z architektów awansu do klasy A. W niedzielnym meczu derbowym z LKS-em Brożec nie dotrwał do końca, ponieważ ukarany został czerwoną kartką. Tuż po zejściu z boiska z Radkiem Grzywniakiem rozmawiał nasz dziennikarz sportowy Radek Kwiatkowski.

LKS Brożec pokonał Twoją Olimpię 1:0. Czy, Twoim zdaniem, ten zespół stać na awans do klasy okręgowej?
- Nastawiliśmy się na grę z kontry i nasza taktyka dobrze się sprawdzała. Przy wyniku 0:0 mogliśmy objąć prowadzenie, ale piłka po strzale Mariusza Denesa odbiła się od słupka. Po zmianie stron obejrzeliśmy dwie czerwone kartki, które przesądziły o losach meczu. Moim zdaniem, nie jest to zespół gotowy na klasę okręgową. Lider, grając na własnym boisku z przewagą dwóch piłkarzy, powinien wygrać różnicą kilku goli, a my, grając w osłabieniu, potrafiliśmy ich groźnie kontrować. Nie wiem w jakiej formie są pozostałe zespoły z czołówki klasy A, ale LKS-owi nie będzie łatwo wywalczyć mistrzostwo. Przed nami teraz seria ciężkich pojedynków z faworytami, dlatego każdy wywalczony punkt będzie sukcesem.
Boisko opuściłeś po kontrowersyjnej czerwonej kartce. Chwilę wcześniej z boiska arbiter usunął Henryka Furmana.
- Ciężko komentować mi te decyzje sędziego. Heniu niesłusznie został ukarany czerwoną kartką za starcie bark w bark. To z pewnością nie był faul nadający się na wykluczenie. Chwilę później ja zobaczyłem „czerwo”, gdy ustawialiśmy mur. Do tej pory nie wiem, za co opuściłem murawę.

Cel Olimpii na rundę wiosenną może być tylko jeden – utrzymanie w klasie A.
- Oczywiście, że tak! Utrzymanie jest naszym celem i jestem pewien, że nam się to uda. Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, jesteśmy w formie, więc nie powinno być problemu ze zdobywaniem punktów. Zimą opuścił nas Łukasz Gąsior, który przeniósł się do Jaszowic, a Maksymilian Gralec wrócił do Czarnych Kondratowice. Mamy podobny skład jak w rundzie jesiennej. Bardzo dobrze współpracuje mi się z trenerem Robertem Morką, który potrafi świetnie ustawić zespół i wprowadza niezbędny spokój w szatni.
Przez wiele lat Twoim partnerem w linii ataku był Łukasz Gąsior. Teraz duet snajperów tworzysz z doświadczonym napastnikiem Mariuszem Denesem, który dołączył do Olimpii z KP Ludowa Śląskiego.
- Łukasz zdobywał wiele goli, więc na pewno będzie go nam brakować. Nie załamujemy się jednak i z pewnością sobie poradzimy. Nadal z Mariuszem Denesem uczymy się wspólnej gry w ataku. Z Łukaszem graliśmy wiele sezonów, więc znaliśmy się na pamięć. Gąsior i Denes to dwa różne typy napastników, dlatego potrzebujemy czasu żeby się zgrać.

Radosław Kwiatkowski