Sabina wyszła z domu i przepadła bez śladu
To wydarzenie wstrząsnęło całym powiatem strzelińskim. Jedenaście lat temu zniknęła młoda kobieta. Do dzisiaj nie rozwiązano zagadki jej tajemniczego zaginięcia. Czy przez te wszystkie lata pojawiły się jakieś wskazówki, gdzie może być i co się z nią teraz dzieje? Jak z jej brakiem radzą sobie najbliżsi?


Sabina Konradt była wesołą i pogodną dwudziestopięciolatką. Razem z tatą Mirosławem i siostrą Anitą mieszkała w bloku przy ulicy Biskupickiej w Wiązowie. Spokojne życie rodziny przerwała najpierw śmierć mamy, a po kilku latach niespodziewane zaginięcie dziewczyny. Sabina wyszła z domu 1 sierpnia 2011 roku i przepadła bez śladu. – Pamiętam ten dzień… – mówi pan Mirosław, a do jego oczu od razu napływają łzy, które zresztą towarzyszą nam podczas całej rozmowy. – Była taka wesoła… Zapytała mnie, czy może pójść na spacer… Jakbym wiedział, to bym jej nigdy nie puścił… Pozwoliłem, poszła. Przyszedł wieczór, późna godzina, jej nie było, ale pomyślałem, że ma klucz, to sobie otworzy. Rano wstałem, poszedłem do pracy. Druga córka zadzwoniła i mówi, że Sabiny nie ma… – opo
Cały tekst ukazał się w wydaniu papierowym.