Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny inne niż dotychczas
Pandemia wpływa na wiele dziedzin życia społecznego. Zmieniło się wiele rzeczy, również nieco inaczej sprawuje się niektóre obrzędy religijne. Jak wierni powinni przeżywać Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny? Na te oraz inne tematy rozmawialiśmy z proboszczem parafii w Prusach, ks. Krzysztofem Romaniukiem.

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny odbywają się w dobie pandemii wirusa COVID-19. Jak więc powinni się zachować wierni?
- Inaczej podchodzimy do Świąt Bożego Narodzenia, a inaczej do Świąt Wielkanocnych. Uroczystość Wszystkich Świętych ma dla nas charakter szczególny, bardziej osobisty. Dotyczy ona świętych, ale my już od czasów komunizmu łączymy Dzień Zaduszny i Wszystkich Świętych. Mamy naprawdę wiele dni, w których ludzie dysponują czasem wolnym. Dzisiaj mamy sytuację szczególną, lecz Dzień Zaduszny nie jest nigdy dniem wolnym. Jesteśmy emocjonalnie związani ze zmarłymi i wierzymy w zmartwychwstanie. To istota naszej wiary i chrześcijaństwa. Ludzie chcą być w tym dniu na cmentarzu. Przyglądam się parafianom i widzę, że oni codziennie przez cały rok jeżdżą na cmentarz do swoich zmarłych.

Co zatem możemy zrobić, aby nie narażać się na ryzyko zakażenia koronawirusem?
- Można zminimalizować obecność ludzi na cmentarzu. Obostrzenia, jeżeli chodzi o ilość osób na metr kwadratowy, już obowiązują. Wiem, że niektórzy denerwują się przez to, ale jest to dla naszego bezpieczeństwa. Jeżeli chodzi o obecność na grobach, to mamy pewne rozwiązanie, które proponowaliśmy jeszcze na długo przed pandemią. Co prawda, wiemy, że niektórych rzeczy można uniknąć. Wiadomo, że będą rodziny przy grobach, ale przyjadą też ich bliscy z daleka. Chcemy, aby tych co będą składali wypominki podzielić miejscowościami, żeby poszczególne wioski przychodziły niekoniecznie podczas Dnia Zadusznego, ale w kolejnych. Będzie to oczywiście wcześniej ogłoszone. To co miałoby być zintegrowane całościowo we Wszystkich Świętych, będzie rozłożone na dłuższy czas. Ta sugestia jest po to, aby zabezpieczyć ludzi, a nie zmarnować uroczystości. Chciałbym, aby w tym wszystkim było więcej wiary, atrybutów mądrości, aniżeli przyzwyczajenia.

A jak w czasie pandemii zmieniło się codzienne funkcjonowanie parafii?
- Ci ludzie, którzy chodzili do kościoła, dalej chodzą. Zaś ci, którzy chodzili zwyczajowo i kulturowo, przestali chodzić. Doszli też inni, którzy solidaryzują się z kościołem i modlą się o to, aby zaraza ustała. Sam klimat obrzędów jest troszeczkę smutny i przygnębiający. Problem jest też z komunią świętą. Są dyrektywy, aby dawać ją na rękę i dajemy. Jednak dużo ludzi nie chce na rękę. Bardzo ważna jest tutaj ostrożność i rozwaga ze wszystkich stron, zarówno księży, jak i parafian. Jesteśmy wszyscy od siebie uzależnieni. Każdy z nas ma pewne predyspozycje i zdolności, które są darem danym dla nas, a przez nas innym. W całej koniunkturze się tym dzielimy. Pomagamy, aby żyło się lepiej, łatwiej. Nikt nie jest samotną wyspą, dlatego dzisiaj potrzebna jest solidarność. Chodzi o o bycie razem, rozumienie pewnych rzeczy. Wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością. I my o tym uczymy. Pedagogia, która płynie z nauki Chrystusa, będzie zawsze nowoczesna, niezależnie od tego czy będzie rok tysięczny, czy trzytysięczny. Biorąc to pod uwagę, to nie powiedziałbym, że ktoś jest zły, a ktoś jest dobry. Po prostu pewne zachowania wynikają z niewiedzy lub z nieświadomości. Musimy pomóc ludziom pewne rzeczy zrozumieć i ocenić krytycznie, a nie krytykancko.

Czyli sugeruje ksiądz, aby nie dać się ponosić emocjom?
- Tak. Często źle kalkujemy pewne zachowania. Górę biorą nasze emocje czy widzimisię, gdzie nie ma rozsądku i rozwagi.

A co powinno być najważniejsze dla nas podczas Wszystkich Świętych i Zaduszek?
- Przede wszystkim obecność duchowa poprzez uczestnictwo we Mszy św. Jeśli nie będę mógł wziąć w niej udziału bezpośrednio w świątyni, to można przecież obejrzeć, odsłuchać ją w mediach. Pamiętajmy też o odwiedzeniu cmentarza, ale nie na takiej zasadzie, że złożę kwiaty i zapalę znicz. Istotna jest tutaj modlitwa, która wcale nie musi odbyć się na cmentarzu. Może być w domu, w miejscu odpowiednim, aby wzbudzić intencje. Dla bezpieczeństwa proponuję przychodzić na cmentarz przed Wszystkimi Świętymi i po 1 listopada. Jeżeli bliski nasz zmarły jest już zbawiony, to można wzbudzić intencję, żeby Pan Bóg przejął to dla kogoś innego potrzebującego pomocy w swoim miłosierdziu.

Dziękuję za rozmowę
Marek Rychlica