Dokarmiać czy nie?
Czy kilkustopniowy mróz to już warunki ekstremalne dla dzikich zwierząt? Czy i jak je dokarmiać, aby nasze działanie nie przyniosło więcej szkody niż pożytku? O tym, co słychać w lesie o tej porze roku, opowiedział Wojciech Dwojak, leśniczy i myśliwy. 
W czwartek, 11 lutego, obchodziliśmy Ogólnopolski Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej. Mroźna i śnieżna zima, czyli taka, którą teraz mamy, to trudny czas zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. – Odzwyczailiśmy się od zim – przyznaje Wojciech Dwojak, leśniczy z leśnictwa Gościęcice. – Może nam się wydawać, że teraz mamy coś niespotykanego, a tak naprawdę ta zima nie odbiega od tych sprzed dziesięciu czy dwudziestu lat. Kiedyś takie warunki były co roku – dodaje. Mimo że w poprzednich latach doświadczaliśmy raczej łagodnych zim, zwierzęta zgodnie z naturalnym rytmem przygotowywały się do tej pory roku. – Sarna co roku nakłada tak zwaną suknię zimową, która ma inną barwę i jest bardziej puchowa. Nakłada ją niezależnie od tego czy zima będzie ostra, czy nie. Zwierzęta raczej się od zimy nie odzwyczaiły. Mają jedynie utrudniony dostęp do pokarmu, bo żerują na tym, co jest w ściółce. Jednak 10-20centymetrowa pokrywa śnieżna dla większych zwierząt, np. dzików, jeleni czy saren nie ma większego znaczenia. One sobie dobrze w takich warunkach radzą. Sarny często spacerują teraz po polach i obgryzają liście rzepaku – opowiada Wojciech Dwojak.
Tekst ukazał się w nr 6 (1045) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz na portalu egazety.pl, eprasa.pl, a także nexto.pl i e-kiosk.pl