Chwila zapomnienia, a potem kłopoty

Aleksander Ziółkowski, wicestarosta strzelińskiPodobnie jak bez prawa jazdy, tak i bez dowodu rejestracyjnego pojazdu lepiej w podróż się nie wybierać. Zdarza się jednak, że kontrolujący nas policjant zatrzymuje ten ważny dokument. Powody bywają różne, czasem nawet bardzo prozaiczne.

Kodeks drogowy precyzyjnie określa, kiedy policjant ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny pojazdu. Odpowiedni przepis mówi o sytuacji, kiedy stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu użytkowników dróg, kiedy dokument jest zniszczony, nieczytelny, lub kiedy zachodzi podejrzenie, że jest falsyfikatem. Choć przepis mówi o siedmiu powodach zatrzymania dowodu rejestracyjnego, to tak naprawdę powodów tych jest dużo więcej. Choćby dlatego, że pod stwierdzeniem, iż pojazd zagraża bezpieczeństwu może kryć się wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Może to być pęknięta szyba, może to być tzw. łysa opona itp.
- Codziennie na moje biurko trafia korespondencja z całej Polski. Z racji tego, że jako wicestarosta nadzoruję pracę wydziału komunikacji naszego starostwa, są wśród nich również przesyłki z załącznikiem. Tym załącznikiem jest dowód rejestracyjny pojazdu. A nie jest ich mało. Zdarza się, że dziennie jest ich kilkadziesiąt – poinformował nas Aleksander Ziółkowski, wicestarosta strzeliński. Cóż, zdarza się, że pojazd nie spełnia wymogów zapisanych w przepisach prawa i do czasu uzupełnienia braków nie można z niego korzystać. – Chciałbym za pośrednictwem „Słowa Regionu” zaapelować do kierowców. Czytając pisma z uzasadnieniem zatrzymania dowodu rejestracyjnego zauważyłem, że najliczniejsza grupa kierowców, których to dotyczy, to… zapominalscy. Kodeks drogowy mówi, że kierowca traci dowód rejestracyjny, kiedy pojazd nie został poddany badaniu technicznemu w wyznaczonym terminie lub termin badania nie został wyznaczony prawidłowo. Wszyscy o tym wiemy i… zapominamy zrobić przegląd w terminie. Mandat, jakim ukarze nas policjant nie jest największą karą w tym przypadku. Najgorsze, że odzyskanie dowodu rejestracyjnego wiąże się z licznymi niedogodnościami. Trzeba jechać na przegląd,a potem trzeba jechać do starostwa, żeby odebrać dokument. Słowem, tracimy czas, którego i tak z reguły mamy mało. Podobnie z badaniami technicznymi instalacji gazowej naszych pojazdów. W tym przypadku mamy obowiązek poddawać pojazd badaniom technicznym co 10 lat. Pamiętajmy o tym – zaapelował wicestarosta Ziółkowski. Skoro dziennie problem dotyczy kilkudziesięciu kierowców, to tygodniowo jest ich ponad stu. Kto by się spodziewał?