Spotkała papieża Franciszka
Maria Bober z papieżem Franciszkiem rozmawiała w języku niemieckim. Ojciec Święty chwycił piosenkarkę za ręce  i serdecznie się uśmiechnął.  Foto: L’Osservatore RomanoMaria Bober, znana w powiecie strzelińskim piosenkarka, pochodząca z gminy Przeworno, spotkała się niedawno z papieżem Franciszkiem. Nawet z nim rozmawiała. Dziś swoim doświadczeniem chce podzielić się z Czytelnikami „Słowa Regionu”.
- Od 9 lat co roku jeżdżę do Rzymu - opowiada Maria Bober. - Koncertuję tu w Domu Pielgrzyma imienia Jana Pawła II. Zawsze miałam nadzieję, że spotkam kiedyś Papieża. Jak miałem 13 lat, napisałam nawet list do Jana Pawła II. Schowałam go jednak do szuflady, uznając, że Papież nie czyta listów od takich osób jak ja. Z perspektywy czasu wiem, że byłoby to możliwe.
W 2014 piosenkarka poznała w Rzymie ks. Pawła Ptasznika, doktora teologii i bliskiego współpracownika Jana Pawła II i Benedykta XVI. - Dzięki ks. Patsznikowi i jego opowiadaniom mogłam się duchowo przenieść do czasu, kiedy żył jeszcze nasz ukochany Jan Paweł II - dodaje Maria Bober. - Jednak bardzo ważnym momentem pobytu w Rzymie było to, że Pan Bóg posyłał na mojej drodze ziemskich aniołów, którzy wręczyli mi osobiste zaproszenie na środową audiencję. Byłam w specjalnym sektorze przy ołtarzu na placu św. Piotra i wiedziałam, że osobiście spotkam się z Ojcem Świętym. Byłam taka szczęśliwa.
Maria Bober zastanawiała się, jak ma się zachować i co zrobić, gdy podejdzie do niej Ojciec Święty. Jak przyznaje, cały czas miała wewnętrzny pokój. - Kiedy już zbliżał się do mnie, miałam takie pragnienie, aby błogosławił tym wszystkim intencjom, które miałam w sercu - opowiada. - Jak stanął przy mnie, zaczęliśmy rozmawiać w języku niemieckim. Franciszek podczas tego spotkania stwarzał serdeczną atmosferę. Chwycił mnie za ręce. Czułam się tak, jakby mnie znał i zobaczył po 20 latach niewidzenia. Miałam wrażenie, że jestem tylko z nim w Bazylice, że tylko ze mną przyszedł się spotkać. Zobaczyłam w nim Bożą miłość.
Nasza rozmówczyni przyznaje, że była pod wielkim wrażeniem. Gdyby nie relacja watykańskich fotoreporterów, którzy uwiecznili to spotkanie na 40 fotografiach, nie potrafiłaby odtworzyć tego, co się działo. Z wrażenia niewiele zapamiętała, o czym rozmawiała z Papieżem. Powiedziała mu między innymi, że śpiewam dla Pana Boga.
- Pamiętam za to dobrze, być może z racji, że jestem pielęgniarką i mam dużą empatię do ludzi, iż Ojciec Święty miał zmęczoną twarz - wyznaje Maria Bober. - I pomimo zmęczenia poprzez swój uśmiech, potrafił okazać wielką serdeczność. Miałam wrażenie i cały czas to noszę w sercu, że chce, abym się za niego modliła. Za niego, ale też za wszystkich kapłanów. Być może dlatego, że dziś duchowni, zwłaszcza katoliccy, doznają wielu nieprzyjemności i są prześladowani.
Po tym niezwykłym i wyjątkowym spotkaniu do dziś Maria Bober czuje pokój w sercu. Jest przekonana, że widziała się z osobą, która bardzo kocha Pana Boga, ale także każdego człowieka. - Papież Franciszek dał mi takie poczucie, że wszyscy w oczach Boga jesteśmy tacy sami - kontynuuje nasza rozmówczyni. - A najważniejsze, to błogosławieństwo, jakie otrzymałam od Ojca Świętego, którym żyję do dziś.
Pragnienie Marii Bober, która już w wieku 13 lat chciała się spotkać z Papieżem, spełniło się. Piosenkarka ma już kolejny cel i wierzy, że zrealizuje go jeszcze w tym roku. Chce nagrać płytę z kolędami. Życzymy powodzenia.