Wójt zatrudnił byłego wójta

Wójt Jarosław Taranek wyjaśnia przyczyny zatrudnienia w urzędzie byłego wójta Aleksandra Beka Od poniedziałku, 16 marca, w Urzędzie Gminy w Przewornie na etacie doradcy pracuje radny powiatowy Aleksander Bek. O powołaniu na tę funkcję byłego wójta rozmawiamy z obecnym wójtem Jarosławem Tarankiem.

Podczas minionych dożynek gminnych w Przewornie były wójt Aleksander Bek zadeklarował, że nie będzie się ubiegał o reelekcję. Stwierdził również, że nadal będzie „coś robił społecznie i zawodowo”, dodając, że pełną emeryturę będzie miał 20 miesięcy po zakończeniu kadencji. Pytany przez nas w wywiadzie, czy pozostanie w urzędzie, ale nie na najwyższym stanowisku, gdyby wybory wygrał popierany przez niego kandydat, odpowiedział między innymi: „(…) Jeszcze nikt nie wygrał. Mogę jedynie powiedzieć, że będę jeszcze czynny społecznie i zawodowo. W jakiej formie, czy na swój rachunek, czas pokaże”.
Pan natomiast, pytany przeze mnie w wywiadzie, przed pierwszą turą wyborów, czy pan Aleksander Bek, w przypadku Pana wygranej w wyborach, będzie pracował w Urzędzie Gminy w Przewornie, wyjaśniał: „Gdyby wyborcy obdarzyli mnie zaufaniem i wybrali na urząd wójta gminy Przeworno, na pewno nie będzie dodatkowego stanowiska zastępcy wójta, ponieważ to generowałoby dodatkowe koszty z tym związane, a zapewne jest wiele innych potrzeb, które wymagają finansowego wsparcia.” Takie pytania padały przed wyborami, ponieważ nie było tajemnicą, że poprzedni wójt wspierał Pana w kampanii wyborczej. I mimo, że Pan wówczas zaprzeczał, to dziś pan Aleksander Bek został zatrudniony w urzędzie.
- Panie redaktorze, nie interesują mnie gminne tajemnice czy plotki. Pan Aleksander Bek nie jest zatrudniony, o co pan pytał, na stanowisku zastępcy wójta lub sekretarza.
Przyjęcie do pracy do urzędu pana Beka wypłynęło podczas ostatniej sesji, kiedy radny Paweł Paryło wnioskował, aby zwiększyć zatrudnienie w Referacie Gospodarki Nieruchomościami i Środowiska. Chodziło tu zwłaszcza o zwrócenie większej uwagi na obsługę rolnictwa. Nikt z radnych nie protestował, że nie ma takiej potrzeby. Poza tym kierownik referatu również zgłaszał, że ma zbyt szeroki zakres obowiązków. Na sesji stwierdziłem, że zastanowię się nad tym problemem. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, podjąłem decyzję o zwiększeniu zatrudnienia. Referat Gospodarki Nieruchomościami i Środowiska przekształcony będzie w Referat Rolnictwa i Środowiska, z którego część obowiązków, zgodnie z posiadanymi kwalifikacjami zawodowymi, doświadczeniem, przejmie pan Aleksander Bek. W zakresie jego obowiązków będzie m.in. prowadzenie spraw z zakresu prawa geodezyjnego i kartograficznego, planu zagospodarowania przestrzennego, nadzór nad gospodarowaniem i sprzedażą mienia gminnego, będzie też koordynował i uczestniczył w przygotowaniu i realizacji gminnych inwestycji. Dodam, że rozmowy o zatrudnieniu nie były łatwe, bo pan Bek miał inne plany.

 

Opieram się na wypowiedziach pana Beka i Pana, a nie na plotkach.
Panie wójcie, mamy uwierzyć w to, że to jest zbieg okoliczności, iż pan Aleksander Bek pracuje w Urzędzie Gminy w Przewornie i że nie jest to realizacja obietnic przedwyborczych?
- To jest tylko pana nadinterpretacja.

 

Interpretacja, która jednak się sprawdziła.
- Nie.

 

Przecież pan Bek pracuje w urzędzie, mimo że przed wyborami mówił Pan, że tak się nie stanie.
- Ja mówię białe, a Pan czarne. Jako pracodawca, mam prawo zatrudnić każdego, tym bardziej mieszkańca gminy, jeśli posiada stosowane kwalifikacje i przygotowanie do wykonywania powierzonych obowiązków. I proszę nie robić podziału, że z tego kręgu mogę zatrudniać, a z innego gremium nie.

 

Na spotkaniach wiejskich podkreśla Pan, że gmina jest w trudnej sytuacji finansowej. Tymczasem zatrudnienie pana Aleksandra Beka wiąże się z pewnością ze sporymi kosztami.
- Bez względu na sytuację, administracja gminna musi wykonywać swoje zadania publiczne, w celu zapewnienia podstawowych potrzeb wspólnoty samorządowej, a przede wszystkim podejmować działania na rzecz jej rozwoju. Chyba zależy nam wszystkim, aby w urzędzie pracowały osoby wykwalifikowane i doświadczone, które od razu mogą przystąpić do wykonywania swoich obowiązków, ponieważ bardzo dobrze orientują się w dziedzinie, w której będą pracować. A jeśli już mowa o pieniądzach, to stanowisko to będzie dofinansowane z Powiatowego Urzędu Pracy w Strzelinie.

 

W swojej ulotce przedwyborczej, w nagłówku „Administracja”, pisał Pan m.in., że od 7 lat pełnił funkcję dyrektora Publicznego Gimnazjum w Przewornie, dzięki czemu zdobył doświadczenie w administrowaniu i kierowaniu zespołem ludzkim. To doświadczenie będzie Pan wykorzystywał na stanowisku wójta, a także kierując pracą urzędu gminy i nadzorując pracę pozostałych jednostek organizacyjnych. Po takim stwierdzeniu pytał Pan jednocześnie: „Czy mój kontrkandydat ma doświadczenie w sprawnym administrowaniu oraz zarządzaniu jednostkami sektora publicznego? (…) Czy będzie gminą administrował samodzielnie, w myśl ustawowych kompetencji, czy gminą zarządzać będzie, wspierające mojego kontrkandydata TOWARZYSTWO?”. Pisał Pan przed wyborami o samodzielnym zarządzaniu, jednocześnie sugerując, że jeśli wygra kontrkandydat, będzie nim sterować TOWARZYSTWO”, a tymczasem dziś zatrudnia sobie doradcę.
- Od grudnia zarządzałem, zarządzam i będę zarządzał gminą samodzielnie. Dobre zarządzanie polega właśnie na korzystaniu z wiedzy i doświadczenia współpracowników, wykorzystaniu ich indywidualnych predyspozycji i wartości z ich szerokich kontaktów zewnętrznych, płynących z wieloletniego funkcjonowania w środowisku, jak i bieżącego pełnienia innych funkcji niż zawodowe. Osoba pana Aleksandra Beka to rzadko spotykane, a szeroko akceptowalne ogniwo ciągłości funkcjonowania gminy i konsekwencji działań prorozwojowych.

 

Czy nie ma Pan poczucia, że takimi stwierdzeniami w gazetce wyborczej, które cytowałem, wprowadził w błąd swoich wyborców?
- Nie.

 

Nie kwestionuję wiedzy i doświadczenia samorządowego byłego wójta. Nie żywię też niechęci do pana Beka, wręcz przeciwnie. Chodzi mi jedynie tylko o to, że co innego mówił Pan przed wyborami, a co innego dziś obserwujemy. Można było bowiem w wywiadzie przedwyborczym wymienić jeszcze dziesięć innych stanowisk, o których nie było mowy. Wiemy przecież, że chodzi natomiast o sam fakt zatrudnienia konkretnej osoby.
- Moje stanowisko było jasne. Powiedziałem to, co w wywiadzie i tego się trzymam. Sytuacja się zmieniła, była prośba radnego i nikt jej nie zanegował. Dla spraw, które merytorycznie miałaby prowadzić nowa osoba w urzędzie, uważam, że w ramach przypisanych mi kompetencji dokonałem słusznego wyboru.

 

Wspomniał Pan, że radni się nie sprzeciwiali decyzji. Może po prostu nie wiedzieli, że ma Pan zamiar zatrudnić jako doradcę byłego wójta?
- Proszę pana. Czy były wójt Aleksander Bek jest osobą napiętnowaną, bo do tego Pan zmierza. Podjął suwerenną decyzję, że po kilkunastu latach sprawowania funkcji nie będzie kandydował. Czy jego praca i działania na rzecz gminy Przeworno, w jakikolwiek sposób przekreślają go, jako mieszkańca gminy? Przecież wbrew temu, co stara się pan przekazać w swoich pytaniach, nie utracił on przecież zaufania społecznego. Potwierdziły to przede wszystkich ostatnie wybory samorządowe, w wyniku których, jako jedyny reprezentuje gminę w Radzie Powiatu Strzelińskiego.

 

Dlaczego nie było rozpisanego konkursu na dodatkowe stanowisko w Referacie Gospodarki Nieruchomościami i Środowiska? Czy w gminie Przeworno, którą zamieszkuje ponad 5 tys. ludzi, nie znalazłoby się więcej osób, które mogłyby spełniać wymagane kryteria?
- Po pierwsze na samodzielne stanowisko doradcy nie przeprowadza się konkursu. Po drugie uważam, że pan nie zna jednak naszej gminy, jej mieszkańców i kieruje się pan powierzchownością, i jakąś dla mnie nie zrozumiałą antypatią czy wręcz fobią wobec tej osoby, ponieważ w kółko zadaje pan to samo pytanie ,,dlaczego on?” Twierdzę jednoznacznie, że w gminie Przeworno nie ma osoby o kierunkowym wykształceniu pana Aleksandra Beka, czyli geodezyjnym, i z takim właśnie doświadczeniem zawodowym, dodatkowo popartym studiami podyplomowymi z prawa administracyjnego oraz innymi uprawnieniami państwowymi, a wszystko to ugruntowane jest na podstawie praktyki czyli 25-letniego stażu samorządowego, popartego wielokrotnie kredytem zaufania społecznego. Tak przygotowanych osób nawet w powiecie nie ma wiele. Poza tym lokowanie p. Beka tylko w strukturze referatu ogranicza wykorzystanie jego doświadczenia i umiejętności w innych sferach działań gminy.

 

Przypomnę tylko, że pytałem Pana dlaczego nie było rozpisanego konkursu na dodatkowe stanowisko w Referacie Gospodarki Nieruchomościami i Środowiska, a nie doradcę wójta. Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Wojciech Cerkowniak