Czy Aleksander Bek będzie doradzał wójtowi za darmo?

Na zdjęciu czworo spośród sześciorga radnych, którzy głosowali za zmianami w budżecie. Od prawej: Józef Tomera, Tomasz Błażejewski, Krzysztof Hutnik i Wanda PochwałaTo dopiero szósta sesja Rady Gminy Przeworno VII kadencji, a emocje były jak tuż przed wyborami. Poszło o rozwój i przyszłość gminy. Dla części radnych tylko z poprzednim wójtem, dla innych bez. Piątkową sesję Rady Gminy Przeworno poprzedziły posiedzenia komisji stałych rady.

Zgodnie ze statutem gminy, komisje zajmowały się przygotowanymi przez wójta na sesję dokumentami. Większość argumentów, jakie padły na posiedzeniu komisji powtórzono na sesji, dlatego nie będziemy oddzielnie relacjonować przebiegu posiedzeń komisji i sesji rady.
Zaproponowany przez Andrzeja Łuczaka, przewodniczącego rady, porządek obrad zawierał jedenaście punktów, z czego – jak się okazało na sali obrad – był jeden. Wójt Jarosław Taranek przedłożył radnym do zatwierdzenia kontrowersyjny projekt zmian w budżecie. Poza tym radni wysłuchali sprawozdań z realizacji programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych i programu współpracy z organizacjami pozarządowymi. A obecni na sesji przedstawiciele Związku Międzygminnego Ślęza – Oława mówili o gospodarce odpadami komunalnymi w gminie Przeworno.
W części uchwałodawczej sesji radni przyjęli program opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Zgodnie z tym programem, bezdomne psy będą trafiały do schroniska w Łodzi, a transportem zwierząt zajmie się firma ze Świebodzic. Drugi projekt uchwały dotyczył niezrozumiałych dla części radnych zmian w budżecie. O ile uwzględnienie przez wójta Taranka dodatkowych wpływów gminy z tytułu odzyskania podatku VAT, wydatki na budowę przystanku w Przewornie, wypłata odszkodowania zasądzonego przez sąd oraz zapłatę firmie odzyskującej VAT, postawienie tzw. witacza (tablicy informującej kierowców, że są na terenie gminy Przeworno) i zapewnienie środków na realizację programu opieki nad zwierzętami zyskało aprobatę radnych, to wydatkowanie z budżetu gminy prawie 56 tys. zł na wynagrodzenie doradcy wójta, już nie.

Na kontrowersyjny zapis w projekcie uchwały składały się dwie kwoty: 50 tys. zł wynagrodzenia pracownika i 5,8 tys. składek na ubezpieczenie społeczne. Wcześniej wymienione przychody i wydatki gminy oraz wynagrodzenie doradcy znalazło się w jednym projekcie, w jednym pakiecie. W konsekwencji brak akceptacji radnych jednej z części projektu uchwały prowadził do odrzucenia projektu w całości. I tak się też stało.
Zanim radni przystąpili do dyskusji i głosowania nad feralnym projektem wójt przedstawił zakres pracy (odpowiedzialności?) doradcy. Zajęło mu to kilka minut. Lista była tak długa, że aż dziw, że do tej pory obecny wójt dawał sobie radę bez tak wszechstronnego doradcy. – Dlaczego aż 55,8 tys. zł mamy zapłacić za doradcę? Czy ten pracownik nie może mniej zarabiać? Moim zdaniem, pieniądze te można przeznaczyć na coś bardziej konkretnego, np. zajęcia dla dzieci w szkole – zwrócił się do wójta radny Paweł Paryło. – Wójt zapewniał nas przy uchwalaniu budżetu, że nie będzie podwyżek i żadnego wzrostu zatrudnienia w gminie nie będzie. Tymczasem minął miesiąc i proponuje pan utworzyć nowe stanowisko. Panie wójcie, ile jeszcze zamierza pan stworzyć podobnych stanowisk, o których radni nie wiedzą? Na tym stanowisku pracuje ktoś już dwa tygodnie, a ja dowiaduję się o tym dopiero teraz? – zapytał Andrzej Łuczak, przewodniczący rady. – Doradca musi tyle zarabiać, bo ma kwalifikacje, co zauważył również radny Długosz. (…) Wójt nie ma obowiązku informować pana (przewodniczącego rady – red.), kogo zatrudnia – odpowiedział wójt. – Doradca (którym jest Aleksander Bek, ale czy będzie? – red.) kwalifikacje ma, ale osiągnięć nie ma. To jest wstyd, panie wójcie, to jest wstyd – powiedział radny Długosz.
– My jako radni nie mamy wpływu na pewne decyzje. Rozumiem, że jako rada wygospodarowujemy środki w budżecie na wynagrodzenie pracownika. Zastanawiamy się, jaki to ma być pracownik i w tym momencie rozumiem, że wójt zatrudnia kogoś – powiedziała radna Monika Konsencjusz. – To nie jest państwa sprawa (radnych – red.), kogo zatrudniam, ja ustalam wynagrodzenie pracownika – ripostował wójt. – Ustalił pan zarobki, a my mamy tylko przepchnąć (uchwałę przygotowaną przez wójta Taranka – red.) – zdziwił się radny Długosz.
Uzasadniając zatrudnienie Aleksandra Beka, wójta poprzedniej kadencji, jako doradcy urzędującego, wójt, Jarosław Taranek powołał się na rzekomy wniosek Pawła Paryły o zatrudnienie nowych pracowników w urzędzie gminy. - Na poprzedniej sesji nie było takiego wniosku, nie głosowaliśmy takiego wniosku radnego Paryły – powiedział przewodniczący Andrzej Łuczak. Następnie radna Konsencjusz odczytała odpowiedni zapis z protokołu poprzedniej sesji, w którym była jedynie mowa o restrukturyzacji urzędu. Nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia na wójcie, który obstawał przy swoim.
- Nie wierzę, panie wójcie, że w gminie nie ma osoby bardziej kompetentnej na to stanowisko. A doświadczenie pana Beka? Tyle lat rządził naszą gminą i według mnie to jest szkodnik XXI wieku. Chcemy mieć za doradcę człowieka, który zrobił wieżę widokową bez widoków. Co mamy jeszcze, fontannę i zalew bez wody, muszlę koncertową bez koncertów i nie wiadomo co będzie z kanalizacją. Nie wiadomo, czy nie popłyniemy na tym (stracimy pieniądze – red.). Taki doradca? To jest śmiechu warte, panie wójcie – powiedział radny Długosz. – Pozwolą państwo, że nie będę dyskutował na takim poziomie – tyle w odpowiedzi na zarzuty radnego miał do powiedzenia wójt Taranek. Dodając, że część zarzutów jest nieprawdziwa. – Kto był gospodarzem, jeżeli nawet polder był w gestii kogoś innego? – zapytał radny Długosz.
Przebieg dyskusji i wcześniejsze głosowania komisji stałych rady nie pozostawiały cienia wątpliwości. Zmiany w budżecie zaproponowane przez wójta nie przejdą, tylko z jednego powodu. Większość radnych była oburzona sposobem, w jaki wójt Jarosław Taranek chce załatwić pracę Aleksandrowi Bekowi, byłemu wójtowi. Część radnych kwestionowała również przydatność byłego wójta do pracy na stanowisku doradcy. Padła nawet propozycja, żeby przewidziane na wynagrodzenie środki (ponad 55 tys. zł) przeznaczyć na inny cel, na coś bardziej potrzebnego w gminie. Mimo to, wójt nie zdecydował się wnieść odpowiedniej autoporawki do projektu uchwały. A pozwoliłoby to na przyjęcie przez radę pozostałych zmian budżetu.

Za przyjęciem zmian w budżecie głosowali następujący radni: Tomasz Błażejewski, Krzysztof Hutnik, Kamiński Kamil, Wioletta Piątek, Józef Tomera oraz Wanda Pochwała. Pozostali, oprócz, Joanny Pieczonka, która wstrzymała się od głosu, głosowali przeciw projektowi wydatkowania 55,8 tys. zł na zatrudnienie Aleksandra Beka jako doradcy. Przepadł więc pomysł wójta Jarosława Taranka, żeby wynagrodzenie dla Aleksandra Beka „przepchnąć” w pakiecie z bezdomnymi psami, tzw. witaczem i przystankiem dla Przeworna.
Do dyskusji o tzw. witaczu i sprawozdania wójta Taranka z działalności między sesjami wrócimy w najbliższym czasie.