Ja się czasami boję...

Państwo Bucowie zmuszeni są korzystać z sąsiedniej działki. Inaczej nie dostaliby się do własnego domuJak dostać się do własnego domu, kiedy nie ma do niego dojazdu? Na razie udaje się korzystać z działki sąsiada, jednak ten w każdej chwili może tego zabronić. Burmistrz tłumaczy, że wykonanie drogi od podstaw nie jest w najbliższym czasie możliwe.

Kilkuletnie prośby nie przynoszą żadnych efektów, wobec tego poszkodowani uważają, że sprawą może zainteresować się telewizja. Mieszkańcy jednej z bocznych odgałęzień ul. Akacjowej w Gęsińcu od lat zmagają się ze szczególnym problemem. Mowa tutaj o dojeździe do własnego domu, a właściwie braku dojazdu. Państwo Bucowie bezustannie proszą o pomoc Urząd Miasta i Gminy w Strzelinie. Od 2010 r. składają pisma w tej sprawie, jednak konkretnych odpowiedzi nie uzyskują. Remont drogi wielokrotnie miał pojawić się w noworocznym budżecie, ale nie gwarantuje to sukcesu.
Problem co roku jest przekładany, podobnie było i tym razem. Radni zdecydowali, że pieniędzy na drogę nie ma. – Kiedyś prosiłam, żeby chociaż wykorytowali, ale nawet tego nie zrobili. Najważniejsze jest to, że dalej zaczyna się budowa nowego osiedla. Jest więcej domów i w tym roku będą tam robić drogę. Tutaj już nikt nie będzie się budował, ale czy to znaczy, że będziemy tu mieszkać dwadzieścia lat bez drogi? – zastanawia się Urszula Buc.

„Ja się czasami boję”
Jak podkreśla Kazimierz Buc, jeden z urzędników UMiG uważa, że w tym miejscu po prostu nie opłaca się robić drogi. – Czy my jesteśmy inni ludzie? – pyta. Mieszkańcy zwracają także uwagę, że odwiedziny niepełnosprawnego syna są całkowicie uniemożliwione. Do domu nie dojedzie także listonosz ani karetka pogotowia.
Państwo Bucowie w odpowiedziach z urzędu otrzymują informacje dotyczące zbyt wysokich kosztów remontu tego odcinka. Kilka lat wcześniej chcieli samodzielnie zająć się remontem, jednak nie dostali niezbędnego pozwolenia. Podczas gorszej pogody lub opadów śniegu przejazd jest niemożliwy. – To nie musi być droga mocno asfaltowa. Niech będzie tylko utwardzona. Kiedy jest deszcz, tutaj nie da rady wjechać ani wyjechać. Ja się czasami boję – mówi kobieta.

Wykonanie drogi niemożliwe
Do tej pory dojazd prowadzi przez działkę sąsiada. Na razie nie jest ona zagospodarowana, więc właściciel zgodził się, aby z niej korzystali. W każdej chwili może jednak zmienić zdanie, a wtedy państwo Buc pozostaną bez jakiegokolwiek dojazdu do własnego domu. Tuż obok, a więc w miejscu, którym prawidłowo powinni jeździć znajduje się 40 - cm uskok uniemożliwiający dojazd. – Jak ktoś nie jest przy władzy, to każdego na bok odsuwają. Płacimy podatki, a nie uzyskujemy od gminy nic! – żalą się Bucowie.
Burmistrz Dorota Pawnuk informuje, że dojazd przebiega w terenie inaczej, niż został wytyczony na mapach. Dlatego, aby wyremontować drogę, należy najpierw właściwie wytyczyć jej przebieg w terenie. Jak zaznacza, zadanie wymaga jednak sporych nakładów finansowych, ponieważ droga będzie musiała być wykonana praktycznie od podstaw. W związku z tym jej wykonanie nie jest w najbliższym czasie możliwe. - Utwardzenie obecnie użytkowanej drogi nie jest celowym działaniem, gdyż oznaczałoby to wydatkowanie środków publicznych na drogę, która za jakiś czas będzie musiała zostać zlikwidowana .
Mieszkańcy czują ogromny żal związany z kilkuletnim składaniem pism oraz próśb, które nie przynoszą żadnego efektu. Pani Urszula nie zamierza się poddać. Rozważa nawet powiadomienie telewizji, ponieważ problem z roku na rok jest coraz poważniejszy.