Zrobić tak, aby mieszkańcom utrudnić życie…

Pan Janek Wojtaczka (z lewej) i Waldemar Łuzny narzekają na wysokie krawężnikiOd dwóch lat mieszkańcy ul. Słowackiego borykają się z nietypowym problemem. Okazało się, że można zrobić nowy chodnik tak, żeby mieszkańcom utrudnić życie. Wszyscy nasi rozmówcy mieszkają tam od lat.

Mieszkańcy tej ulicy mówią o sobie, że mieszkają na końcu Strzelina. – Za nami są tylko ogródki działkowe i może dlatego jesteśmy tak traktowani, że nasze potrzeby są na szarym końcu – powiedziała nam Lidia Szczepańska. Wybraliśmy się na ul. Słowackiego, żeby na miejscu poznać nietypowy problem, który spędza sen z powiek jej mieszkańców. – Dwa lata temu, niemal cale lato trwała budowa chodnika po jednej stronie ulicy. Nie narzekaliśmy, bo wiadomo, że każda budowa, czy remont niosą ze sobą niedogodności. Mieliśmy jednak nadzieje, że później będzie już tylko lepiej – usłyszeliśmy od Zofii Pasoń. Zgodnie z tym, co powiedzieli nam mieszkańcy ul. Słowackiego, nowe chodniki miały powstać po obu stronach ulicy, a sama jezdnia miała otrzymać nowy tzw. dywanik asfaltowy. Tymczasem skończyło się na jednym chodniku i stan ten trwa już dwa lata!
- Kiedy w 2013 roku ruszał remont naszej ulicy, byliśmy zadowoleni. Zadowoleni byli na pewno też rodzice dzieci z nowego przedszkola. Dojazd do przedszkola miał być łatwiejszy, poprawić miał się standard nawierzchni. Słowem plan był dobry. Czas mija i jest jak jest. Interweniowaliśmy u pani burmistrz, u Michała Ostrowskiego, radnego z naszego okręgu… i nic. W ubiegłym tygodniu mieliśmy się spotkać z panią burmistrz, ale spotkanie zostało odwołane. Pokazał się tylko radny Ostrowski jeszcze z drugim radnym, ale uznali, że jest za mało mieszkańców i poszli – powiedział Waldemar Łużny.Na ul. Słowackiego obowiązuje zakaz wjazdu pojazdów powyżej 8 ton
Lista niedogodności, z jakimi muszą walczyć mieszkańcy ul. Słowackiego jest długa. – Jeżdżę rowerem i już raz musiałam schodzić z roweru i uciekać przed jadącym samochodem. Krawężnik jest tak wysoki, że nie mogłam wjechać na chodnik, a za mną jechała ciężarówka, która ledwo mieściła się na drodze – wspominała Lidia Szczepańska, po prawej, Zofia Pasoń i Władysław Pogoda opowiedzieli naszemu reporterowi z jakimi problemami muszą sobie radzićZofia Łużna. – Ciężarówki i autobusy dowożące dzieci do szkoły to kolejny problem. Po obu stronach ulicy parkują samochody osobowe. Nie tylko z naszej ulicy, również z ul. Matejki, bo tam jest jeszcze mniej miejsca niż u nas. Rozumiemy to. Często kierowcy ciężarówek z węglem i ze zbożem trąbią, bo nie mogą przejechać, a nie zawsze kierowca prawidłowo zaparkowanego samochodu osobowego jest w domu – powiedziała pani Lidia.
Do tej już długiej listy problemów z niedokończonym remontem ul. Słowackiego dochodzą jeszcze kałuże, prawdziwe jeziora, które pojawiają się po opadach. Przejście na drugą stronę ulicy jest bardzo utrudnione, nie mówię już o fontannach wody tryskających spod kół przejeżdżających samochodów. Natomiast wysokie, za wysokie, krawężniki utrudniają, lub uniemożliwiają wjazd samochodom osobowym do garaży lub na podwórko.
Co dalej? – pytają mieszkańcy.
Jak długo jeszcze będziemy przeżywać ten horror? No właśnie, jak długo jeszcze?