Wyjdą na ulicę, grożą blokadą

Zdzisław Wiliński pokazuje wielki głazy, które są wysypywane kilkadziesiąt metrów od budynków mieszkalnychNieznośny hałas, tumany kurzu i pękające ściany – to codzienność mieszkańców ul. Agatowej w Szczawinie. Życie zatruwa im bocznica kolejowa. Kopalnia z Górki Sobockiej i Strzelina składuje tam kamienie, które następnie trafiają na wagony. Ludzie grożą zablokowaniem wjazdu.

Mieszkańcy ul. Agatowej w Szczawinie zwrócili się do naszej redakcji. Poprosili o pomoc w rozwiązaniu uciążliwego problemu. W bliskiej odległości od ich domów znajduje się bocznica kolejowa. Kopalnie z Górki Sobockiej i Strzelina składują tam kamienie, które następnie trafiają na wagony. Codziennie dojeżdża tam kilkadziesiąt samochodów ciężarowych. – Od samego rana do późnego wieczora wywożone są tu wielkie głazy. Przy rozładunku urobku i załadunku na puste wagony hałas jest niemiłosierny – mówi Zdzisław Wiliński. - Tego nie da się wytrzymać. W domu aż pękają ściany – dodaje. To jednak nie wszystko. Tiry dojeżdżają na bocznicę kolejową od strony miasta ulicą Borowską-Zaułek. Droga tam jest ubita, jednak po przejeździe samochodu ciężarowego unoszą się tumany kurzu. Pył osiada na okolicznych budynkach, co również jest dokuczliwe.
Mieszkańcy wskazują, że problem mógłby zostać rozwiązany, gdyby wzdłuż bocznicy kolejowej zamontowano ekrany dźwiękochłonne. – Była o tym mowa, ale nadal nic w tej sprawie się nie dzieje – mówi jedna z mieszkanek. Pan Zdzisław zwrócił również uwagę na inną kwestię. – Przy bocznicy znajdują się elewatory, które są naturalną barierą dźwiękochłonną. Gdyby kamienie wysypywano na ich wysokości, hałas nie byłby tak bardzo uciążliwy – zauważa. Ludzie mają już dość i są zdeterminowani, aby zablokować wjazd na bocznicę kolejową. – Mamy nóż na gardle. Zrobimy wszystko, żeby w jakiś sposób wymusić poprawę tej sytuacji – grożą mieszkańcy.

Mieszkańcy ul. Agatowej w Szczawinie skarżą się na uporczywy hałas. W pobliżu ich domów znajduje się bocznica kolejowa, na którą trafiają kamienie z kopalni w Górce Sobockiej i Strzelina Na razie brak konkretów
W tej sprawie zwróciliśmy się do Urzędu Miasta i Gminy Strzelin. Poinformowano nas, iż problem leży w kompetencji Starostwa Powiatowego w Strzelinie. – Teren należy do PKP, które z kolei dzierżawią go kopalniom ze Strzelina i Górki Sobockiej – mówi Janusz Kaczan z UMiG w Strzelinie. - Jesteśmy gotowi zorganizować spotkanie z przedstawicielami kopalni i PKP, aby po raz kolejny przedstawić ten problem i spróbować znaleźć rozwiązanie, które poprawi sytuację mieszkańców sąsiadujących z tym terenem – dodaje. Urzędnik zaznacza również, iż problem zniknie w chwili uruchomienia linii kolejowej łączącej gminę Strzelin i Kondratowice. Z niej korzystałyby właśnie te dwie kopalnie, czyli Mota-Engil z Górki Sobockiej oraz spółka Mineral Polska, która zarządza strzelińskimi kamieniołomami. – W najbliższym czasie, według deklaracji PKP, sprawa przekazania tej linii ma być pozytywnie załatwiona - informuje. Udaliśmy się również do starostwa, gdzie powiadomiono nas, iż bocznica kolejowa należy do tzw. terenu zamkniętego, nad którym nadzór i kontrolę mają organy wskazane bezpośrednio w poszczególnych przepisach. – Właściwym organem ochrony środowiska na takich terenach jest Regionalny Dyrektor Ochrony Samochody ciężarowe z urobkiem dojeżdżają na bocznicę, od strony miasta, ulicą Borowską-Zaułek. Za każdym razem, gdy przejeżdża tamtędy tir, unoszą się za nim tumany kurzu.Środowiska we Wrocławiu, zaś właściwym organem administracji architektoniczno- budowlanej jest Wojewoda Dolnośląski – wyjaśnia Mariusz Kunysz ze Starostwa Powiatowego w Strzelinie. Nasz dziennikarz skontaktował się również z kopalniami w Górce Sobockiej i Strzelinie. Chcieliśmy się bowiem dowiedzieć, czy jest szansa na zamontowanie ekranów dźwiękochłonnych wzdłuż bocznicy kolejowej. Firma Mineral Polska, która jest właścicielem kopalni w Strzelinie, poinformowała, iż do tej pory nie otrzymywała sygnałów o hałasie i zapyleniu. – Zanim podejmiemy się odpowiedzi na zadane pytania nasza firma dokona analizy czy przekazane informację są prawdziwe – tłumaczy Maja Sadowy, dyrektor finansowy oddziału. Pytania przesłaliśmy również drogą elektroniczną do właściciela kopalni w Górce Sobockiej. Do tej pory nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. W rozmowie telefonicznej poinformowano nas jedynie, że planowane jest spotkanie z mieszkańcami w tej sprawie. Nie podano nam jednak terminu zebrania.
Miejmy nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli mieszkańcom normalnie funkcjonować. Sprawie będziemy się przyglądać. Oczekujemy, iż samorządy również włączą się w pomoc ludziom, którzy są już u kresu sił.