Prokurator zażądał 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jednym ze świadków, którzy zeznawali podczas ostatniej rozprawy, była lekarka ze Strzelińskiego Centrum MedycznegoDwóch ostatnich świadków zeznawało przed strzelińskim sądem w sprawie przeciwko Przemysławowi W. ze Strzelina. Prokurator zażądał kary 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata. Obrońca podważył wiarygodność zeznań policjantów i wskazał, iż oskarżony został w sposób nieludzki pobity. Wniósł o odstąpienie od wymierzenia kary i uniewinnienie.

Na łamach naszej gazety wielokrotnie poruszaliśmy sprawę Przemysława W. ze Strzelina, który został zatrzymany przez policję w czerwcu 2013r. Oskarża funkcjonariuszy o brutalne pobicie. W tej sprawie toczą się dwa postępowania. W jednym mężczyzna jest oskarżony, w drugim pokrzywdzony. W ubiegłym tygodniu w strzelińskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Przemysławowi W. Przypomnijmy. Prokuratura w Środzie Śląskiej oskarża go, że znieważył policjantów, używając wulgarnych słów (art.226 § 1 Kodeksu Karnego), naruszył nietykalność cielesną, uderzając głową w brzuch jednego z funkcjonariuszy (art. 222 § 1 Kodeksu Karnego) oraz stosował przemoc, doprowadzając do upadku policjantów na podłogę (art. 224 § 2 Kodeksu Karnego). Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Zmiana kwalifikacji prawnej
Na rozprawie jako pierwszy zeznawał policjant, który następnego ranka po zatrzymaniu oskarżonego pełnił służbę jako dyżurny strzelińskiej komendy. Przyznał, że wraz ze swoim zastępcą wezwali pogotowie ratunkowe, ponieważ Przemysław W. źle się czuł. – Zabrano oskarżonego do szpitala i podjęto decyzję o hospitalizacji – zeznał. Świadek poinformował również, że oskarżonego przetransportowano do szpitala w asyście policji. – Pamiętam, że po południu do komendy przyszła matka oskarżonego i złożyła zawiadomienie o pobiciu syna przez funkcjonariuszy – dodał. Obrońca Przemysława W. chciał dowiedzieć się czy świadek widział obrażenia na ciele oskarżonego. Policjant zeznał, że jedynie na zdjęciach i w przekazach medialnych. Prokurator zapytał funkcjonariusza czy wie, co było powodem zatrzymania mężczyzny. – Powodem interwencji była awantura w barze, zaś zatrzymania znieważenie policjantów – odpowiedział. Drugim świadkiem była lekarka ze Strzelińskiego Centrum Medycznego. Kobieta miała dyżur, gdy policjanci przyjechali do szpitala z oskarżonym, przed jego osadzeniem w areszcie. Świadek zeznała jednak, że nie widziała oskarżonego i go nie zna.  Prokurator zażądał kary 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata
Podczas rozprawy sąd dołączył wniosek dowodowy. To opinia biegłego z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dotycząca obrażeń ciała oskarżonego i okoliczności, w których mogły powstać. Sąd poinformował także, iż Przemysław W. był siedmiokrotnie karany. Sąd wprowadził również korektę, zmieniając kwalifikację prawną czynu przypisanego oskarżonemu. Chodzi o czyn z art. 222 § 1 Kodeksu Karnego i art. 224 § 2 Kodeksu Karnego. Sąd powołał się na art. 11 § 2 KK, który mówi, że jeżeli czyn wyczerpuje znamiona określone w dwóch albo więcej przepisach ustawy karnej, sąd skazuje za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów.

10 miesięcy w „zawiasach”…
Następnie strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator wniósł o uznanie Przemysława W. za winnego zarzucanych mu czynów. – Należy zwrócić przede wszystkim uwagę, w jakim celu funkcjonariusze przyjechali na miejsce. Interwencja nie dotyczyła oskarżonego – zaczął. - Jego działania w stosunku do funkcjonariuszy przerodziły się w interwencję wobec niego. Oskarżony znieważał policjantów, ubliżał im publicznie. Funkcjonariusze musieli wykonywać czynności zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Owszem należy zwrócić uwagę, że w trakcie tych zdarzeń, które wydarzyły się tego wieczoru, funkcjonariusze użyli przemocy wobec oskarżonego. To jest kolejna rzecz, która nie jest przedmiotem niniejszego postępowania, ponieważ oceniamy sytuację, która była początkiem całego zdarzenia. Dowody przeprowadzone przez sąd wskazują, w jaki sposób oskarżony zachowywał się w stosunku do funkcjonariuszy. Policjanci konsekwentnie wykonywali swoje obowiązki. Uważam, że Przemysław W. swoim zachowaniem wypełnił wszystkie znamiona zarzucanych mu czynów – dodał. Prokurator wniósł o wymierzenie kary 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem na okres próby 3 lat, grzywnę 1000 zł oraz pokrycie kosztów sądowych.

„Został w sposób nieludzki pobity”Obrońca Przemysława W. wnioskował o odstąpienie od wymierzenia kary i uniewinnienie
Obrońca przedstawił zupełnie inne stanowisko. – Wystąpienie pana prokuratora mnie zaskoczyło – zaczął. – Określił bym je jako standardowe, które opiera się na założeniu, że policja ma zawsze racje – dodał. Mecenas odniósł się do początku interwencji przed barem, gdzie Przemysław W. miał używać wobec funkcjonariuszy wulgarnych słów. – Oskarżony twierdzi, że nie odzywał się do policjantów, a do znajomego, który był czynnikiem sprawczym interwencji. Mężczyzna zrobił awanturę w lokalu, oskarżony zaś jeszcze przed przyjazdem policji starał się zapobiec agresji, a później w obecności funkcjonariuszy wykrzykiwał do niego niewybredne słowa. Jeden z policjantów miał zatargi z oskarżonym. To funkcjonariusz pierwszy odezwał się do oskarżonego, mówiąc „O co ci chodzi” lub „O co panu chodzi”. Następnie policjanci bez żadnej odpowiedzi i wulgarnej zaczepki otoczyli go i zabrali do radiowozu – mówił. Obrońca przyznał, iż oskarżony później używał wulgarnych słów wobec policjantów, ale gdy go bili. Mecenas zwrócił uwagę na jednolite zeznania wszystkich funkcjonariuszy. – 29 czerwca W. został w sposób nieludzki pobity. Lekarz, który go badał, napisał w zaświadczeniu, że nie ma centymetra kwadratowego ciała, na którym nie znalazłoby się śladów obrażeń. Funkcjonariusze przyznają, że używali siły fizycznej, ale jak naliczymy te ciosy, to jest ich dziewięć. W opinii zakładu medycyny sądowej czytamy jednak, że było co najmniej 25 uderzeń pałką, a ślady wskazują na użycie nogi i innego narzędzia. Biegły znalazł obrażenia na fragmentach ciała (głowa, klatka piersiowa), które nie wolno atakować. Funkcjonariusze kłamią, jeżeli chodzi o sposób interwencji(..). To, co zrobili, to przestępstwo – przyznał. Obrońca powołał się również na świadków (barmankę i awanturującego się w ten dzień mężczyznę), którzy zeznali, że oskarżony nie używał wulgarnych słów w stosunku do policjantów. – Podobnie na izbie przyjęć, gdzie jeden z policjantów miał otrzymać uderzenie w brzuch. Świadkowie (lekarze i personel) mówią, że na terenie izby nic się nie działo. Materiał dowodowy kwestionuje więc wiarygodność policjantów, co do przebiegu całej interwencji – tłumaczył. Obrońca wniósł o odstąpienie od wymierzenia kary i uniewinnienie. Kolejna rozprawa, na której nastąpi ogłoszenie wyroku, odbędzie się jeszcze w tym tygodniu.