Pierwsze ofiary niebezpiecznej górki
Zaledwie kilkanaście dni po naszej publikacji dokładnie w opisywanym miejscu doszło do poważnego wypadku, a ślady tego do dziś są widoczne na drzewiePod koniec czerwca, w 22 numerze Słowa, w artykule „Niebezpieczna górka” pisaliśmy o niefortunnym, a w ocenie kierowców błędnym oznakowaniu skrzyżowania ulicy Miodowej z Jaśminową w Gęsińcu. Zwracaliśmy uwagę na to, że kierowcy, którzy podjeżdżają na strome wzniesienie ul. Miodową, muszą na podjeździe zatrzymać się, by ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z ul. Jaśminowej. Rozwiązanie jest o tyle niefortunne i niebezpieczne, że ul. Jaśminowa w praktyce jest ul. niemalże polną, gdyż odcinek asfaltowy ma długość zaledwie kilkudziesięciu metrów i mieszkają przy niej tylko trzy rodziny. Z kolei ruch ul. Miodowej jest o sto razy intensywniejszy (to główna droga łącząca Gęsiniec z Gościęcicami i Kuropatnikiem). Na domiar złego, jadący Miodową pod górę nie widzą aut wyjeżdżających z prawej strony z ul. Jaśminowej, bo skrzyżowanie jest zasłonięte wysokim płotem.
Na potwierdzenie tego, że jest to niebezpieczne i źle oznakowane miejsce nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilkanaście dni po naszej publikacji doszło w tym miejscu do poważnego wypadku z udziałem dwóch aut. Na szczęścicie, nie było ofiar w ludziach, ale samochody zostały bardzo poważnie uszkodzone.
Jeszcze raz apelujemy w imieniu kierowców do władz gminy, by nie zwlekały z rozwiązaniem tego problemu. Bo prawdziwy horror zacznie się zimą, kiedy auta jadące ul. Miodową będą musiały się nieco rozpędzić, by po śliskiej nawierzchni wdrapać się na górkę. A wtedy każdy, kto wyjedzie z ul. Jaśminowej, zostanie staranowany przez jadący z lewej strony pojazd.