Izba muzealna coraz okazalsza
Eugeniusz Kozłowski potrafi zeskanować i zapisać w muzealnym archiwum każde zdjęcieZanim eksponat trafi na wystawę najpierw musi znaleźć się w zbiorach muzeum. Podobnie jest z fotografiami. Żeby można było je podziwiać i wspominać czas zatrzymany w kadrze, trzeba je zachować.
Choć to jeszcze nie jest prawdziwe muzeum, a jedynie izba, to już dziś warto ją odwiedzić. Inicjatywa powołania do życia placówki historycznej dokumentującej dzieje miasta i jego mieszkańców była strzałem w dziesiątkę. W ubiegłym tygodniu przekonali się o tym uczniowie strzelińskiej piątki. – Nasza izba muzealna, podobnie jak muzea, to nie tylko wystawy i działania edukacyjne, ale również poszerzanie zbiorów i archiwizacja pamiątek. Wizyty dzieci ze strzelińskich szkół na ul. Brzegowej (tam, na parterze poprzedniej siedziby SOK, mieści się izba muzealna – red.), to oczywiście część edukacyjna naszej pracy. Jeżeli chodzi o archiwizację i poszerzanie naszych zbiorów, to zabiegamy o nowe eksponaty cały czas. Kilka dni temu odwiedził nas np. Feliks Nawrocki. Młodszym czytelnikom powiem, że pan Feliks jest muzykiem, który grał w kilku strzelińskich zespołach. Grał m. in. jazz w latach 60. ubiegłego wieku, kiedy była to muzyka prawie wyklęta. Pan Feliks przyniósł ze sobą fotografie, które po zeskanowaniu wzbogaciły nasze archiwum – powiedział Dariusz Stępień, dyrektor SOK.
Wcześniej pan Feliks odwiedził naszą redakcję, czego owocem był artykuł o „strzelińskim Glennie Millerze”, który ukazał się tydzień temu. Nie wszystkie zdjęcia mogliśmy opublikować na naszych łamach, stąd pomysł, żeby zachować je w wersji elektronicznej i wykorzystać później. – Tych kilkanaście zdjęć, to mam nadzieję, początek naszego archiwum. Zapraszamy do SOK na ul. Mickiewicza z archiwalnymi zdjęciami sprzed dziesięcioleci. Eugeniusz Kozłowski, nasz pracownik, zeskanuje przyniesione zdjęcia, a po dołączeniu opisu trafią one do muzealnego foto-archiwum. W przyszłości zorganizujemy wystawę złożoną z tych zdjęć – poinformował nas dyrektor Stępień.