Archeolog Andrzej Wasilewski na północnej pierzei rynku po odsłonięciu warstwy osadniczej z I tysiąclecia p.n.e

Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Wiązowski rynek poddawany jest właśnie zakrojonym na szeroką skalę pracom rewitalizacyjnym. Towarzyszom im ratownicze badania archeologiczne, które prowadzi wrocławska firma Hektoria Andrzeja Wasilewskiego.

Trwające już kilka miesięcy prace przyniosły kilka ciekawych odkryć. O tym, co już znaleziono w rynku i o planowanych dalszych archeologicznych wykopkach rozmawialiśmy z archeologiem Andrzejem Wasilewskim.

Na jakim obszarze prowadzone są badania?
- Prowadzimy w Wiązowie badania ratownicze w obrębie rynku. W sumie przebadamy ok. 1 ha terenu. Obecnie odkryte jest ok. 25% planowanej powierzchni. Przez rynek przebiegają ciągi komunikacyjne, dlatego nie możemy prowadzić badań od razu na całym terenie. Planujemy, że do końca tego roku zakończymy prace w północnej części rynku a pozostałą część do jesieni przyszłego roku.

Co można powiedzieć o dotychczasowych znaleziskach?
- Po zdjęciu warstwy bruku natrafiliśmy na pozostałości osadnictwa z pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, czyli z epoki brązu. Odnaleźliśmy zaskakująco dużo obiektów, co wskazuje na intensywność osadnictwa w tym miejscu. Wśród znalezisk przeważa ceramika, w tym kilka kompletnie zachowanych naczyń. Odkryliśmy również jamy osadnicze, pozostałości palenisk i dwa groby całopalne związane z kulturą łużycką, kilka fragmentów ozdób z brązu, zwierzęcych kości ze śladami obróbki i fragment średniowiecznego grzebienia kościanego.
Naczynia z urny stanowiące dary grobowe
Które ze znalezisk są najciekawsze?
- Na pewno urny popielicowe zawierające ludzkie prochy. Były to spore naczynia o średnicy ok. 50 cm. W środku znajdowały się dobrze zachowane naczynia, jakie ofiarowano zmarłemu na drogę w zaświaty. W jednej z urn znajdowało się naczynie w kształcie buta, co jest niecodziennym odkryciem. Poza tym były kubki i czerpaki. Nie możemy jednak mówić, że natrafiliśmy na cmentarzysko. W miejscu dzisiejszego wiązowskiego rynku przed lokacją miasta we wczesnym średniowieczu istniała już osada.

A czego można się spodziewać w pozostałej części rynku?
- Przypuszczam, że znajdziemy tam więcej pozostałości ze średniowiecza. Północna część rynku była wyższa niż pozostałe i dlatego przed położeniem bruku zniwelowano teren. Średniowieczne warstwy zostały usunięte i stąd bezpośrednio pod brukiem odkryliśmy warstwy z epoki brązu. Pamiętajmy jednak, że średniowieczne rynki były placami targowymi, przez które przebiegały trakty komunikacyjne, ale nie były zamieszkałe. Na pewno więcej o życiu wiązowian po lokacji miasta dowiedzielibyśmy się, prowadząc badania zabudowanych pierzei rynku, podwórek czy ówczesnych śmietników. Niemniej nasze dotychczasowe badania już pogłębiły wiedzę o przeszłości Wiązowa, a zapewne dowiemy się jeszcze więcej.

Dotychczasowe znaleziska są wartościowe dla archeologów i historyków. Mogą być również atrakcją turystyczną dla odwiedzających Wiązów i żywą lekcją historii dla mieszkańców.
- Zapewne. Myślę, że po zrobieniu dokumentacji i opracowaniu znalezisk, konserwator zabytków wyrazi zgodę na czasową ekspozycję najciekawszych obiektów w tutejszej izbie historycznej.

Miejmy nadzieję, że lokalne władze dołożą wszelkich starań, żeby tak się stało. Chcielibyśmy informować na bieżąco czytelników „Słowa Regionu” o odkryciach archeologicznych w wiązowskim rynku, bo mamy nadzieję, że takie będą.
- Z mojej strony nic nie stoi na przeszkodzie. Z przyjemnością podzielę się z czytelnikami efektami swojej pracy w Wiązowie.

Mam nadzieję, że będzie to niebawem. Dziękuję za rozmowę.

Jacek Sobko

komentarze   

Permalink1 +1 Historyk-amator
Archeologiczne smaczki
Niemało u nas miejsc, w których przydałyby się prace archeologiczne. Ostatnio było słychać o poszukiwaniach wsi we Wzgórzach Strzelińskich, a mamy kolejną. Między Wyszonowicami a Wiązowem istniała wieś Nowencice, która zniknęła po zarazie w bodajże XV wieku. Koło Jutrzyny istnieje kurhan usypany na pochówku zmarłych prawdopodobnie w skutek epidemii, koło Kowalowa przy drodze na Krajno istnieje ni z gruszki ni z pietruszki niewielki lasek, który istnieje w rejestrze chronionych obszarów o charakterze archeologicznym, a to tylko początek całej kanonady.
2017-10-15 20:50 Cytować Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież