Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wiele miejscowości naszego powiatu leży z dala od uczęszczanych dróg. Jednak i one mają swoją historię, mieszkają i pracują tam ludzie. Dla niespełna stu osób taką małą ojczyzną są Opatowice w gminie Borów.

Opatowice leżą przy drodze z Borowa do Ludowa Śląskiego. Na stałe w Opatowicach zameldowanych jest prawie stu mieszkańców. Dzisiejsi opatowiczanie przyjechali na Dolny Śląsk z Kresów Wschodnich II RP. - Opatowice, to niewielka miejscowość ale staramy się, żeby żyło się tutaj jak najlepiej – powiedział Waldemar Macała. - Takich prawdziwych rolników, zajmujących się uprawą roli, jest tylko dwóch. Pozostali dojeżdżają do pracy, ale przy każdym domu jest większy lub mniejszy kawałek ziemi, na którym coś się uprawia. Niestety skończyła się hodowla krów, czy trzody chlewnej, ale kury na domowy rosół uchowały się. Oprócz upraw typowo rolniczych, w jednym gospodarstwie uprawia się lawendę, z której powstają później wyroby. Mamy więc taką opatowicką lawendę – wyjaśnił sołtys.

Miejscowość jest niewielka a jej mieszkańcy przywiązani są ojcowizny. - Ludzie niechętnie pozbywają się ziemi. W Opatowicach żyje już trzecie pokolenie pionierów, którzy przyjechali na Dolny Śląsk po wojnie. Jesteśmy właśnie po zakończeniu pierwszego etapu remontu świetlicy wiejskiej. Odnowione zostało wnętrze, posadzka, mamy zupełnie nową toaletę a na przyszły rok planujemy dokończenie remontu. Planujemy wtedy remont kuchni i wyposażenie jej w podstawowe urządzenia – powiedział nasz rozmówca. Świetlica znajduje się w centrum wioski, jest ogrodzona, a tuz obok znajduje się plac zabaw dla dzieci. - Jak jeszcze trwał remont świetlicy, to już słyszałem od mieszkańców, że trzeba w tym roku zorganizować sylwestra, a wcześniej może andrzejki. Jestem przekonany, że jako Opatowiczanie często i chętnie będziemy korzystać ze świetlicy. A kiedy kuchnia będzie gotowa, to i warunki będą jeszcze lepsze – dodał.

Odwiedziliśmy świetlicę i rzeczywiście pomieszczenie jest przestronne, z korytarzem, toaletami, kuchnią (w remoncie). Na rozwiązanie czeka jeszcze problem ogrzewania ale, jak zapewnił towarzyszący nam wójt Waldemar Grochowski, nie jest to problem nie do rozwiązania. Inaczej rzecz się ma z drogą prowadzącą przez wieś. - Droga jest w fatalnym stanie. Dziura na dziurze. Cierpią opony, cały samochód narażony jest na ekstremalne wyzwania. I nie trzeba jechać wcale szybko, żeby przekonać się, jak zła jest nawierzchnia. Najgorzej jest na drodze do Boreczka, ale i w kierunku na Borów i Ludów Ślaski też mogło być dużo lepiej – przyznał sołtys. Drogi, na które narzekał, są drogami powiatowymi i lata już czekają na solidny remont. Jak długo jeszcze? Tego..., nie wie nikt.

Co można powiedzieć o Opatowicach na podsumowanie naszej wizyty. Jest to cicha wieś. Wszyscy dobrze się znają, są przywiązani do ojcowizny i cenią sobie spokój. Mogą spotykać się w wyremontowanej świetlicy, ale sielski obraz Opatowic burzy stan drogi prowadzącej do wioski. I mieszkańcom, i władzom gminy pozostaje monitowanie, upominanie się w starostwie strzelińskim, w Powiatowym Zarządzie Dróg, o remont.

Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że pierwsza wzmianka o Opatowicach pochodzi z 1352 r. Folwarkiem Opatowicz zarządzał wtedy kustosz Petrus, a dzierżawcą był Nicolaus de Poytwynsdorf, scholastyk lubelski. Od 1838 r. majątek był własnością rodziny von Luck. A na początku lat dwudziestych XX wieku, jako spadek, przeszedł w ręce rodziny von Gelhorn. I pozostawał w ich posiadaniu do końca II wojny światowej.

W Opatowicach zachowały się trzy zabytkowe budynki. Dawny dwór, obecnie dom nr 14, wielokrotnie przebudowywany, swój dzisiejszy wygląd otrzymał w drugiej połowie XIX. Opodal stoi budynek zarządcy folwarku. Dom jest murowany, kryty dachówką a na...
Wiecej w wydaniu papierowym.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież