Mieczysław Z. przed strzelińskim sądem tuż po wysłuchaniu wyrokuTym procesem interesowały się dolnośląskie media. Sąd rozstrzygał, czy doszło do uśmiercenia zwierząt. Wyrok zapadł w przeddzień Wigilii i był dla oskarżonego dużym zaskoczeniem.
W poprzednim wydaniu „Słowa Regionu” informowaliśmy o procesie, w którym mieszkaniec Wiązowa odpowiadał za uśmiercenie trzech szczeniaków. Akt oskarżenia zawierał również zarzut usiłowania pozbawienia życia dwóch kolejnych.
Ostatnim akordem toczącego się przed strzelińskim sądem procesu było odczytanie wyroku. Sąd uznał Mieczysława Z. winnym popełnienia zarzucanych mu czynów i skazał go na karę po 3 miesiące pozbawienia wolności za każdy czyn. Jednocześnie wymierzył skazanemu łączną karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, zaliczając na poczet kary jeden dzień pobytu skazanego w areszcie. Dodatkowo orzekł 500 zł nawiązki na rzecz strzelińskiego koła Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ponadto sąd postanowił o zwróceniu skazanemu dowodów rzeczowych, czyli noża, pudła kartonowego, w którym przewożone były psy i ręcznika, a także zwolnił go od ponoszenia kosztów sądowych. Sąd orzekł także przepadek dwóch uratowanych szczeniaków. Wyrok nie jest prawomocny. Skazanemu przysługuje prawo odwołania się do sądu drugiej instancji.
Po odczytaniu wyroku sąd ustnie uzasadnił, dlaczego Mieczysław Z. został uznany winnym i skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności, bez zawieszenia wykonania wyroku na czas próby. Sąd uznał, że skazany uśmiercił szczeniaki, a uratowane psy miały krwawiące rany, których nie mogły zadać sobie same. Lekarz weterynarii potwierdził, że rany sprawiały ból zwierzętom. Zdaniem sądu, wina skazanego nie podlegała dyskusji, co zostało udowodnione w trakcie procesu. Na jego niekorzyść przemawiały zeznania świadków, ustalenia policji i prokuratury. – To, co pan zrobił urąga zasadom. Istota żywa nie jest rzeczą. Nie wolno robić krzywdy nikomu – przypomniał sąd. Skazany w czasie procesu mówił wprost, że jest to wersja policji, by później przyznać, że wrzucał okaleczone zwierzęta do wody, bo chciał zwabić suma. Zeznania, oskarżenia i obelgi rzucane przez skazanego w trakcie procesu pod adresem świadków, prokuratora i policjantów sąd uznał za przyjętą przez niego linię obrony mającą uchronić go przed karą. Policjantów nazywał dobermanami, a prokuratora oskarżył o zniszczenie dowodu jego niewinności. Sąd wskazał, że nie można mieć pewności, że w przyszłości nie popełni ponownie udowodnionych mu czynów i dlatego nie zawiesił wykonania wyroku.
W trakcie odczytywania i uzasadniania wyroku skazany głośno komentował słowa sądu. – Nie rozumiem, dlaczego zostałem skazany? Jak można mnie skazać? Dlaczego akurat 6 miesięcy? – pytał skazany. Dopiero interwencja sądu i zagrożenie nałożeniem kary pieniężnej uspokoiło go.
- Wędkuję i poluję. Od roku mam ciągłe problemy i nie wiem dlaczego. To są pierdoły, ale spróbuję się wybronić. Pójdę do mądrych ludzi, powiem jak było naprawdę. Nie może być tak, że sąd skazuje na podstawie zeznań dwóch świadków, którzy byli naćpani, pijani i napadli mnie. Oni mnie stłukli, a leciałem do auta po siekierę. Z tego wszystkiego wyszedł cały zamęt. A co do szczeniaków, to jest tyle możliwości zabijania, że nie musiałem robić tego na rybach. Nie zgadzam się z wyrokiem, będę się odwoływał – powiedział naszemu reporterowi Mieczysław Z. tuż po wyjściu z sądu.





Komentarze   

cocomo Permalink3 +7 cocomo
RE: Pół roku więzienia za zabicie psów
Powinni zlecić badania psychiatryczne, temu człowiekowi nie powierzyłbym wiadra rzygowin do popilnowania, bo rzuci się na nie z siekierą. Czubek, kara za niska, ale dobre i to.
2016-01-14 22:58 Cytować Zgłoś administratorowi
czytelnik Permalink2 +15 czytelnik
Sprawiedliwie
Oprócz w/w kary powinno się tego człowieka usunąć dożywotnio z koła łowieckiego i koła wędkarskiego .
2016-01-13 14:25 Cytować Zgłoś administratorowi
spajker Permalink1 +25 spajker
RE: Pół roku więzienia za zabicie psów
"leciałem do auta po siekierę" - każdy niewinny pacyfista wozi w samochodzie siekierę.
"Sąd wskazał, że nie można mieć pewności, że w przyszłości nie popełni ponownie udowodnionych mu czynów" - można mieć pewność że będzie się mścił na ludziach i na zwierzakach w sposób trudny do wykrycia i do udowodnienia.
nadzieja tkwi w tym że współwięźniowie go wychowają tak jak wychowują pedofili.
2016-01-13 09:58 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.