Ekolodzy chcą ograniczyć koszenie zieleni miejskiej. Powód? Trawniki zatrzymują wilgoć, chronią przed suszą i wspierają bioróżnorodność. Rzadsza wycinka obniża temperaturę w miastach i daje schronienie owadom zapylającym.
Po potężnej fali upałów mieszkańcy buntują się przeciwko regularnemu koszeniu trawników w miastach. Niektórym przeszkadza hałas kosiarek, inni wymieniają korzyści z rosnących na osiedlach bujnych zarośli. Zdaniem ekspertów, podczas 30-40 stopniowych upałów lepiej odpuścić koszenie trawnika, ponieważ wysoka temperatura osłabia rośliny, a słońce szybko je wysusza.
– Już dzieci w przedszkolach wiedzą, że koszenie trawy w upał to nonsens. Nadchodzi fala gorąca do ponad trzydziestu stopni. Nie kosimy trawy, aby zachować w niej więcej wilgoci i chłodu dla siebie i zwierząt. Chyba, że chcemy się wszyscy upiec jak w piekarniku i zasilać falę zasłabnięć, które nierzadko prowadzą do śmierci seniorów i ludzi chorych – apeluje Maria Jakubczyk z osiedla przy ulicy Ząbkowickiej w Strzelinie.
Podczas upałów wyższa trawa działa jak parasol. Zacienia glebę, chroni korzenie przed przegrzaniem i pomaga zatrzymać wilgoć. To szczególnie ważne, gdy temperatury przekraczają 25-30°C. W tak ekstremalnych warunkach roślina koncentruje się na przetrwaniu, a nie intensywnym wzroście.
– Czy jest coś bardziej bezmyślnego niż koszenie trawy latem? Niektórzy właściciele posesji koszą nisko i przy samej ziemi. Po kilku godzinach z trawnika robi się step. Dlaczego to robicie? Mam wrażenie, że ludzie nienawidzą zieleni, kwiatów czy owadów. Dla nich trawa to zaniedbanie – mówi lokatorka z ulicy Dubois.
Tymczasem na rządowych stronach pojawił się apel zachęcający do ograniczenia koszenia podczas upałów i suszy:
"W okresach intensywnej suszy, której w okresie letnim zazwyczaj towarzyszy wysoka temperatura powietrza, niskie koszenie trawnika prowadzi do nadmiernego pylenia z odsłoniętej powierzchni. Zbyt nisko przycięta trawa nie rozkrzewia się, lecz zaczyna zasychać" – czytamy w komunikacie. Przeciwnicy uważają, że wysoka trawa utrudnia wychodzenie z psem, sprzyja rozwojowi niebezpiecznych kleszczy i uderza w alergików.
Jak wygląda to w Strzelinie? O szczegóły zapytaliśmy Katarzynę Jachowicz, kierownik Centrum Usług Komunalnych i Technicznych (CUKiT).
Czy w Strzelinie mieszkańcy bądź jakieś organizacje postulowały o ograniczenie wycinki trawy?
- Zdecydowanie częściej otrzymujemy zgłoszenia, dotyczące wykoszenia terenów zielonych, również w miejscach rzadko uczęszczanych i niewidocznych dla większości mieszkańców. Znacznie rzadziej wpływają do nas prośby o ograniczenie koszenia. Jednocześnie należy pamiętać, że CUKiT odpowiada za utrzymanie terenów zielonych nie tylko na terenie miasta Strzelina, ale również w 36 sołectwach. Każda decyzja, dotycząca sposobu utrzymania zieleni, musi uwzględniać charakter danego miejsca, oczekiwania mieszkańców oraz kwestie bezpieczeństwa.
Czy zawsze w określonym czasie musicie kosić trawniki?
Nie ma przepisów określających sztywne terminy koszenia terenów zielonych. Harmonogram prac ustalamy, uwzględniając potrzeby całej gminy i wiele czynników, takich jak tempo wzrostu roślinności, warunki atmosferyczne, bieżące potrzeby (imprezy, festyny), przeznaczenie danego terenu oraz nasze możliwości organizacyjne i finansowe. Tereny intensywnie użytkowane, takie jak parki, skwery czy place zabaw na terenie miasta, gdzie wysoka roślinność wygląda mało estetycznie lub mogłaby utrudniać korzystanie z infrastruktury, koszone są średnio co dwa tygodnie...
Cały artykuł zamieściliśmy w 30 (1315) wydaniu papierowym Słowa Regionu.









































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij