Czy w 1939 roku Polska miała jeszcze realny wybór między zbliżeniem z Niemcami, porozumieniem ze Związkiem Sowieckim a polityką równowagi? A może położenie między dwoma potężnymi sąsiadami sprawiało, że każda z tych dróg prowadziła do utraty niepodległości? O tym mówił dr Piotr Sutowicz podczas pierwszego po wakacyjnej przerwie spotkania Klubu Piastowskiego „Myśląc Polska” w Przewornie. Historyczna analiza szybko przerodziła się w dyskusję o współczesnym miejscu Polski w Europie.
W Szkole Podstawowej w Przewornie odbyło się kolejne spotkanie Klubu Piastowskiego „Myśląc Polska”. Gościem był historyk i publicysta dr Piotr Sutowicz, który wygłosił prelekcję zatytułowaną „Od paktu Ribbentrop-Mołotow do „przyjaznej” granicy niemiecko-sowieckiej. O konieczności przezwyciężenia klinczu geopolitycznego Polski”.
Piotr Sutowicz związany jest z Katolickim Stowarzyszeniem „Civitas Christiana”, gdzie obecnie pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej.
Polityka równowagi czy wybór jednego z sąsiadów?
Wprowadzenie do wykładu wygłosił ks. dr hab. Tomasz Błaszczyk. Punktem wyjścia uczynił myśl polityczną Adolfa Bocheńskiego i jego rozważania nad położeniem Rzeczypospolitej między Niemcami a Rosją.
Przypomniał, że polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej opierała się w latach 30. na próbie zachowania równowagi między Berlinem i Moskwą. Polska zawarła układ o nieagresji ze Związkiem Sowieckim w 1932 roku, a dwa lata później deklarację o niestosowaniu przemocy z Niemcami.
Bocheński – jak mówił ks. Błaszczyk – należał natomiast do tych publicystów, którzy dopuszczali współpracę z Niemcami skierowaną przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Zakładał, że konflikt niemiecko-sowiecki mógłby osłabić oba mocarstwa i stworzyć Polsce korzystniejsze warunki geopolityczne.
Historia potoczyła się inaczej. 23 sierpnia 1939 roku Niemcy i Związek Sowiecki zawarły pakt Ribbentrop-Mołotow, któremu towarzyszył tajny protokół dotyczący podziału stref wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym ziem polskich.
„Nie było już dobrego wyjścia”
Do rozważań Bocheńskiego nawiązał Piotr Sutowicz. Przypomniał także koncepcje Władysława Studnickiego i Stanisława Cata-Mackiewicza, którzy w różnym stopniu opowiadali się za zbliżeniem z Niemcami, przede wszystkim jako przeciwwagą dla Związku Sowieckiego.
Zdaniem prelegenta, analizując te propozycje z dzisiejszej perspektywy, trzeba jednak pamiętać, że pod koniec lat 30. możliwości Polski były już bardzo ograniczone.
– W roku 1937, 1938, ale również wcześniej, wybranie którejkolwiek z tych opcji Polsce na niepodległość już by nie pozwoliło – przekonywał Sutowicz.
Krytycznie odniósł się również do popularnych współcześnie rozważań alternatywnych, według których Polska mogła w 1939 roku zawrzeć sojusz z III Rzeszą i wspólnie z Niemcami wystąpić przeciwko Związkowi Sowieckiemu. W jego ocenie nie dawałoby to gwarancji zachowania polskiej państwowości.
Prelegent określił sytuację II Rzeczypospolitej mianem „klinczu geopolitycznego” – położenia między dwoma państwami, które dążyły do rozszerzenia własnych wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej.
Sygnały z Moskwy
Dr Sutowicz sporo miejsca poświęcił także polityce Związku Sowieckiego poprzedzającej zawarcie układu z III Rzeszą. Zwrócił uwagę na przemówienie Józefa Stalina z marca 1939 roku podczas XVIII Zjazdu WKP(b). Stalin mówił wówczas m.in., że Związek Sowiecki nie powinien dać się wciągnąć w konflikt przez państwa, które chciałyby, aby inni „wyciągali za nie kasztany z ognia”. Ówcześni dyplomaci odczytywali tę wypowiedź jako ważny sygnał możliwej zmiany sowieckiej polityki zagranicznej.
Prelegent przypomniał również o zastąpieniu Maksyma Litwinowa na stanowisku ludowego komisarza spraw zagranicznych przez Wiaczesława Mołotowa. W swojej interpretacji traktował te wydarzenia jako kolejne etapy prowadzące do porozumienia niemiecko-sowieckiego.
Rapallo i Locarno – korzenie problemu
Zdaniem Sutowicza źródeł polskiego położenia w 1939 roku należało szukać znacznie wcześniej. Wskazywał m.in. na niemiecko-sowieckie porozumienie w Rapallo z 1922 roku oraz układy lokarneńskie z 1925 roku.
W jego ocenie Polska już w pierwszej połowie lat 20. znalazła się w sytuacji, w której zarówno Niemcy, jak i Rosja Sowiecka stopniowo odbudowywały swoją pozycję. Prelegent analizował także niezrealizowane koncepcje Romana Dmowskiego dotyczące korzystniejszego dla Polski ukształtowania zachodniej granicy po I wojnie światowej.
Sutowicz podkreślał, że odmienny przebieg granicy mógł zwiększyć potencjał gospodarczy i obronny II Rzeczypospolitej, ale zaznaczał przy tym, że są to już rozważania z zakresu historii alternatywnej.
Od paktu do „przyjaznej” granicy
Pod koniec wykładu prelegent wrócił do drugiej części tytułu swojego wystąpienia. 28 września 1939 roku Niemcy i Związek Sowiecki podpisały w Moskwie traktat o granicach i przyjaźni, który regulował podział okupowanych ziem polskich. Do dokumentu dołączono także tajne protokoły dotyczące m.in. zwalczania polskiej działalności wymierzonej przeciwko obu okupantom.
– Te dwa państwa zawarły traktat o granicy i przyjaźni. Jeszcze przez kolejne miesiące trwała między nimi współpraca gospodarcza – przypominał Sutowicz.
Prelegent wskazywał, że wydarzenia z 1939 roku były dla Polski nie tylko militarną klęską, ale także konsekwencją znacznie szerszego układu geopolitycznego...
Cały artykuł zamieściliśmy w 37 (1322) wydaniu papierowym Słowa Regionu.













































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij