ZNAJDŹ NA STRONIE

 

- Istnieje problem ze sprzedażą miodu. Nie chodzi tu o nadprodukcję, ale produkt sprowadzany z zagranicy - mówi Tomasz Kluczewski (z lewej)

Kilkaset osób wzięło udział w Strzelińskim Święcie Pszczoły. Właściciele pasiek oferowali różnego rodzaju miody i przetwory wytworzone przez owady. My zapytaliśmy, z jakimi problemami mierzą się hodowcy.

Piknik zorganizowano w sobotę, 8 sierpnia, na strzelińskim rynku. Koła gospodyń wiejskich z Kuropatnika, Zielenic i Gęsińca oferowały swoje przysmaki i produkty regionalne. Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego zorganizował konkurs wiedzy pszczelarskiej. Na stoisku regionalnego koła pszczelarzy informowano o hodowli pszczół. Z jakimi zagrożeniami spotykają się dziś właściciele pasiek?

– Istnieje problem ze sprzedażą miodu. Nie chodzi tu o nadprodukcję, ale produkt sprowadzany z zagranicy. Nieuczciwi hodowcy sprowadzają miód fatalnej jakości jako produkt polski. Jego cena jest dużo niższa. Lokalni pszczelarze mają problem ze sprzedażą swojego produktu w normalnych cenach. Skala zjawiska jest duża – tłumaczy Tomasz Kluczewski, prezes Terenowego Regionalnego Koła Pszczelarzy w Strzelinie.

Obecnie słoik miodu kosztuje ok. 40-50 zł. Chcąc sprzedać produkt, wielu hodowców obniża cenę. Jakość pasiek co trzy lata sprawdza powiatowy lekarz weterynarii. Bada on również zdrowie owadów, które w ostatnich latach atakowane są przez dręcza pszczelego (Varroa destructor) pasożyta wielkości szpilki wywołującego chorobę zwaną warrozą, która osłabia owady, przenosi groźne wirusy i prowadzi do zamierania całych rodzin pszczelich.

– Żywi się krwią pszczoły, niszczy larwy i z nim mamy największy problem. Owad zabójca przyszedł z Dalekiego Wschodu. W Polsce zadomowił się w latach osiemdziesiątych. Walczymy z nim wiele lat. Jedynie w Australii go nie ma – mówi Tadeusz Hadrian z Gęsińca.

Ile jest rodzajów miodu? Tego prawdopodobnie nikt nie wie. Wiadomo, że miód wspomaga leczenie wielu chorób. Gryczany może być na anemię, lipowy na przeziębienia, rzepakowy na kłopoty z sercem.

– W tej chwili najlepsze miody pochodzą z lasu. Chodzi o jeżyny, maliny i inne rośliny rosnące w lesie, które nie są pryskane chemią. Dlatego uważam, że leśny miód jest najzdrowszy – uważa Jerzy Ciężarek z Gościęcic, właściciel pasieki z 58-letnim stażem...

Cały artykuł zamieściliśmy w 31 (1316) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również