W poprzednim wydaniu naszej gazety opublikowaliśmy materiał, dotyczący stanu potoku Komar w Rakowicach. Koryto cieku, gęsto zarośnięte chwastami, pokrzywami, a nawet samosiejkami drzew, przypomina raczej dzikie chaszcze niż sprawny element infrastruktury melioracyjnej.
Sytuacja ta podzieliła lokalną społeczność - podczas gdy część mieszkańców wyrażała obawy, że zatory z roślinności zadziałają jak tama podczas nagłych ulew i doprowadzą do podtopień, inni wskazywali na zabezpieczenia na pobliskiej Ślęzie.
W reakcji na zgłoszenia mieszkańców oraz informacje od wójta Tomasza Gracza, który zwracał uwagę na ograniczone możliwości gminnego samorządu w odniesieniu do państwowego majątku, skierowaliśmy oficjalne pytania do zarządcy cieku, czyli Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Zapytaliśmy wprost: czy instytucja zna problem i czy planuje jakiekolwiek działania konserwacyjne.
Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że Wody Polskie dobrze znają stan potoku Komar. Jak wyjaśnia rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, w ostatnim czasie niski poziom wód w połączeniu z wysokimi temperaturami doprowadził do gwałtownego zarastania wielu cieków w całym regionie. W konsekwencji instytucja musi priorytetyzować zadania, kierując dostępne fundusze oraz sprzęt w miejsca, gdzie zagrożenie powodziowe jest największe - głównie w rejonie obszarów zurbanizowanych, ujęć wody i kluczowych budowli hydrotechnicznych.
Co najważniejsze dla mieszkańców Rakowic, padły konkretne deklaracje. Wody Polskie poinformowały, że fragment potoku Komar zostanie oficjalnie zgłoszony do realizacji prac utrzymaniowych w 2027 roku i ujęty jako zadanie o najwyższym priorytecie...
Cały artykuł zamieściliśmy w 31 (1316) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij