ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Maj 2025 r. Obchody 79. rocznicy zamordowania Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego (KWP) w Procesie Siedemnastu. Pani Honorata (czwarta z lewej) z członkami Ogólnokrajowego Związku Byłych Żołnierzy KWP. Fot. archiwum prywatne

„Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny” – tymi słowami można opisać życie Stefana Pasaka z Czerwieńca w gminie Kondratowice, którego mogiła w październiku 2024 roku została wpisana do oficjalnej ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski. Za życia milczał o swojej konspiracyjnej przeszłości. Dopiero jego wnuczka, Honorata Baniel, po 16 latach od śmierci dziadka odtworzyła całą historię.

Stefan Pasak urodził się 21 grudnia 1925 roku w Bobrowej koło Starokrzepic w gminie Rudniki. Był synem rolników – Franciszka i Józefy z domu Tracz. Najmłodszy z siedmiorga rodzeństwa. W realiach rozpoczęcia II wojny światowej w jego rodzinnej miejscowości przebiegała granica polsko-niemiecka. We wrześniu 1939 roku na tym terenie pojawiły się więc wojska niemieckie, a miejscowa ludność była wysiedlana z domów. Codziennością stały się także łapanki, aresztowania i wywózki do obozów koncentracyjnych.

W pobliskim powiecie kłobuckim powstała konspiracja, którą dowodził podporucznik Józef Janik ps. Anioł, żołnierz Armii Krajowej. W 1944 roku na tych terenach działalność rozpoczęła także organizacja Narodowych Sił Zbrojnych porucznika Czesława Rudnickiego ps. Czech. W listopadzie 1944 roku na skutek scalenia AK i NSZ te dwa ugrupowania połączyły się.

Właśnie wtedy mój dziadek wraz z okolicznymi młodymi ludźmi przystępuje do konspiracji – opowiada Honorata Baniel, wnuczka Stefana Pasaka. – W 1945 roku, kiedy Armia Czerwona wkroczyła na teren Śląska, oddział się rozproszył, a mój dziadek wstępuje do Konspiracyjnego Wojska Polskiego. Wstąpił do niego także m.in. porucznik Józef Janik ps. Anioł. Między majem a sierpniem 1946 roku mój dziadek zostaje dowódcą dywersyjnej grupy partyzanckiej, która liczyła do 21 osób – dodaje nasza rozmówczyni.

Donos i aresztowanie

Na skutek donosu miejscowego szefa nadleśnictwa Biskupice, który był przedwojennym członkiem Komunistycznej Partii Polskiej, a po wojnie – Polskiej Partii Robotniczej, Urząd Bezpieczeństwa w Oleśnie 2 sierpnia 1946 roku aresztuje Stefana Pasaka.

Razem z dziadkiem aresztowanych zostaje czterech członków jego ugrupowania. Jest przesłuchiwany przez miesiąc na UB, a następnie przewieziony do więzienia w Częstochowie, gdzie oczekuje na proces. Dzień przed procesem, 13 listopada, pozostali na wolności członkowie ugrupowania wykonują wyrok na kapusiu, który doniósł na mojego dziadka. Na drugi dzień dziadek zostaje skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności wraz z utratą praw publicznych i honorowych praw obywatelskich – relacjonuje pani Honorata.

W styczniu 1947 roku Stefan Pasak zostaje przewieziony do więzienia karno-śledczego w Raciborzu. – To więzienie było wypełnione hitlerowcami i folksdojczami, którym pijana i zdemoralizowana służba więzienna pozwalała robić z więźniami politycznymi co im się żywnie podobało – opowiada wnuczka Wyklętego. – Mojego dziadka czekała jeszcze sprawa przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Katowicach za posiadanie broni. Wyrok dożywocia, który już miał, a do tego posiadanie broni, to była pewna kara śmierci. Dziadek czekał więc na śmierć, ale w lutym miała miejsce tzw. amnestia, która już osadzonym skracała wyroki. W lipcu 1947 roku, prawie rok po aresztowaniu, WSR wraca do sprawy mojego dziadka i stosuje amnestię, w związku z tym umarzają posiadanie broni, a karę dożywocia zamieniają na 15 lat więzienia – dodaje pani Honorata.

Stefan Pasak w piątej dekadzie swojego życiaStefan Pasak w piątej dekadzie swojego życia

Warto w tym miejscu wspomnieć, że najmłodszy członek ugrupowania Stefana Pasaka, który urodził się w 1929 roku i dostał wyrok 8 lat wiezienia jest pochowany na cmentarzu przy ul. Krzepickiej w Strzelinie. – Bardzo długo po wyjściu z więzienia nie miał spokoju. Był prześladowany przez UB. Został siłą wcielony do Ludowego Wojska Polskiego, dezerterował, uciekał z aresztu i ze szpitala więziennego. Pewnego dnia z dwojgiem małych dzieci pojawił się u brata mojego dziadka w Kowalskich, który pomógł mu się tu osiedlić. Odnalazłam tę rodzinę, a od trzech miesięcy mam kontakt z jego synem – relacjonuje nasza rozmówczyni.

Stefan Pasak wychodzi z więzienia 12 sierpnia 1956 roku, mając 31 lat. – Zabrano mu najpiękniejsze lata młodości. Był zmarnowany, wyniszczony. To było straszne więzienie, gdzie codziennie umierali młodzi ludzie zakatowani podczas śledztwa, z fatalnych warunków bytowych, z chorób. Byli chowani w bezimiennych mogiłach na pobliskim cmentarzu Jeruzalem. Dziadek nie wierzył, że opuści to miejsce żywy – opowiada pani Honorata.

Grób Stefana Pasaka na cmentarzu parafialnym w PrusachGrób Stefana Pasaka na cmentarzu parafialnym w Prusach

Stefan Pasak wraca w rodzinne strony. Dowiaduje się, że matka nie przeżyła jego uwięzienia, a owdowiały ojciec mieszka ze swoim drugim synem wraz z jego rodziną. Stefan decyduje się więc udać do brata, który osiadł na Ziemiach Odzyskanych. Tak trafia na Dolny Śląsk, do miejscowości Kowalskie, gdzie podejmuje pracę w kopalni bazaltu.

Nowe życie

Po pracy chodził na spacery po okolicy, gdzie dostrzegł moją babcię pracującą w polu. Wtedy jego los się odmienił, bo zakochał się i założył rodzinę. Już w grudniu 1956 roku, kilka miesięcy po opuszczeniu więzienia, był żonaty. Zamieszkali u teściów w Czerwieńcu. Tam żył jako rolnik przez 50 lat, ciężko pracując. Miał małe gospodarstwo, zwierzęta. Nigdy się nie skarżył, nie politykował, nie ubiegał się o zaszczyty, nie należał do żadnych związków, nie starał się o renty kombatanckie. Cieszył się, że żyje, a jego największą nagrodą była rodzina – podkreśla pani Honorata.

Cały artykuł zamieściliśmy w 12 (1297) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj także