Ostatnio pisaliśmy o proteście rolników przed Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu. To zresztą niejedyny artykuł poświęcony walce rolników o równe prawa względem poczynań Unii Europejskiej i reszty świata, jaki opublikowaliśmy na łamach naszej gazety.
Niedawno poświęciliśmy sporo miejsca głośnej umowie z Mercosur, która wbrew obowiązującym w Unii zasadom została przez Niemkę, przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulę von der Layen przepchnięta kolanem z pogwałceniem wszelkich traktatów. To działanie jasno pokazało, co jest jej celem. Liczą się Niemcy, a nie europejskie wartości, prawo czy interesy rolników. Nie trzeba było długo czekać, kiedy w trzech europejskich krajach odkryto skażoną wołowinę z Ameryki Południowej, przed czym przestrzegali nasi rolnicy.
To tak w ramach przypomnienia. Mój niepokój wzbudza coś innego. To postawa części naszego społeczeństwa – internautów, którzy krytykują polskich rolników za: protesty, które utrudniają życie reszcie obywateli, za dopłaty, które dostają, za drogie ciągniki (przejaw bogactwa), które powinni sprzedać i za inne „przywileje”. Podejrzewam, a wręcz jestem przekonany, że komentarzy tych nie piszą ludzie żyjący na wsi czy osoby, które znają pracę rolników. Mało tego, piszą je ludzie, którzy nie mają głębszej wiedzy skąd bierze się żywność na naszym stole i ile procedur trzeba spełnić, aby spełniała ona odpowiednie standardy, wymagane przez Unię Europejską. Odnosi się wręcz wrażenie, że niektórzy z komentujących myślą, że żywność bierze się ze sklepu.
Jednym z pojawiających się w komentarzach argumentów przeciw rolnikom jest zarzut, że to bogacze, bo mają drogie ciągniki, kombajny i inne maszyny. Zapytam więc komentujących: czy zatem powinni te maszyny sprzedać i wrócić do Ursusa C-360, „Capka”, a najlepiej konia i kosy? Wtedy rzeczywiście byłoby tanio. Z pewnością przegraliby jednak ekonomicznie z holenderskimi czy brazylijskimi holdingami, które dysponują maszynami obsługującymi kilkaset hektarów dziennie. Może polscy gospodarze powinni widłami rozsypywać na pola obornik, wyśmiewając Francuzów pryskających uprawy z samolotów. Tak powinien wyglądać kierunek polskiego rolnictwa? Może zatem, w ramach solidarności, niech krytykujący rolników internauci sprzedadzą swoje samochody i zaczną do pracy jeździć bryczkami. Będzie ekologicznie i tanio...
Drugim argumentem jest bunt przeciwko temu, że rolnicze blokady powodują utrudnienia w funkcjonowaniu pozostałym obywatelom. To prawda, protesty potrafią być uciążliwe. Jednak zadajmy sobie pytanie. Jak rolnicy mają walczyć o sprawy polskiej wsi? Jak? Czy stawiając transparent na swoim polu lub podwórku, wywrą jakikolwiek wpływ na decydentów? Nie czarujmy się. Władza (jakakolwiek) nic by sobie z tego nie robiła. Historia państw, narodów, grup społecznych i zawodowych pokazuje, że tylko radykalne środki dają nadzieję na zwrócenie uwagi na przekaz, jaki się za ich pomocą kieruje do rządzących.
Kolejny „argument”, jaki serwują internetowi eksperci, to: „Jak rolnikom jest tak źle, to niech sprzedadzą swoje gospodarstwa i pójdą do innej pracy i niech przestaną narzekać”. Tak? I gdzie pójdą do pracy, jak całe swoje życie poświęcili rolnictwu? Kto dziś zatrudni za normalne pieniądze osobę, która zna się tylko na rolnictwie? A czy ktoś z hejtujących pomyślał, czym jest sprzedaż całego gospodarstwa? To nie sprzedaż samochodu czy domu. To pozbycie się całego świata, z którym najczęściej są związani od urodzenia - z dziada pradziada.
Komentujący jakoś nie tłumaczą tego, że skoro rolnikom rzekomo jest tak dobrze, do dlaczego nie mają swoich następców? Pisaliśmy dwa tygodnie temu, że dzieci gospodarzy nie chcą zostać na roli, bo wiedzą, jak ciężki jest to kawałek chleba. Czy krytyczni internauci znają przypadki, że ktoś z ich otoczenia zostawia inną pracę, kupuje gospodarstwo rolne i staje się tym bogatym rolnikiem? Ile jest takich przypadków? 0,5%, bo raczej nie 1%?
Cały artykuł zamieściliśmy w 9 (1294) wydaniu papierowym Słowa Regionu.






















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij