Niska frekwencja, rosnące koszty organizacji oraz fatalna sytuacja rolnicza na rynku – te argumenty przedstawiała grupa radnych, postulująca organizację tegorocznych dożynek w bardziej tradycyjnej i oszczędnej formule. Co ostatecznie zadecydowali borowscy radni?
Podczas sesji Rady Gminy Borów, która odbyła się 30 marca, głos zabrała przewodnicząca Komisji Finansów i Rolnictwa Justyna Olanin. Odniosła się do kwestii dożynek gminnych, które były tematem rozmów radnych.
– Spotkanie zostało zorganizowane na prośbę kilku radnych, którzy zaproponowali, aby w tym roku zmienić formę organizacji dożynek. Sam pomysł powstał głównie z dwóch powodów – pierwszy to komentarze, z jakimi spotkaliśmy się po ostatnich dożynkach. Były w większości negatywne, począwszy od tego, że z roku na rok frekwencja jest coraz niższa – być może wiąże się to z tym, że nie stać nas na gwiazdę z wyższej półki, a skończywszy na pięciu minutach zabawy dziecka na dmuchanym zamku za 20 zł – mówiła Justyna Olanin.
Drugim powodem jest aktualna sytuacja na rynku rolnym, którą przedstawiła przewodnicząca. Podkreśliła, że kondycja rolnictwa w ostatnich latach uległa pogorszeniu, a sytuacja rolników jest krytyczna, o czym alarmują w protestach. Dodatkowo zmagają się oni z drastycznym wzrostem kosztów produkcji, przy jednoczesnym spadku cen skupu produktów rolnych, co prowadzi do spadku dochodu. Ceny paliwa poszły w górę, co odbija się na cenach nawozu i środków ochrony roślin.
– Gmina Borów jest typowo rolniczą gminą i niskie ceny odbijają się już na budżecie gminy, bo jak wiemy wysokość podatku rolnego obliczana jest według średniej ceny skupu żyta za jedenaście kwartałów. W związku z tym do budżetu gminy w 2026 roku wpłynie 700 tys. złotych mniej. To już jest kwota inwestycyjna. Kolokwialnie mówiąc, można już coś za to zrobić – dodała.
Pomysłem części radnych jest organizacja dożynek innych niż dotychczas. Zaproponowali, aby w tym roku dożynki przyjęły formę kultu tradycji i podziękowania za plony, dzielenia się chlebem i docenienia kunsztu wieńca dożynkowego. Wówczas miała by się odbyć Msza święta w jednym z kościołów na terenie gminy oraz częstowanie chlebem dożynkowym. Tym razem nie byłoby konkursu na najpiękniejszy wieniec, a każdy wykonany zostałby doceniony taką samą nagrodą finansową.
– W czasie dyskusji padło pytanie, jak my będziemy wyglądać na tle innych gmin. Osobiście nie widzę w tym nic ujmującego, aby gmina typowo rolnicza, jaką jesteśmy, może się zsolidaryzować z rolnikami gminy Borów i zaprotestować właśnie w ten sposób, organizując dożynki dziękczynne, a nie imprezę komercyjną, którą rolnicy tak naprawdę nie są zainteresowani. Bo co oni mają świętować? Co my mamy świętować? – zaznaczyła przewodnicząca komisji.
Podczas dyskusji radni przedstawili dwa modele dożynek – imprezę komercyjną na jednym ze stadionów, tak jak dotychczas, lub dożynki w tradycyjnym, dziękczynnym stylu.
– Przy obecności piętnastu radnych w głosowaniu jawnym, siedmiu radnych poparło dożynki ekonomiczne, ośmiu radnych wybrało model, taki jak dotychczas, czyli imprezę na stadionie. W związku z tym w gminie Borów tegoroczne dożynki odbędą się w formie takiej jak dotychczas. W mojej ocenie w tym roku są to dożynki organizowane dla zasady, praktycznie z żadnym uzasadnieniem merytorycznym – dodała Justyna Olanin.
Cały artykuł zamieściliśmy w 15 (1300) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij