Strzelińska prokuratura żąda 25 lat więzienia dla Zbigniewa P., który udusił kolegę koszulką, a dla jego dwóch kumpli, pomagających mu zacierać ślady – po 2 lata pozbawienia wolności. Do zabójstwa doszło w kwietniu 2025 roku w mieszkaniu w Borowie.
Proces toczy się w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Na ostatniej rozprawie przedstawiono tzw. głosy stron, czyli mowy końcowe prokuratora i adwokatów. Podczas rozpraw główny sprawca Zbigniew P. formalnie nie przyznał się do zabójstwa. Jednak podczas przesłuchań wielokrotnie tłumaczył, jak szarpał się zamordowanym Grzegorzem R., dusząc go koszulką. Sprawca na sali sądowej siedział na wózku inwalidzkim w asyście policji. Jego dwóch kompanów oskarżonych z innych artykułów nie było na sali rozpraw.
– Sekcja zwłok nie wskazała na żadne inne obrażenia. Wyniki badań stwierdzają, że przyczyną gwałtownej śmierci denata było zagardlenie. Na ciele zamordowanego nie stwierdzono zmian typowych dla śmierci z powieszenia, co nie budzi wątpliwości, że Grzegorz R. nie powiesił się – tłumaczyła Beata Wojnarowska, prokurator ze Strzelina.
Wersję z powieszeniem próbowali wmawiać śledczym koledzy oskarżonego. Upozorowali jego śmierć, wieszając ciało na kablu i kiju od miotły. Zdaniem prokurator, trudno znaleźć okoliczności łagodzące tę zbrodnię. Powodem tragedii była błaha kłótnia o denaturat. Oskarżony Zbigniew P., u którego w domu odbywały się libacje alkoholowe, nie chciał, aby Grzegorz R. raczył się denaturatem. Tłumaczył, że to porządny dom, w którym pije się normalne trunki.
Prokuratura żąda 25 lat więzienia dla Zbigniewa P. z Borowa
– Powodem zabójstwa było to, że pokrzywdzony pił denaturat w mieszkaniu oskarżonego, co brzmi groteskowo w kontekście stylu życia wszystkich osób zamieszanych w tę sprawę. Świadkowie mówili, że to była melina. Jak tłumaczy biegły psycholog, emocje sprawcy wymknęły się spod kontroli – przekonywała pani prokurator.
Okolicznościami obciążającymi Zbigniewa P. były też próby matactwa. Wielokrotnie zmieniał swoje wyjaśnienia i lekko podchodził do tego, co się stało. Po zabójstwie sprawca poszedł do sklepu zrobić zakupy. Prokurator podkreśliła, że choroba alkoholowa nie jest usprawiedliwieniem przemocy.
– Zgromadzony materiał wskazuje jasno na to, że Andrzej H. i Adam M. podjęli próbę pozorowania samobójstwa ofiary – podkreśliła na koniec Beata Wojnarowska.
Cały artykuł zamieściliśmy w 20 (1305) wydaniu papierowym Słowa Regionu.



























































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij