Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej Strzelina, która miała dotyczyć jedynie korekty błędów w uchwale śmieciowej, szybko przerodziła się w debatę o rosnących kosztach gospodarki odpadami. Radni pytali, czy gmina mogłaby podjąć działania, które w przyszłości pozwoliłyby ograniczyć wydatki mieszkańców.
Odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej Strzelina. Radni ponownie zajęli się uchwałą dotyczącą opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Choć wysokość stawki – 50 zł miesięcznie od osoby – została przyjęta już podczas czerwcowej sesji, dokument zawierał błędy formalne, które należało skorygować.
Przed rozpoczęciem dyskusji przewodniczący Ireneusz Szałajko zapowiedział, że nie będzie dopuszczał wypowiedzi niezwiązanych z przedmiotem uchwały. Część radnych przekonywała jednak, że skoro projekt dotyczy stawki opłaty, to zasadna jest również rozmowa o jej wysokości.
– Dlaczego mieszkańcy Strzelina mają płacić jedną z najwyższych opłat za gospodarowanie odpadami w naszej okolicy? […] W Ziębicach mieszkańcy płacą 34 zł od osoby, to oznacza różnicę 16 zł miesięcznie od jednej osoby. Dla 4-osobowej rodziny to prawie 800 zł więcej w skali roku. Co zostało zrobione przez ostatnich kilkanaście lat… – chciał sformułować pytanie radny Łukasz Sikora, jednak przewodniczący Szałajko przerwał, mówiąc, że pytanie nie jest na temat. – Nie wracamy do dyskusji z sesji i poprzednich komisji – zaznaczył.
– Mówiono nam na komisji, że tamta strona zna kalkulację, to proszę powiedzieć, ile jest administracji w kalkulacji, ile jest stawki śmieci, a ile pozostałych kosztów w tej kalkulacji 50 zł – mówił radny Piotr Litwin, zwracając się do radnych opozycyjnych. – Nie ma pytań pomiędzy radnymi. Nie ma wasi, nasi, wy, tamci – zaznaczył przewodniczący Szałajko.
– Co zostało zrobione przez ostatnich kilkanaście lat, aby mieszkańcy Strzelina nie byli całkowicie uzależnieni od cen dyktowanych przez zewnętrzne firmy? – kontynuował radny Sikora. – Czy gmina przygotowała analizę utworzenia własnej spółki komunalnej lub innego rozwiązania, które zwiększyłoby wpływ gminy na koszt odbioru śmieci? [...] Obowiązkiem samorządu jest zrobić wszystko, żeby podwyżek było jak najmniej – dodał.
Radny Marek Rychlica pytał z kolei, w jaki sposób zostały przekazane urzędowi uwagi Regionalnej Izby Obrachunkowej, które dotyczyły uchwały podjętej na ostatniej sesji. – Przekazała tę informację drogą telefoniczną pani, która bada naszą uchwałę – odpowiedział dyrektor Mariusz Kunysz, który dodał, że zgodnie z informacją RIO, jeśli zostanie podjęta nowa uchwała bez błędów formalnych, to RIO nie wyda rozstrzygnięcia nadzorczego.
Własna spółka zamiast przetargów?
– Pan radny Sikora mądrze zauważył, że my jako zarząd gminy, jako rada musimy również pomóc i porozmawiać, co zrobić, żeby ta sytuacja nie była za dwa lata jeszcze gorsza. [...] Jesteśmy gminą, która nie ma swojej instalacji, która opiera się tylko i wyłącznie na przetargu – mówił radny Michał Ostrowski, który dodał, że na wysokość stawki wpływa także m.in. fakt, że z posesji mieszkańców odbierane są odpady BIO. Jak podkreślił samorządowiec, to dobra decyzja, jednak nie pozostaje ona bez znaczenia dla finalnych kosztów. Zaznaczył także, że gmina nie powinna dokładać do systemu. – Nie chcę być mecenasem ani tego klubu, ani przewodniczącego, natomiast moim zdaniem w momencie, kiedy projekcie uchwały jest jakakolwiek mowa o stawce, to podlega to dyskusji i głosowaniu, więc jakby mogła pani wyjaśnić, czy to są rozmowy na temat czy nie – pytał radny Ostrowski, zwracając się do mecenas.
– Dyskusja wokół identycznych stawek wydaje się być zbędna, bo nie ma innej propozycji niż ta, która padła wcześniej – odpowiedziała mecenas Barbara Kowalczyk. – Krótko mówiąc, rozmowa o stawkach już była i w czerwcu i dzisiaj na komisji i nic się nie zmieniło. Chyba, że chcemy wałkować to samo – dodał przewodniczący Szałajko.
– My nie proponujemy żadnych nowych stawek. Musimy tylko naprawić błąd, który popełniliśmy w czasie sesji, kiedy te stawki były ustalane – argumentowała burmistrz Dorota Pawnuk. – To nie jest prawda, że przy stawce 50 zł będziemy najdroższą gminą w województwie dolnośląskim. Wrocław ma 54 zł, Gmina Wołów od lutego – 52 zł; Dzierżoniów mimo że mają blisko swój własny RIPOK – 53 zł – mówiła szefowa gminy, która podkreśliła, że gmina analizowała powołanie własnej spółki, ale obecnie nie ma na to środków. – Musielibyśmy kupić co najmniej pięć samochodów za ok. 2 mln zł, zatrudnić kierowców, stworzyć bazę i całą strukturę organizacyjną. Mamy na to środki? – pytała burmistrz Pawnuk. Jak podkreśliła, szacunkowo uruchomienie spółki wymagałoby „na początek przynajmniej 15 mln zł”. – Być może jest to w przyszłości jakieś rozwiązanie, ale na chwilę obecną nie widzę takich możliwości finansowych – dodała burmistrz Pawnuk.
Radny Sikora chciał zabrać głos, jednak przewodniczący Szałajko przerwał, przywołując go do porządku. – Meritum jest takie, że nie dał pan zaproponować stawki, bo zamknął pan dyskusję [na poprzedniej sesji – red.] – mówił radny Sikora, który następnie próbował odnieść się do wypowiedzi burmistrz Pawnuk. – To nie jest na temat. Burmistrz i pracownicy urzędu są gośćmi na sesji i mogą swobodnie się wypowiadać, [...] natomiast nie może być tak, że będziemy sobie dyskutować na sesji, bo to nie jest ten czas – mówił przewodniczący Szałajko. – Ja nie każę kupować tych wozów za 15 mln zł. Jest coś takiego jak leasing i z tego też możemy skorzystać – przekonywał radny Sikora, odnosząc się do słów burmistrz Pawnuk.
– Zmieniamy uchwałę, której za chwilę może nie być w obiegu, czyli nie będzie stawek, czyli zmieniamy stawki. To nie jest tak, że nie zmieniamy – argumentował radny Litwin. – 23 czerwca rada podejmowała uchwałę. Dziś mówimy o błędach legislacyjnych – zaczął radny Marek Rychlica. – Oglądają to mieszkańcy i słyszą, że był oczywisty błąd w uchwale. […] To kto przygotował uchwałę, kto ją zaopiniował? To nie jest jakaś porządkowa uchwała. Mówimy o stawce za śmieci. To jest sprawa, która jest ważna dla mieszkańców – dodał.
Nie będzie niższej opłaty śmieciowej
Radny Piotr Litwin złożył wniosek o ustalenie wysokości opłaty śmieciowej w kwocie 45 zł od osoby miesięcznie. Radny Ostrowski poprosił, aby przedstawił szczegółową analizę tego, w jaki sposób ta kwota została wyliczona. – Chcę podkreślić, że jestem przeciwnikiem stawki 50 zł. Jest to za dużo, natomiast z wyliczeń wynika, że jest to stawka realna. Jeżeli radny Litwin skalkulował to dla 45 zł, to ja chciałbym ten wniosek poprzeć, ale mieć wcześniej analizę – mówił...
Cały artykuł zamieściliśmy w 27 (1312) wydaniu papierowym Słowa Regionu.












































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij