ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Pan Franciszek pokazuje zdjęcie dampfloka – potężnego traktora, który po wojnie działał w pegeerze. Na fotografii widać też załogę gospodarstwa rolnego

Po wojnie w pegeerze w Warkoczu działały dwa poniemieckie dampfloki – potężne traktory z kołami napędowymi przypominające lokomotywę. Dziś maszyny trafiłyby do muzeum. Na terenie piaskowni odnajdywano celtyckie urny z prochami zmarłych. Mieszkańcy wspominają przeszłość. Tajemnic było więcej.

W latach sześćdziesiątych przez stację PKP w Warkoczu przewijało się mnóstwo ludzi. Rolnicy załatwiali swoje sprawy we wrocławskich urzędach, młodzież jeździła do szkoły, sporo mieszkańców pracowało w pobliskich miejscowościach. Dziś z pociągu wysiada zaledwie kilka osób. Po wojnie kilkanaście metrów od stacji znajdowała się rampa.

– Rampa istnieje do dziś, ale zarosła trawą. Miała około 20-30 metrów długości. Dawniej kwitło tu życie towarzyskie. Przy platformie znajdowały się tory. To tutaj czekało się na pociąg do stolicy Dolnego Śląska, Strzelina lub Barda, gdzie panowała moda na wyjazdy. Ze stacji do wsi prowadzi brukowa droga, która dawniej była pokryta betonem – opowiada Franciszek Światecki, dawny mieszkaniec Warkocza.

Ponad kilometrowy odcinek trylinki jest mocno zniszczony przez czołgi, które w trakcie wojny dojeżdżały na rampę. Droga była pokryta betonem, jednak sprzęt pancerny zrył nawierzchnię. W wielu miejscach widać jeszcze ślady gąsienic.

 Starsi mieszkańcy pamiętają, że czołgi ze stacji jechały w kierunku Warkocza. Wszystko działo się podczas działań wojennych. W tym samym czasie na rampę dowożono produkty rolne, które wysyłano w Polskę – dodaje pan Franciszek.

Niektórzy opowiadają, że przy stacji znajdowała się duża waga przemysłowa, magazyny i tory wąskotorówki. Cukrownia odbierała stąd buraki przywożone furmankami przez rolników. Po wojnie część infrastruktury kolejowej rozebrano. Maciej Pietrzyk, emerytowany kolejarz ze Strzelina opowiada, że w trakcie rozbiórki uszkodzona została zwrotnica. To spowodowało niebezpieczny ciąg zdarzeń – wykolejenie się wagonu z transportem materiału wybuchowego do kamieniołomów w Strzelinie. 

– Na szczęście skończyło się na strachu. Przewróciły się skrzynki, w których znajdował się amonit. Materiał zawiera saletrę i niewielką ilość nitrogliceryny, dlatego do wybuchu nie doszło. Po incydencie teren wyzytowała specjalna komisja – opowiada kolejarz.

Dantejskie sceny w dworku

Ciekawostką jest dawny zespół dworski, który powstał w osiemnastym wieku. Na jego terenie znajduje się park ze stawem i zabudowaniami gospodarczymi. Dobrze zachował się dworek, w którym po wojnie urządzono świetlicę. W latach 50. działał tu PGR. Pomieszczenia zajęli mieszkańcy, którzy mieszkają tu do dziś.

– Po wojnie w dworku działy się dantejskie sceny. Nie wiem, czy jest sens do tego wracać. Na pobliskim drzewie wieszano Niemców. Wioska była niemiecka, jak weszli tu Rosjanie, to się mścili. Na terenie posiadłości istniał też lazaret. Po wojnie rozbierano niektóre budynki, a cegły wysyłano na odbudowę stolicy – opowiada jeden z mieszkańców, który chciał pozostać anonimowy.

W pegeerze znajdowały się dwa potężne traktory nazywane lokomobilami lub z języka niemieckiego dampflokami. Urządzenia pozostawili dawni właściciele. Traktory służyły do orki i były wielofunkcyjne. Potężne koło zamachowe za pomocą pasa napędzało maszynę. W traktorach była też młockarnia i inne pomocne urządzenia. Na zdjęciach Franciszka Świateckiego widać lokomobilę z ówczesną załogą. Zdjęcia pochodzą z lat 50.

Hieny cmentarne i celtyckie zabytki

Co jeszcze z ciekawostek? Na polach w Warkoczu istniał poniemiecki cmentarz. Dziś po nekropolii nie ma już śladu. Krzyż stał jeszcze długo po wojnie i nie wiadomo, co się z nim stało.

– Nekropolia była niewielka. W latach 50. znajdowała się tam potężna marmurowa płyta. Pewnego dnia wszystko zniknęło. Mówiono, że kradzież ma związek z aferą w Strzelinie. Kamieniarze nielegalnie zabierali nagrobki z dawnych nekropolii. Złodziei złapano, ale jak sprawa się skończyła? Nie mam pojęcia – opowiada Grzegorz Staniszewski, który mieszka pod Warkoczem...

Cały artykuł zamieściliśmy w 26 (1311) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również