ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Konie były w pierwszych powojennych latach bardzo ważne w codziennym życiu. Wydawane były im m.in. takie dokumenty jak ten

W kolejnej części naszej rozmowy z Janiną Misiec wracamy do pierwszych lat powojennego życia w Wiązowie. Tym razem nasza bohaterka opowiada o początkach szkolnictwa, pracy zawodowej, handlu oraz codziennych realiach tamtego czasu.

Szkoły – w Wiązowie i w okolicznych miejscowościach – zaczęły po wojnie bardzo szybko funkcjonować. Teraz obchodzimy m.in. 80-lecie placówek w Wiązowie i Jaworowie. Szkoły te tworzyli nauczyciele, którzy pracowali w nich przez wiele lat. Którzy w Wiązowie byli tymi pierwszymi?

– Było ich kilkoro. Pani Janina Olejnikowa była jedną z pierwszych, tylko nazywała się wtedy Musiał. Została żoną dyrektora. Były panie: Szmigiel, Leszczyńska, Leoszkiewicz, Kwiecień.

Z roku na rok szkół mamy coraz mniej. Ale kiedy popatrzymy po wioskach, to praktycznie w każdej z nich jest jakiś dawny budynek szkolny. Szkół po wojnie było dużo. Jak wyglądało szkolnictwo w tych pierwszych latach?

– W Wiązowie szkołę założyła siostra ówczesnego burmistrza, pani Kwiecień. Budynek był jednak nie tu, gdzie dziś jest szkoła, tylko przy obecnej ulicy Ogrodowej. Była to tak zwana „mała szkoła”.

Przed wojną była to szkoła ewangelicka. Wcześniej szkoła była też tam, gdzie znajdowała się późniejsza „galanteria”, a przed wojną „galanteria” była fabryką cygar. Dzisiejsza szkoła została odremontowana chyba w roku 1955.

Oprócz Wiązowa w jakich wioskach po wojnie były jeszcze szkoły?

– W Księżycach, Starym Wiązowie, Miechowicach, Wyszonowicach, Kucharzowicach, Kowalowie, Ośnie, Wawrzęcicach... Ludzie zjeżdżali całymi rodzinami, co tydzień, co półtora tygodnia. Jak przyjechali wozem, to coś przywieźli do jedzenia. Ale ci, którzy byli w mieście, musieli go szukać, a jedzenia nie było. To były ciężkie warunki w tych pierwszych miesiącach i latach po wojnie.

Na początku, po przyjeździe do Wiązowa, prowadziliście państwo gospodę, ale później mieliście chyba sklep.

– Tak, zlikwidowali gospodę, bo podatki zrobiły się za duże.

Który to mógł być rok?

– 1948, może 1949. Duże domiary wtedy dawali, bo nie tylko podatek się płaciło. Jak domiar przyłożyli, to przestawało się to opłacać. Młynarz w Kalinowej po domiarze też musiał odejść.

Zrezygnowaliście państwo z gospody i założyliście sklep?

– Nie do końca. Mąż pracował trochę w GS-ie w sklepie spożywczym. GS założyli zbowidowcy – ci żołnierze, co ich tu osiedlili. Byli wśród nich Marcin Konopka, Majerczyk, Ziaja, Jakubiel, Szkodnik. Oni byli przysłani, gdy rozwiązywano wojsko. Takie osadnictwo wojskowe. Na początku byli sami, a żony dopiero później dojechały. Jak rodziny przyjechały, to i dzieci były.

Sklep mięsny prowadził Piasecki. To był mięsny po panu Tyborze, który tu przyjechał. Bo po wojnie, na początku, to przyjeżdżali tu rzemieślnicy: szewcy, krawcy, kowale. Był taki krawiec – Soski się nazywał. Kowalem był Pietraszewski.

Myśmy z mężem, przed pracą w sklepie GS-u, mieli przez chwilę sklep pasmanteryjno-galanteryjny.

W sklepie spożywczym, który należał do GS-u, pracowała Pani z mężem bardzo długo. Mieszkańcy dobrze Państwa pamiętają...

– Tak długo, aż wypracowałam emeryturę. Łącznie około trzydziestu lat.

Mąż też?

– Tak, tatuś też poszedł na emeryturę po pracy w sklepie – dodaje córka pani Janiny, Urszula. – Tylko tatuś umiał także robić różne wyroby mięsne. Dawniej każdy miał jakąś świnkę i trzeba było umieć zrobić z niej wyroby. Tatusia z tego znali i miał dodatkową pracę.

Proszę powiedzieć, czy swoje wspomnienia może Pani spisała, ma jakiś pamiętnik?

– Nie, ja niczego nie pisałam.

– Panu Bogu dziękować, mamusia ma pamięć lepszą niż niektórzy młodzi – dodaje Urszula. – Jeżeli chodzi o nazwiska czy miejsca, to wszystko pamięta. Zanim pan do nas przyjechał, to wszystkie sklepy wymieniała, jeden obok drugiego, które były dookoła rynku...

Cały artykuł zamieściliśmy w 25 (1310) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj także