- Koszt parkowania samochodu może wynieść nawet kilka tysięcy złotych - przestrzega wicestarosta Aleksander Ziółkowski Jedną z przykrości, jaka może spotkać kierowcę jest utrata samochodu. Nie chodzi nam o kradzież, czy przysłowiowe „skasowanie” pojazdu na drodze, ale o parkowanie. Kodeks drogowy przewiduje, że w pewnych okolicznościach pojazd zabierany jest jego właścicielowi i trafia na parking.

Dzieje się tak np. wtedy, kiedy kierowca jest nietrzeźwy i nie potrafi wskazać innego kierowcy, który w jego zastępstwie zaopiekowałby się pojazdem, pojazd został porzucony lub stan techniczny uniemożliwia dopuszczenie go do ruchu. Podobnie jak w przypadku nietrzeźwych, którzy trafiają do izby wytrzeźwień, o której mówi się, że jest jednym z najdroższych hoteli, tak parking, o którym mowa do najtańszych nie należy. – Corocznie kilkunastu kierowców traci na pewien czas swój pojazd, który trafia na wynajęty przez starostwo parking. Kierowca z reguły karany jest mandatem za wykroczenie, którego się dopuścił, ale nie traci prawa do zatrzymanego pojazdu. I tutaj pojawia się problem. Korzystanie z tego przymusowego parkingu nie jest tanie. Za każdą dobę trzeba słono płacić. Zapłacić trzeba również za transport na parking. Przykładem niech będzie motocykl WSK. Jego wartość w chwili zatrzymania wynosiła kilkaset złotych, ale kierowca zapomniał go odebrać. Po pewnym czasie jednoślad został zezłomowany, ale należność za jego parkowanie nie zniknęła. Do dzisiaj zapominalski kierowca zapłacił już 5 tys. zł, a nie jest to cała kwota, którą jest winien – powiedział nam Aleksander Ziółkowski, wicestarosta strzeliński.
Paradoks, a właściwie błąd w rozumowaniu kierowców, polega na tym, że często uważają oni, że skoro policja zabrała im pojazd, to niech go sobie wezmą. Nic bardziej błędnego. Koszt parkowania naliczany jest za każdy dzień, aż do odebrania pojazdu przez właściciela. Za każdym razem policja informuje kierowcę, gdzie jest jego pojazd i że może go odebrać za zgodą starostwa, i po wniesieniu opłaty za parkowanie. – Kiedy kierowca nie zwleka z odebraniem pojazdu i czyni to po kilku dniach, problemu nie ma. Otrzymuje od nas zgodę, wpłaca do kasy odpowiednią kwotę, z reguły jest to kilkaset złotych, i zabiera swoją własność. Gorzej jest, jeżeli pojazd stoi na parkingu miesiącami lub latami. Wtedy opłaty sięgają kilku- lub nawet kilkunastu tysięcy złotych. Po trzech miesiącach parkowania, i braku reakcji ze strony właściciela, starostwo wszczyna procedurę prawną, żeby przejąć pojazd. Wcześniej lub później sąd przychyla się do wniosku starostwa a wtedy pojazd – z reguły – zostaje zutylizowany. Nie zmienia to jednak faktu, że zapominalski kierowca ma dług do spłacenia. Dlatego apeluję do kierowców, jeżeli już stało się i wasz samochód lub motor trafił na taki parking, to nie zwlekajcie z jego odbiorem. Po pewnym czasie może się okazać, że mandat, jaki zapłaciliście w chwili straty pojazdu, to drobna kwota w stosunku do kosztu parkowania i transportu samochodu. Szkoda pieniędzy – zaapelował wicestarosta.
Trudno nie zgodzić się z przedstawioną argumentacją. Skoro już nasz samochód trafił na przymusowy parking, to nie zapominajmy o nim. To się po prostu nie opłaca.

Komentarze   

spajker Permalink1 +2 spajker
RE: Grat nadający się na złomowisko może słono kosztować
państwo jest wyciskalnią pieniędzy, płacisz za to że parkujesz bez opłaty, płacisz za parkowanie przymusowe wbrew swojej woli, policjant cię skuje "bo ma przekonanie że jesteś agresywny" ale ty nie możesz tremu zapobiec ani dotknąć policjanta bo ten jest chroniony prawem i za dotknięcie policjanta dostaniesz kilka lat odsiadu. w czym zesłańcy na syberię mają gorzej od mieszkańców rp3???
2015-04-07 12:10 Cytować Zgłoś administratorowi
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.