O wpływie pandemii koronawirusa na funkcjonowanie Domu Dziecka w Strzelinie i Ludowie Polskim porozmawialiśmy z Agnieszką Tekielą, dyrektor Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych.

Pandemia koronawirusa oraz obowiązujące obostrzenia wymusiły na wszystkich reorganizację dotychczasowego sposobu życia. Jak zatem wygląda codzienność dzieci w nowej rzeczywistości?
– Dzień zaczynamy od nauki i odrabiania lekcji, teraz zajmuje to naprawdę sporo czasu. Czas wolny dzieci spędzają tak, jak dzieci w rodzinach: z rodzeństwem, ze współmieszkańcami Domu, grając w gry, oglądając telewizję, czytając książki, ćwicząc fitness, spędzając czas ze znajomymi na portalach społecznościowych, wspólnie gotując czy też piekąc słodkości. Dużo z dziećmi i młodzieżą rozmawiamy o bieżącej sytuacji; dbamy, aby wiedziały i rozumiały, co się dookoła nich dzieje. Muszę przyznać, że są naprawdę dzielne – podporządkowują się wszystkim nakazom i zakazom, zwiększonym środkom higieny osobistej, zakazowi odwiedzin itp.

A nie brakuje im wolności? Możliwości wyjścia na zewnątrz?
– Bardzo im brakuje, jak nam wszystkim. Dzieci pytają nas, jak wygląda Strzelin, czy naprawdę nie ma korków przy rondzie? (śmiech) Nasi wychowankowie już od czasu zamknięcia szkół nie wychodzą poza teren placówki, ograniczenie możliwości wyjścia z domu zostało wprowadzone w tego typu instytucjach szybciej niż dla wszystkich obywateli.

A teraz takie ograniczenie wprowadzono dla wszystkich dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Nie mogą wyjść z domu bez dorosłego opiekuna…
– Nasze dzieci w domach dziecka są bezpieczne od przemocy domowej. Wiele dzieci natomiast doświadcza przemocy w swoich rodzinach. Nie chodzą do szkół, nikt nie może teraz z nimi porozmawiać, dać wsparcia ani zobaczyć ich siniaków i zareagować. Dodatkowo, wprowadzone ostatnio obostrzenie, dotyczące zakazu wychodzenia dzieci do 18. lat bez osoby dorosłej, nie pozwala młodzieży nawet na chwilową ucieczkę z napiętej domowej sytuacji. Często trudno nawet do kogoś zadzwonić, bo rodzice są tuż obok, wszystko słychać. Przypomnę nieodpłatny numer telefonu dla dzieci i młodzieży 116 111 obsługiwany przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Od marca telefon działa całą dobę. Do świadków przemocy w rodzinie, a w sytuacji izolacji społecznej są to często już tylko sąsiedzi, apeluję: zgłaszajcie sytuacje przemocy do odpowiednich służb, to nasz prawny obowiązek!

Czy w Waszym Domu zostały wprowadzone specjalne środki ostrożności w związku z pandemią?
– Wprowadziliśmy szczególny reżim sanitarny, można powiedzieć, że nasze procedury zbliżone są do szpitalnych – systematyczne mierzenie temperatury, dezynfekcja rąk i powierzchni. Wprowadzamy na bieżąco wszystkie rekomendowane zalecenia w celu ochrony przed koronawirusem. Bardzo mnie cieszy postawa kadry, wszyscy rzetelnie realizują nie tylko wprowadzane przeze mnie zalecenia, ale też mają dużą wiedzę na temat możliwych zagrożeń i sposobów zabezpieczenia się. Groźna według mnie byłaby postawa „oj tam, przesadzają z tą chorobą”, z jaką pewnie każdy z nas się zetknął.

Dziś bardzo ciężko kupić podstawowe środki ochrony, np. płyny dezynfekujące czy maseczki…
– Jak wszyscy „zdobywamy” w różnych miejscach środki higieny, natomiast maseczki postanowiliśmy uszyć sami – zdolności krawieckie ma jedna z wychowawczyń i dzięki niej mamy uszyte materiałowe maseczki dla dzieci i kadry, gdy zajdzie potrzeba ich użycia.
Cały wywiad przeczytasz tu lub tutaj.


Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.