Jak „Pan Samochodzik” zapoczątkował harcerską drogę na całe życie? O wyzwaniach współczesnej młodzieży, problemach z atakami paniki i o tym, dlaczego harcerstwo wciąż uczy wartości, których brakuje w świecie mediów społecznościowych rozmawiamy z harcmistrzem Przemysławem Kucharkiem, komendantem Hufca ZHP Łagiewniki.
Jak to się stało, że trafił Pan do harcerstwa i został tak długo, że dziś jest komendantem?
- W dzieciństwie przeczytałem książkę „Pan Samochodzik”. Było tam kilku bohaterów, którzy działali w harcerstwie. Tak zaczęła się moja fascynacja harcerstwem, a jak się zaczęła, to się skończyć nie mogła, więc przechodząc przez kolejne stopnie rozwoju i poznając nowych ludzi, stała się hobby, które z kolei stało się całym moim życiem. Z harcerstwem wiążę też swoją przyszłość.
Harcmistrz Przemysław Kucharek, komendant Hufca ZHP Łagiewniki
Jakie były najważniejsze, przełomowe momenty w Pana harcerskim życiu?
- Dla każdego instruktora, harcerza takie momenty są związane z osiągnięciami kolejnych stopni harcerskich czy instruktorskich. Są one poświadczeniem kompetencji zdobytych w trakcie, a także narzędziem, które zmienia i rozwija człowieka. Duma i satysfakcja ze zmiany, która dzięki nim się dokonuje to takie kluczowe, przełomowe momenty. Także różnego rodzaju wydarzenia, które się organizuje, a które są sukcesem, są ważnymi momentami. W tamtym roku była to np. Gala Niestrudzonych w Łagiewnikach, którą organizowałem. Będąc instruktorem, czerpię satysfakcję już nie tylko z własnego rozwoju i osiągnięć, ale z osiągnięć swoich wychowanków.
III Zlot Hufca ZHP Łagiewniki w Strzelinie
Jak zachęciłby Pan rodziców dzieci, które nigdy nie były w harcerstwie, aby je do harcerstwa zapisać? Co daje obecność w tej organizacji?
- Harcerstwo wpisuje się w szerszy ruch skautowy na świecie, którego ideą jest zmiana świata na lepsze. Ostatnio słyszałem, jak ktoś w internecie mówił, że skauta można poznać m.in. po tym, że ma w plecaku rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się kompletnie niepotrzebne, a w różnych sytuacjach okazują się bardzo pomocne, więc skaut jest zawsze przygotowany. Uczymy harcerzy samodzielności. W ostatnich latach model wychowania był taki, że samodzielności u dzieci trudno szukać. Wszyscy powinniśmy zrobić sobie rachunek sumienia dlaczego tak jest, ale jeżeli chcemy, żeby dziecko było w stanie poradzić sobie w różnych sytuacjach, to harcerstwo to jest dobry kierunek.
Jak obecnie wygląda struktura harcerstwa na ziemi strzelińskiej?
- Mamy trzy gromady zuchowe dla dzieci w wieku 7-10 lat – dwie w Strzelinie i jedną w Białym Kościele. W Strzelinie działają także trzy drużyny harcerskie dla dzieci w wieku 10-13 lat i jedna w Białym Kościele. Są też harcerze starsi w wieku 13-16 lat – jedna drużyna w Strzelinie i jedna w Białym Kościele. Na terenie Strzelina działa też coraz prężniej jedna drużyna wędrownicza, do której należą osoby w wieku 16-23 lata. Drużyny i gromady zuchowe na terenie powiatu strzelińskiego gromadzą łącznie ok. 170-180 harcerzy.
Reprezentacja Związku Drużyn Ziemi Strzelińskiej na Obchodach 80. rocznicy bitwy o Monte Cassino
Jak te liczby zmieniały się na przestrzeni lat?
Z roku na rok ta liczba wzrasta. W całym hufcu 4,5 roku temu mieliśmy łącznie 180 osób. Teraz tylu harcerzy działa w samym Strzelinie. Można powiedzieć, że organizacja w skali kraju przechodzi pewien boom. Dzieci są zainteresowane. Wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniej kadry, żeby prowadzić jakościowe zajęcia. Pracujemy nad tym i również z roku na rok mamy coraz więcej wychowawców. Dziesięć lat temu zaczynaliśmy z trzema drużynami harcerskimi, prowadzonymi przez dorosłe nauczycielki, a dziś tych grup i zaangażowanych osób jest znacznie więcej.
Cały wywiad zamieściliśmy w 7 (1292) wydaniu papierowym Słowa Regionu.
















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij