Jak odpowiadamy, kiedy ktoś zapyta nas: skąd pochodzimy? Czy mówimy, że z Dolnego Śląska, a może z Ukrainy lub Kieleczczyzny, bo stamtąd przyjechali nasi dziadkowie lub rodzice? Ruszył duży ogólnopolski projekt badawczy, a Strzelin, Borów i Biedrzychów znalazły się na trasie socjologów.
Jeszcze zupełnie niedawno o Dolnym Śląsku, Ziemi Lubuskiej czy Pomorzu Zachodnim mówiono Ziemie Odzyskane. Pierwsze powojenne lata i losy pionierów polskości nad Odrą i Bałtykiem sportretowano w filmach i opisano w książkach. W połowie lat 50. XX powstało wiele pamiętników i autobiografii osadników przybyłych z całej niemal Polski i zagranicy. I właśnie te pamiętniki stały się punktem wyjścia dla projektu badawczego, w którym uczestniczą naukowcy z kilku uniwersytetów. - Pretekstem do mojego przyjazdu do Strzelina były pamiętniki publikowane po 1956 r, czyli w latach tzw. odwilży - powiedział dr Jacek Kubera, adiunkt na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Poznańskiego. - Wspólnie z socjologami z innych uniwersytetów prowadzę badania dotyczące społeczeństwa Ziem Zachodnich i Północnych, czyli terenów, które po II wojnie światowej znalazły się w granicach Polski. Mnie interesują mieszkańcy Dolnego Śląska. Spotykam się z żyjącymi świadkami tamtych czasów, ich dziećmi lub wnukami, żeby dowiedzieć się co zmieniło się w ich życiu przez dziesięciolecia dzielące nas od wojny. Projekt, w którym uczestniczę, nosi nazwę: „Nowe społeczeństwo na Ziemiach Zachodnich. Pamiętniki osadników w perspektywie autobiograficznej” - wyjaśnił dr Kubera.
Tekst ukazał się w 40 (1029) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz tu lub tutaj
Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.