ZNAJDŹ NA STRONIE

 

W czwartek, 5 lutego, Jerzy Rudnicki – p.o. naczelnika Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu przekazał insygnium ks. Januszowi Prajznerowi, proboszczowi parafii św. Marcina w Białym Kościele

W lipcu 1946 r. ks. Marian Czech wraz z parafianami z Komarna przywiózł na Dolny Śląsk cudowny Obraz Matki Bożej Różańcowej. Ten weteran I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej, kapelanWojska Polskiego, major w stanie spoczynku i opiekun licznego rodzeństwa, zmarł w Nowolesiu 18 marca 1947 r. Jego młodszy brat Emil przeszedł do historii jako hejnalista z Monte Cassino. Teraz, dzięki badaniom Jerzego Rudnickiego z wrocławskiego IPN-u, mogiła ks. Mariana Czecha została wpisana do ewidencji grobów weteranów walk o niepodległość Polski.

W 1946 roku do Nowolesia przybył ks. Marian Czech z polskimi repatriantami z Komarna, przywożąc cudowny Obraz Matki Bożej Różańcowej, który był czczony od XVII wieku. Historia obrazu jest dość dobrze znana na ziemi strzelińskiej. Niezwykle ciekawa jest także biografia księdza Czecha, który posługiwał w Nowolesiu, Białym Kościele i Dankowicach.

Przygotowując dolnośląską część projekt „Szlaki Nadziei, opowiadający o wysiłku zbrojnym Polaków w czasie II wojny światowej, Jerzy Rudnicki z wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, zajął się historią Emila Czecha, słynnego hejnalisty z Monte Cassino, który na ruinach klasztoru odegrał hejnał mariacki, oznajmiając zwycięstwo aliantów. Szukając informacji na jego temat, Jerzy Rudnicki dotarł do rodziny – najpierw od strony żony Emila, a następnie do rodziny Czechów, która po II wojnie światowej została przesiedlona na Ziemie Zachodnie.

Rodzina Czechów. Z tyłu w mundurze ksiądz Marian. Rok 1914. Fot. ze zbiorów rodzinnychRodzina Czechów. Z tyłu w mundurze ksiądz Marian. Rok 1914. Fot. ze zbiorów rodzinnych

Okazało się, że historia jest jeszcze bardziej intrygująca – opowiada Jerzy Rudnicki. – Jedną z najbardziej niezwykłych postaci w tej, pochodzącej ze Starego Sambora spod Lwowa, rodzinie był ksiądz Marian Czech. Urodził się 2 lutego 1886 roku jako syn Józefa i Antoniny z domu Piekiełko. Po śmierci matki, jego ojciec ożenił się powtórnie z Marią Szubrawską. Pochodził z wielodzietnej rodziny – dodaje nasz rozmówca.

Ksiądz Marian Czech w środku. Z tyłu w jasnym garniturze Emil Czech. Zdjęcie ze zbiorów Mieczysława CzechaKsiądz Marian Czech w środku. Z tyłu w jasnym garniturze Emil Czech. Zdjęcie ze zbiorów Mieczysława Czecha

Marian Czech ukończył Seminarium Duchowne w Przemyślu i został wyświęcony na kapłana 26 października 1911 r. – Poruszające są listy, które w czasie nauki w seminarium wysłał do rodziny, a w których tłumaczył, że mimo biedy, nie mogą nikomu robić żadnej krzywdy. Pisał „módlcie się, nikogo nie krzywdźcie, a Pan Bóg zrobi tak, żeby było dobrze” – relacjonuje Jerzy Rudnicki.

Po rozpoczęciu I wojny światowej ks. Mariana Czecha wcielono do armii austro-węgierskiej, gdzie służył do jej zakończenia jako kapelan. Do Wojska Polskiego zgłosił się już 1 listopada 1918 r., gdzie początkowo sprawował opiekę duszpasterską nad żołnierzami powracającymi z Węgier do Polski. Następnie przeniósł się do Warszawy. Od stycznia 1919 r. pozostawał do dyspozycji Kurii Biskupiej Wojska Polskiego. Od marca 1919 r. przez 16 miesięcy pełnił posługę kapelana Szpitala Polowego nr 11 w Białymstoku. W lipcu 1920 r. mianowano go starszym kapelanem 10. Dywizji Piechoty, która walczyła m.in. pod Radzyminem. Z szeregów Wojska Polskiego został zdemobilizowany 30 listopada 1921 r.

Ksiądz kapelan Marian Czech. Zdjęcie z 1917 roku. Fot. ze zbiorów rodzinnychKsiądz kapelan Marian Czech. Zdjęcie z 1917 roku. Fot. ze zbiorów rodzinnych

W tym momencie zaczyna się inny etap jego historii – kontynuuje Jerzy Rudnicki. – Opuszczając Wojsko Polskie jako major, został początkowo oddelegowany jako wikary do Bobowej, gdzie przeniosła się także cała jego rodzina. Warto podkreślić, że ksiądz Marian opiekował się swoim licznym rodzeństwem. Znana jest także legenda, zgodnie z którą jego 15-letni wówczas brat Tadeusz uciekł z domu, aby walczyć jako Orlę Lwowskie. Ksiądz Marian miał przyjechać do oblężonego Lwowa i zabrać go do domu. Na niewiele się to jednak zdało, bo chłopak trzy miesiące później uciekł jeszcze raz, zgłosił się do Wojska Polskiego, zginął w Bitwie Warszawskiej i został pochowany na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

W 1924 r. ksiądz Marian Czech został kapelanem Zakładu Naukowego Fundacji hr. Stanisława Skarbka dla Ubogich i Sierot w Drohowyżu, gdzie uczyli się także jego młodsi bracia: Franciszek i Emil, który właśnie tam nauczył się gry na instrumentach. W styczniu 1926 r. rozpoczął pracę jako proboszcz w parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Komarnie. – Niewykluczone, że tak jak posługujący w jego parafii wikary ks. Franciszek Wołczański, tak i on był kapelanem Armii Krajowej. Wydaje się to wielce prawdopodobne, choć brakuje jednoznacznych źródeł, które by to potwierdzały – dodaje nasz rozmówca.

Mogiła księdza Mariana Czecha przy kościele Najświętszej Maryi Panny Różańcowej z Kresów w Nowolesiu

Ksiądz Marian cieszył się dużym autorytetem w swojej rodzinie, o czym świadczy chociażby to, że 17 września, po agresji Sowietów na Polskę bracia spotkali się na plebani i pytali ks. Mariana co mają robić w tej sytuacji – z Niemcami z drugiej strony i trwającą rebelią ukraińskich nacjonalistów – kontynuuje Jerzy Rudnicki. – Ksiądz Marian powiedział, że muszą być wierni złożonej przysiędze. Następnego dnia każdy poszedł ku swojemu przeznaczeniu – podkreśla historyk. Dodajmy, że jeden z jego braci, Karol, był wachmistrzem Żandarmerii Polowej i funkcjonariuszem policji, którego NKWD zamordowało w 1940 r.

Cały artykuł zamieściliśmy w 6 (1291) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również