Przez lata kolekcjonował autografy znanych ludzi. Każdy wpis, to inna historia. Dariusz Stępień opowiedział nam, jak zbieranie podpisów stało się jego pasją i dlaczego warto się tym zająć.
Oglądanie występów znanych artystów na żywo, czy dzięki TV lub radiu, to jedno, a znalezienie się na wyciągnięcie ręki od gwiazdy, to zupełnie coś innego. - Pamiętam, byłem wtedy jeszcze uczniem – powiedział Darek Stępień, na co dzień dyrektor SOK-u, a prywatnie kolekcjoner autografów. - Do Strzelina przyjechał zespół Bolter. Pomyślałem sobie, że spróbuję zdobyć autografy muzyków. Kupiłem zeszycik, wybrałem się na koncert i udało się. Zdobyłem autografy i to z dedykacją: Dla Darka. Jeszcze tego samego wieczora wielokrotnie przeglądałem wpisy muzyków. Pierwszy raz miałem okazję znaleźć się blisko znanych artystów, których do tej pory mogłem oglądać jedynie w TV. Tak zacząłem kolekcjonować autografy – dodał nasz rozmówca.
Dziś zbiór naszego rozmówcy liczy już ok. 200 wpisów. - Pamiętam, jak wybrałem się do Teatru Polskiego we Wrocławiu, żeby obejrzeć sztukę Wiesława Myśliwskiego „Drzewo”. Pojechałem dużo wcześniej, żeby przed spektaklem spróbować zdobyć autografy występujących tam aktorów. Szczególnie zależało mi na spotkaniu z Anną Seniuk i Wiesławem Gołasem. Pana Gołasa zauważyłem na ławeczce za teatrem, podszedłem i poprosiłem o autograf. „Personalnie, czy tak ogólnie?” - zapytał aktor. Odpowiedziałem, że personalnie... dla Darka. Pani Seniuk szła pod parasolem, bo padał deszcz, ale z uśmiechem wpisała się i narysowała obok kwiatka. Bardzo mi się to spodobało – wspominał nasz rozmówca. W trakcie rozmowy usłyszeliśmy wiele anegdot związanych ze zdobywaniem autografów. Dowiedzieliśmy się, że np. goszczący w Polsce Dalai Lama nie miał nic przeciwko złożeniu autografu, ale innego zdania byli jego polscy ochroniarze. - Prymas Józef Glemp zapytał: „a w jakim celu mam się podpisać?”. Powiedziałem, że jestem kolekcjonerem autografów. „A skoro tak, to bardzo proszę” - odpowiedział kardynał”. W swoich zbiorach mam również autografy zdobyte „drogą listową” lub kupione w antykwariatach. Z tych, jakie otrzymałem w odpowiedzi na list, najwyżej cenię faksymile autografu św. Jana Pawła II. Zdobycie oryginalnego autografu było praktycznie niemożliwe. W swoich zbiorach mam zdjęcie świętego wraz z listem jego sekretarza. Wysoko cenię sobie autograf śp. Lecha Kaczyńskiego i śp. Witolda Lutosławskiego. Nie miałem wprawdzie okazji osobiście poprosić pana prezydenta o wpis, ale z obecnym prezydentem już miałem. Przy okazji jego wizyty w Strzelinie zdobyłem autograf i mam zdjęcie z Andrzejem Dudą.
Tekst ukazał się w 24 (1013) wydaniu "Słowa Regionu". Cały artykuł przeczytasz tu lub tutaj.

Dodaj komentarz. Przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.