Niby prowadzone przez uczniów i w szkole, ale tak naprawdę niejedna „dorosła” firma może się od nich uczyć. W Polsce okazali się najlepsi. Teraz wyruszają pokazać się (biznesowo) w Europie.

Kiedy zgłaszali swoją firmę do ogólnopolskiego konkursu dla szkolnych miniprzedsiębiorstw wiedzieli, że muszą tak postąpić. - Skoro zdecydowaliśmy się rozpocząć działalność gospodarczą, to kolejny krok wydawał się nam naturalny – powiedziała Wiktoria Nowakowska, uczennica strzelińskiego technikum i dyrektor naczelna firmy Bloom. „Produkcik” jest dorocznym konkursem dla młodzieży szkół średnich, która zdecydowała się założyć miniprzedsiębiorstwo. Pierwsza edycja miała miejsce jeszcze w latach 90. XX wieku.
Zanim powiemy więcej o produkcji i finałowej gali „Produkcika 2022” w Warszawie, przedstawimy firmę Bloom. - Jak już wspomniałam, jestem dyrektor naczelną. Aleksandra Nych jest dyrektor ds. Marketingu, za logistykę odpowiada dyrektor Miłosz Nowakowski, prywatnie mój brat, a dyrektorem ds. finansowych jest Bernard Paszkowski. W środku dyrektorzy firmy Bloom, po prawej Henryka Bilska-Mroczka, po lewej Rober Kozuń, dyrektor szkoły
Do konkursu zgłosiło się ponad 200 miniprzedsiębiorstw z całej Polski, a do finału dotarło jedynie 20. - Jadąc do Warszawy, nie liczyliśmy na nagrodę – przyznała Ola. - Przed wyjazdem wiedzieliśmy, że trzeba przygotować się do rozmowy z jurorami, że trzeba przygotować stoisko, prezentację i klip reklamowy. Naszym produktem jest woskowa świeca zapachowa – wyjaśniła Wiktoria. - Po rozmowie z jurorami dziewczyny były zestresowane i przekonane, że nie poszło nam najlepiej. Ja byłem innego zdania – uznał Miłosz. - Jurorami byli przedsiębiorcy, potencjalni inwestorzy z jednej strony, ale przede wszystkim praktycy, którzy na co dzień prowadzą działalność gospodarczą. Rozmawiali z nami jak z partnerami w biznesie, co bardzo mi się spodobało. Odniosłem wrażenie, że życzą nam zwycięstwa – dodał nasz rozmówca. - Jeżeli miałabym powiedzieć o tym, co nas nieco zaskoczyło, było pytanie o dwu- lub trzykrotny wzrost cen surowców do naszej produkcji – powiedziała Ola. - Odpowiedzieliśmy, że szukalibyśmy tańszego dostawcy lub zastosowalibyśmy tańsze zamienniki, ale nie kosztem jakości produktu. W ostateczności zamknęlibyśmy firmę – przyznała dyrektor ds. marketingu. - Z jurorami rozmawialiśmy jeszcze dwukrotnie przy naszym stoisku. To też było dla nas zaskoczenie, bo miała być tylko jedna taka rozmowa. Później okazało się, że ta druga rozmowa była chyba po to, żeby ustalić kolejność na trzech pierwszych miejscach – uznała Wiktoria.
Na ten temat pisaliśmy w 23 (1111) wydaniu papierowym Słowa Regionu. Cały artykuł przeczytasz również na portalu egazety.pl, eprasa.pl, a także e-kiosk.pl

Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów, nie zamieszczaj nasyconym nienawiścią, obraźliwych komentarzy. Jeśli widzisz wpis, który jest hejtem, użyj opcji - zgłoś administratorowi.