ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Autorka (w fotelu) z zadowolonymi czytelnikami. Fot. GBP w Borowie

Co wspólnego mają wiatraki, czekolada, tulipany i rowery? Czy pomysły można znaleźć na ulicy? Czy bliscy w pracy pomagają? 

Wrzesień to czas wieczorów w fotelu z herbatą i książką. W poniedziałek, 29 września, miałam okazję spotkać autorkę powieści obyczajowych i historycznych idealnych do czytania w takiej scenerii. Agnieszka Zakrzewska, bo o niej mowa, odwiedziła bibliotekę w Borku Strzelińskim i zabrała wszystkich w podróż po Holandii – kraju wiatraków, rowerów i tulipanów, gdzie toczy się akcja wielu jej książek. Tak jak bohaterka sagi amsterdamskiej zaczynała swoją przygodę od sprzątania w domach bogatych Holendrów, ale to miłość do męża zatrzymała ją w kraju tulipanów, gdzie mieszka od ponad dwóch dekad.

"Wilk", bo tak zwraca się do ukochanego pisarka, przywiózł wszystkim czytelnikom w prezencie słodkie ciasteczka. Była też z nimi mama – Krystyna, która 35 lat pracowała w bibliotece i zaszczepiła w niej miłość do książek. Pisarka inspiracje znajduje "na ulicy" – tak jak idealnie różową kamienicę – pierwowzór "Malinowej Bombonierki" z sagi czekoladowej. 

Cały artykuł zamieściliśmy w 37 (1274) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

 
UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


spajker.
dawno temu byłem w amsterdamie i zauważyłem ciekawe sprawy. ciasne uliczki i nie zaparkujesz . na chodniku leżą stosy czarnych rowerów. najprostszych bez przerzutek . graty poobijane i wszystkie takie same. podjeżdżasz gdzieś rowerem i go rzucasz za godzine odjeżdżasz już innym rowerem który jest takim samym czarnym gratem jak twój i nikt go nie kradnie bo nie ma żadnej wartości rynkowej. w wielkich miastach azji też tak jest. ciekawy temat do zaimplementowan ia w polsce. w polsce są rowery i hulajnogi elektryczne płatne ale są tylko w dużych miastach. w amsterdamie widziałem budynki i mieszknia bez zasłon. widziałem jak ludzie żyją e swoim domu. kalwinizm. jestem uczciwy i nie mam czego się wstydzić. nie mam nic do ukrycia. w polsce jest odwrotnie. żaluzje antywłamaniowe, zasłony wertikale tuje żywopłoty. patrzcie. jestem bogoc musze chronić swoje bogactwo i nie mam się czego wstydzić, nawet tego wielkiego suva w lisingu którym jadę 150 metrów do sklepu po butelkę mineralki. i w polsce i holandi są panie ciężkich obyczajów. w polsce panie sie dekują a w holandii chodzą roznegliżowane po własnym mieszkaniu i możesz obejrzeć towar przed zakupem idąc ulicą. no i w amsterdamie zioło możesz kupić na legalu bez przepłacania dilerom.
0

Przeczytaj także