ZNAJDŹ NA STRONIE

 

Miejscem ciekawym wędkarsko, ale i widokowo są także zamarznięte kamieniołomy. Jadnak przypominamy, że chodzenie po lodzie w takich miejscach wymaga szczególnej ostrożności i uwagi. Gruby lód daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie jest gwarantem

Styczeń przyniósł taką pogodę, że większość jezior, stawów i sadzawek zamarzła. Część ludzi zakłada czapkę i idzie na spacer, a inni… biorą świder i wchodzą na lód, aby coś złowić. Wędkarstwo podlodowe, bo o nim mowa, nie jest tak popularne jak wędkarstwo „nielodowe”. Ma w sobie coś z uporu i cierpliwości, ale daje też sporo satysfakcji i nowych wrażeń. Warunek jest jeden: aby wrażenia były miłe, lód musi być odpowiednio gruby, a głowa na karku.

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli bezpieczeństwa. Temat jest o tyle istotny, że ostatnio na różnych grupach w mediach społecznościowych wybuchają dyskusje o „głupocie” tych, którzy wchodzą na lód. Czy zawsze słusznie? Wszystko zależy od grubości pokrywy lodowej. W niektórych krajach, gdzie lód ma 50 cm i więcej, wyznacza się na nim nawet szlaki komunikacyjne, po których poruszają się samochody. Są też znane nam w Polsce bojery, dyscyplina sportowa, dla której lód jest niezbędną areną. Dlatego nie można uogólniać – na sprawę trzeba patrzeć chłodno i z centymetrem w ręku.

Przyjmuje się, że 10 cm lodu to bezpieczne minimum dla jednej osoby. Komfort zaczyna się przy 12–15 cm, a powyżej 20 cm można mówić o bezpiecznej pokrywie lodowej, pozwalającej na różne formy aktywności. Trzeba jednak pamiętać, że na danym akwenie lód nie wszędzie ma taką samą grubość. Przy trzcinach, dopływach, mostach i podobnych miejscach bywa znacznie cieńszy. Jeśli lód jest biały, porowaty albo „trzeszczy” pod nogami – to nie koncert, tylko sygnał ostrzegawczy.

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli bezpieczeństwa. Temat jest o tyle istotny, że ostatnio na różnych grupach w mediach społecznościowych wybuchają dyskusje o „głupocie” tych, którzy wchodzą na lód. Czy zawsze słusznie? Wszystko zależy od grubości pokrywy lodowej. W niektórych krajach, gdzie lód ma 50 cm i więcej, wyznacza się na nim nawet szlaki komunikacyjne, po których poruszają się samochody. Są też znane nam w Polsce bojery, dyscyplina sportowa, dla której lód jest niezbędną areną. Dlatego nie można uogólniać – na sprawę trzeba patrzeć chłodno i z centymetrem w ręku.

Przyjmuje się, że 10 cm lodu to bezpieczne minimum dla jednej osoby. Komfort zaczyna się przy 12–15 cm, a powyżej 20 cm można mówić o bezpiecznej pokrywie lodowej, pozwalającej na różne formy aktywności. Trzeba jednak pamiętać, że na danym akwenie lód nie wszędzie ma taką samą grubość. Przy trzcinach, dopływach, mostach i podobnych miejscach bywa znacznie cieńszy. Jeśli lód jest biały, porowaty albo „trzeszczy” pod nogami – to nie koncert, tylko sygnał ostrzegawczy.

Rzeczy ważniejsze niż wędka

Wędkarze, wchodzący na lód, powinni pamiętać o kilku podstawowych zasadach i wyposażeniu. Najważniejsze są kolce lodowe, trzymane pod ręką – pozwalają wydostać się z wody w razie załamania lodu. Przydatna jest także linka lub rzutka ratownicza, dzięki której można pomóc innym bez podchodzenia do przerębla...

Cały artykuł zamieściliśmy w 3 (1288) wydaniu papierowym Słowa Regionu.

UWAGA!
Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij choragiewka875chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.
Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj także