Robert Suwała przy swoim motocyklu na jednej z gruzińskich dróg

W dzisiejszym numerze Słowa pragniemy zaprosić Was do kolejnego artykułu z cyklu, który rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu. Jest on poświęcony ciekawym podróżom, ludziom z pasją i niezwykłym historiom. Bohaterem dzisiejszego artykułu jest Robert Suwała „Robson” - motocyklista, podróżnik, człowiek, który samotnie pojechał do Azji.

Gdybyś mógł na wstępie, w ramach wprowadzenia, w kilku zdania powiedzieć, czym była Twoja przygoda?
- Była to motocyklowa, samotna wyprawa do Omalo, niewielkiej miejscowości w Gruzji, do której dotrzeć można tylko jedną bardzo niebezpieczną i trudną górską drogą. Dla mnie wyprawa jest wtedy, kiedy wsiadam na motocykl w domu i na motocyklu wracam, bez wożenia go na przyczepkach samochodowych.

Ile kilometrów pokonałeś i przez jakie państwa przejechałeś?
- W obie strony było to równo 10 tys. km. Przejechałem przez Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Turcję i dotarłem do Gruzji.

Dlaczego na cel swojej wyprawy wybrałeś właśnie Gruzję?
- Jest to obecnie jedyny odległy kraj, do którego można dojechać motocyklem. Do Francji czy Hiszpanii zawsze można sobie wyskoczyć. Gruzja jest już w Azji i znacznie dalej. Trudno jest pojechać do innych krajów gdzieś dalej na wschód, bo są to państwa, w których mogą nas – Polaków – czekać kłopoty. Oczywiście, choć celem była Gruzja, to po drodze starałem się jechać ciekawymi drogami, odbijając niekiedy z głównej trasy. Tak było np. w Rumunii, kiedy w jedną stronę pojechałem Trasą Transfogaraską, a wracając, pokonałem Transalpinę.

Daleko od nas są także kraje afrykańskie...
- Osobiście nie lubię upałów, a okres, w którym jechałem, to było lato. Jak wiadomo, w Afryce w tym czasie byłoby piekielnie gorąco. Dlatego termin obligował inny kierunek niż afrykański. Lipiec, kiedy ruszałem, też był trudnym okresem do podróży przez południowe kraje, szczególnie przez Turcję, bo ten kraj musiałem przejechać. Upały dawały się we znaki. Jednak w przeciwieństwie do Afryki, w Turcji temperatury były ludzkie.

Robert „Robson”, a w tle wielki szczyty Kaukazu

Może w tym miejscu warto, abyś powiedział co nieco o wcześniejszych Twoich motocyklowych wyprawach, gdyż miałeś ich kilka, a niektóre z nich były równie ciekawe...
- Zaczęło się kilka lat temu od wyprawy na Nordkapp, czyli najbardziej na północ wysuniętego fragmentu Europy - cypel w Norwegii. Przy okazji zwiedziliśmy Skandynawię. Z kolei moja żona Kaśka lubi jeździć tam, gdzie jest ciepło. Dlatego jeszcze tego samego roku, kiedy byłem na Nordkappie, pojechaliśmy wspólnie pod grecką granicę. W późniejszych latach objechaliśmy wiele krajów bałkańskich. Następna moja wyprawa, na którą pojechałem z kolegami, była na Islandię. Tam jest chłodno, a ja to lubię.

Cały wywiad zamieściliśmy w 4 (1192) wydaniu papierowym Słowa Regionu. Materiał ten, w całości, przeczytasz  również na portalu egazety.pleprasa.pl, a także e-kiosk

UWAGA!

Gdy liczba negatywnych głosów na dany komentarz osiągnie 15, zostanie on automatycznie ukryty, niemniej pokazywać się będzie przy nim opcja "kliknij, aby wyświetlić". Kiedy jednak dany komentarz osiągnie 20 negatywnych głosów, zostanie automatycznie wycofany z publikacji na stronie i już nikt nie będzie mógł go zobaczyć (poza administratorem strony).
Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij chorągiewkę i zgłoś swoje uwagi administratorowi.

Ukryj formularz komentarza

2500 Pozostało znaków


Przeczytaj również