Owce należały do Józefa o ksywie Johny – mieszkańca Gościęcic. Mężczyzna tydzień temu został pochowany na cmentarzu. Pozostawił samopas stado owiec kaukaskich. Zwierzęta biegają po polach i trudno je złapać. Nawet straż miejska nic nie wskórała.
Sporo ludzi hoduje w Polsce owce kaukaskie. Zwierzęta pełnią rolę ekologicznych „kosiarek” do trawy. Odniosły sukces na Górnym Śląsku, gdzie zatrudnił je Zakład Zieleni Miejskiej w Gliwicach. Do pomysłu przymierzają się Katowice. Zdaniem ekologów, dzięki takiemu koszeniu nie są produkowane spaliny. Oprócz tego owce nawożą i użyźniają teren, na którym się pasą. Od ponad tygodnia owce samopas biegają w okolicach Gęsińca i w innych miejscowościach pod Strzelinem.
– Zwierzęta należały do Johnego, który niedawno zmarł. Mężczyzna miał chyba 55 lat. W obejściu trzymał sześć albo siedem owiec. Od tamtej pory biegają wolno po polach i w okolicach kamieniołomów. Próbowała je złapać straż miejska i Dawid Białkowski, sołtys Gościęcic, niestety bezskutecznie – opowiada Agnieszka Ruszek, sołtys Gęsińca.
W miniony piątek pięcioro mieszkańców próbowało po raz kolejny złapać zwierzęta. Niestety, bezskutecznie. Owce są sprytne, zwinne, a uciekając, przeskakują nad głowami ludzi. Są dosyć płochliwe. Mieszkańcy już kombinowali z narzuceniem siatki, ale z łapanki nic nie wyszło. Sprawa była zgłaszana straży miejskiej. Mundurowi chcieli nawet ukarać właściciela, ale nie zdążyli, bo zmarł.
– Na drogę nie wychodzą, bo przebywają blisko prywatnych kamieniołomów. Można je zobaczyć rano, przejeżdżając ulicą Lipową na Dębniki w Gęsińcu. Wodę piją na dole w wyrobisku. Dzikich psów już nie ma, więc hasają. Gdy podejdzie się bliżej, uciekają na kamyki – dodaje pani Agnieszka.
Cały artykuł zamieściliśmy w 16 (1301) wydaniu papierowym Słowa Regionu.






















































































Dodając komentarz przestrzegaj norm dyskusji i niezależnie od wyrażanych poglądów nie zamieszczaj obraźliwych wpisów. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, kliknij